zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 9 kwietnia 2020

recenzja: Arallu "Satanic War In Jerusalem"

3.09.2003  autor: BadBlood
okładka płyty
Nazwa zespołu: Arallu
Tytuł płyty: "Satanic War In Jerusalem"
Utwory: The Sons Of Darkness!; Jewish Devil!; Religions Are Dead!; Arallu's Rage!; Evil Has No Boundaries!; The Butchered Attacks Again!; Jerusalem Gates!; War Of The Genii!; King Of Bloodcave!; Mesopotamia Story!
Wykonawcy: Butchered - The Hell Warrior - gitara, gitara basowa, wokal; Nir Nakav - instrumenty perkusyjne, darabuka
Wydawcy: Raven Music
Rok wydania: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 4

Musząc zmierzyć się z płytą zatytułowaną "Satanic War In Jerusalem" i materiałami promocyjnymi, w których popełniający to wiekopomne dzieło muzycy posuwają się do stwierdzeń, jakoby zmuszeni byli do "szerzenia prawdziwego bliskowschodniego, mezopotamskiego ducha od bram Jerozolimy aż po bramy piekła", ma człowiek ochotę skwitować całość w dwóch krótkich, a treściwych słowach. Życie płata jednak czasem figle, zaskakując w najmniej spodziewanych momentach. Arallu, niestety, niczym zaskoczyć nie potrafi. Przeciwnie - jest do bólu wręcz przewidywalne, a "Satanic War In Jerusalem" nie mając poza prymitywnym, na swój sposób ekstremalnym black/thrash metalem praktycznie nic do zaoferowania, nie potrafi na dłuższą metę zaintrygować bardziej wymagającego słuchacza.

Oldschoolowi metalowi puryści zapewne spojrzą na ten krążek nieco łaskawszym okiem, bo - przyznać to trzeba - ognia piekielnego i siarki na nim nie brak, a i znajdzie się dodatkowa zachęta w postaci covera "Evil Has No Boundaries" Slayera. Założę się natomiast, że i oni dużo chętniej sięgną po "Skullfucking Armageddon" Impiety czy "Armies of Charon" Sathanas. I pewnie gdybym płyt tych nie miał, to bym sobie raz na jakiś czas, tak dla dochamienia, Arallu włączył.

"Satanic War In Jerusalem" to absolutna trzecia liga, jasno to powiedzmy, ale fajnie się tego słucha.

Komentarze
Dodaj komentarz »