zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 20 stycznia 2019

recenzja: Iron Maiden "No Prayer For The Dying"

3.09.2001  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Iron Maiden
Tytuł płyty: "No Prayer For The Dying"
Utwory: Tailgunner; Holy Smoke; No Prayer For The Dying; Public Enema Number One; Fates Warning; The Assassin; Run Silent Run Deep; Hooks in You; Bring Your Daghter... to the Slaughter; Mother Russia
Wykonawcy: Bruce Dickinson - wokal; Steve Harris - gitara basowa; Nicko McBrain - instrumenty perkusyjne; Dave Murray - gitara; Janick Gers - gitara
Rok wydania: 1990
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Istnieje książka autorstwa Jacka Higginsa pt. "A Prayer For The Dying", czyli "Modlitwa za konających". Została ona wydana piętnaście lat przed ukazaniem się płyty i moim zdaniem jest najlepszą książką tego pisarza. Nie wiem czy była ona (lub film zrealizowany na jej podstawie) inspiracją przy nagrywaniu płyty Iron Maiden, ale niewątpliwie jest to możliwe. Jest jednak jedna rzecz, której można być pewnym: o ile "Modlitwa za konających" jest najlepsza w dorobku Higginsa, to "No Prayer For The Dying" na pewno NIE jest najlepszą płytą Iron Maiden. Więcej nawet - w mojej opinii - nie licząc "ery Bayley'a" jest to płyty najsłabsza. Ale akurat w tym przypadku "najsłabsza" nie oznacza słaba, bo przecież muzycy tworzący Iron Maiden nie mogliby zejść poniżej pewnego poziomu i płyta jest w sumie dobra, ale na większe zachwyty nie zasługuje. Jest to szczególnie widoczne na tle dwóch "sąsiadujących" płyt: "Seventh Son Of The Seventh Son" i "The Fear Of The Dark", które są rewelacyjne. "No Prayer..." znalazła się trochę jak między młotem a kowadłem. Są oczywiście na niej utwory znakomite, ale są też utwory po prostu średnie, odstające od tego, do czego nas przyzwyczaiła Żelazna Dziewica.

Tak więc, aby jak najszybciej mieć za sobą fragment dotyczący słabszych nagrań, który dla mnie, jako fana Ironów jest niewątpliwie bolesny, najpierw trochę o tym, co na płycie nie do końca mi się podoba. Najkrócej rzecz ujmując, chodzi o to, że mamy tu kilka nagrań, którym brakuje energii i tempa, tak typowych dla Iron Maiden. Piosenki takie jak "Public Enema Number One", "Fates Warning" czy "Run Silent Run Deep" sprawiają wrażenie "wypalonych" i choć nie są to złe piosenki, to po prostu to nie jest "to". Jako tako bronią się "The Assasin", który stara się nawiązać klimatycznie do "Killers" i w sumie całkiem nieźle by to wyszło, gdyby nie idiotyczny chórek w refrenie, oraz "Mother Russia", która w części "wokalowej" jest monotonna i nieco nudnawa, ale w dość rozbudowanej części instrumentalnej robi całkiem przyjemne wrażenie.

Uff, dobra, załatwiłem tę nieprzyjemną część w miarę szybko i teraz (po prysznicu, gdyż poczułem się zbrukany, że muszę tak pisać o Ironach :) ) przejdę do tych numerów, które są dobre, bądź bardzo dobre.

"Tailgunner" - moim zdaniem najlepszy utwór na płycie, który w kompozycji i stylu kojarzy mi się nieco z "Moonchild"; świetne intro z rozbrajającym basem i rozpruwającym wejściem Dickinsona; fantastyczny refren, gdy melodyjne "Climb into the sky, never wonder why" wpada na agresywne "Tailgunner"; trzeba tu także podkreślić fantastyczną grę Harrisa.

"Holy Smoke" - również świetna piosenka, ze znakomitym tekstem dotyczących różnych "świętych ludzi" mówiący jedno, a robiących coś zupełnie innego i latających za kasą jak "Flies round shit bees around honey" - krótko mówiąc robiących "Święty Dym"; ma jeden z najbardziej chwytliwych riffów w historii Ironów i bardzo dobre solo; dynamiczny kawałek typowy dla Dziewicy; piosenka dotarła bardzo wysoko na angielskiej liście przebojów - do miejsca trzeciego.

"The Prayer For The Dying" - ciekawy tekst i niezły klimat - to podstawowe zalety tego nagrania; w pierwszej części to spokojna ballada, ale potem jej oblicze całkowicie się zmienia; przejmujący wokal Dickinsona, gdy śpiewa "God give me the answer to my life..." przeszywa do głębi.

"Hooks In You" - trzecia część sagi o Charlocie; dynamiczny kawałek ze znakomitym riffem przed refrenem, potem mamy doskonałe zwolnienie i solo z "falującą" gitarą i przenikliwym wrzaskiem Bruce'a.

"Bring Your Daughter..." - jedyny numer jeden w historii Iron Maiden; drapieżna, bardzo pochmurna w klimacie piosenka, z pulsującymi gitarami i basem; szczególnie podoba mi się jak Bruce szepcze "Bring your daughter, bring you daughter..." - co robi niesamowite wrażenie.

Tak, teraz wypada napisać podsumowanie: płyta jest po prostu nierówna. Naprawdę świetne kawałki sąsiadują ze "średniakami". Mimo tego, co tutaj napisałem, oba single, a także cała płyty dotarły bardzo wysoko na liście w Anglii (płyta do miejsca drugiego). Więc może to ja się mylę... ale chyba jednak nie. :) To jedno ze słabszych dokonań zespołu, choć moja ocena przecież nie jest wcale taka znowu niska...

Komentarze
Dodaj komentarz »
"No Prayer for the Dying" to świetna płyta
Bob2207 (wyślij pw), 2011-03-04 19:43:43 | odpowiedz | zgłoś
Mam największy sentyment do tej płyty, ponieważ od niej zaczęła się w 2002 roku moja przygoda z Maidenami i trwa do dziś. Już od pierwszych dźwięków "Tailgunnera" wczułem się w ten klimat. Tak naprawdę już ten pierwszy utwór jest fantastyczny - przede wszystkim świetny refren. "Holy Smoke" ma świetny tekst i linię melodyczną. "No Prayer" to rewelacyjna ballada, która w środku trwania zmienia tempo na bardziej dynamiczne. "Public Enema Number One" to popisowe solo Dave'a Murraya. "Fates Warning" jest za to popisem Dickinsona, który śpiewa po prostu znakomicie (również partia gitar jest tu na najwyższym poziomie). "The Assassin" ma ciekawy riff, także reszta nie zawodzi. "Run Silent Run Deep" to ciekawie skonstruowana zwrotka i wokal. "Hooks In You" to utwór współtworzony jeszcze przez Adriana Smitha, który odszedł z zespołu przed nagraniem płyty i trzeba powiedzieć, że jest dość udany, choć nie najlepszy z płyty. "Bring Your Daughter... To the Slaughter" jest fantastyczny - nieco mroczny klimat, wyśmienity Dickinson, niesamowita praca gitar no i fantastyczny, zapadający w pamięć refren. "Mother Russia" nie jest może szczytem formy, ale ma ciekawą część instrumentalną, ze szczególnym wskazaniem na solówki. Moja ocena jest jak najbardziej pozytywna, daję tej płycie 9/10 - nie jest to najlepsza płyta zespołu, ale na pewno nie najgorsza.
ehh
massked unit (gość, IP: 89.230.220.*), 2010-10-13 16:23:35 | odpowiedz | zgłoś
otóż nie zgadzam się z autorem powyższego hmm... tekstu. Nie rozumiem też zachwytu nad Fear of the dark... nie rozumem...Wracając do No prayer... jest to bardzo dobry i spójny album.
Iron Maiden "No Prayer For The Dying"
manbaju (gość, IP: 83.9.107.*), 2009-05-25 11:27:35 | odpowiedz | zgłoś
jak dla mnie najlepsza płyta tego zespołu, może dlatego że zacząłem ich słuchać właśnie w 1989 r. i bardzo na tą płytę czekałem wtedy :) generalnie ma bardziej rockowy feeling