zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 21 listopada 2017

recenzja: Arcturus "Arcturian"

29.01.2016  autor: Wolrad
okładka płyty
Nazwa zespołu: Arcturus
Tytuł płyty: "Arcturian"
Utwory: The Arcturian Sign; Crash Land; Angst; Warp; Game Over; Demon; Pale; The Journey; Archer; Bane
Wykonawcy: ICS Vortex - wokal; Steinar Sverd Johnsen - instrumenty klawiszowe; Knut M. Valle - gitara; Hugh Steven J. Mingay - gitara basowa; Jan Axel "Hellhammer" Blomberg - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Prophecy
Rok wydania: 2015
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

W 2015 roku metalowy zespół Arcturus powrócił na Ziemię z gwiazdozbioru Wolarza z nową płytą, zatytułowaną "Arcturian". Losy kapeli są zakręcone, jak jej muzyka. Pozwolicie, że wspomnę tylko kilka faktów. Poprzednia płyta Norwegów, "Sideshow Symphonies", była wydana w 2005 roku. Później ogłaszali koniec działalności, następnie wznawiali swoje istnienie i grali pojedyncze koncerty. Steinar "Sverd" Johnsen, spiritus movens grupy, zapowiadał nagranie nowego albumu. Słowem byli, a jakoby ich nie było.

Apetyt na posłuchanie nowych nagrań był wielki, bo przecież ten metalowy band każdą dotychczasową płytę wydał inną, a jednocześnie potrafił zachować własny niepowtarzalny styl. A jakie wrażenia po przesłuchaniu "Arcturiana"? Od początku rozpoznaję Arcturusa, bo w estetyce dużych zmian nie ma. Płyta jest tym razem mniej metalowa, więcej w niej elektronicznego brzmienia. Nadal bywa mrocznie, ale daje się wyczuć również to charakterystyczne dla kapeli wesołkowate podejście do tematu tworzenia sztuki. Jak zwykle muzycy potraktowali nagranie płyty profesjonalnie. Zresztą pracowali od 2011 roku w studio gitarzysty Knuta Magne Valle.

Zapoznając się z "Arcturian" od razu zwróciłem uwagę na dynamiczne kompozycje metalowe, które zresztą bardzo przypominają dotychczasowe dokonania, szczególnie z poprzedniej płyty, pt. "Sideshow Symphonies". Niestety utwory z przewagą elektroniki mają mniej tej kosmicznej aury oraz pewnej pompatyczności, które słyszeliśmy w takim "Ad Astra" na "La Masquerade Infernale". Za to przez cały album przewija się dużo orientalnych melodii generowanych przez Sverda, co też jest charakterystyczne dla Arcturusa. Teksty mają zwykle kosmiczną tematykę, co zbytnio nie dziwi.

Płyta zaczyna się przebojowo od "The Arcturian Sign", czyli mocne symfoniczno - metalowe wejście, a właściwie to wesoła ekipa zmierza statkiem kosmicznym w stronę słuchacza, który zna jej dotychczasowe dokonania. Wyśpiewany tekst, gitarowa solówka, zmiany tempa. To bardzo udana kompozycja, która pewnie zagości na stałe w repertuarze koncertowym grupy. Następny "Crash Land" również trzyma poziom. To nawet rodzaj ballady, a przynajmniej utwór bardziej rockowy niż metalowy lub elektroniczny. Kolejny "Angst" to już klasyczny metalowy "blackturus". Dynamiczny symfoniczny utwór z norweskim tekstem. Zmiany tempa oraz energetyczne szaleństwo powodują, że strach zagląda słuchaczowi w oczy. Następnie na płycie zaczyna dominować spokojniejsza elektronika, czyli "Warp". Dalej symfoniczno - rockowy "Game Over". Później wychwalany w niektórych recenzjach "Demon". Jak dla mnie ma świetny wstęp, zaczyna się nieźle rozwijać, by cały urok poprzedniej chwili zabić piskliwym zakończeniem. No dobrze, zaczęło się od pomruków, więc może ten kontrast się komuś spodobał. Później udany "Pale" z symfonicznym wstępem, czyli powrót do mocniejszego grania. Przejażdżka na kwasie w "The Journey" utrzymanym w triphopowym klimacie. "Archer" to kolejny symfoniczno - metalowy "blackturus", który mógłby znaleźć się na "Sideshow Symphonies". Kończący płytę "Bane" ma metalowy wstęp, po którym dostajemy dużą porcję elektroniki z krótką wstawką skrzypiec.

Zdecydowanie nie polecam wersji dwupłytowej z bonusowymi remiksami kompozycji z pierwszego krążka, bo zespół momentami zwyczajnie na dodatkowym CD przekombinował. Bliżej tu do wymyślnych remiksów z płyty "Disguised Masters", co oznacza jeszcze większe pomieszanie różnych stylów muzycznych. Utwory czasami brzmią jak słaby industrial lub niemieckie techno.

Wokalista Simen "ICS Vortex" Hestnaes dobrze spisuje się na tej płycie, ale mam pewne zastrzeżenia. Najbardziej lubię albumy Arcturusa z Kristofferem "Garm" Ryggem jako wokalistą, ale "ICS Vortex" już na "Sideshow Symphonies" pokazał, że dobrze dopasował się do kapeli. Na "Arcturian" jeszcze bardziej zmanierował swój wokal - tak, że w wysokich rejestrach jest często piskliwy, co mi osobiście czasami przeszkadza.

Zdecydowanie mniej jest gitarowego grania. W mocniejszych utworach gitara nadal rządzi, ale częściej na płycie jest tylko uzupełnieniem. Doliczyłem się tylko czterech solówek, które raczej próbują przedzierać się nieśmiało na pierwszy plan.

Długo zastanawiałem się, czy ocena 8 dla "Arcturian" nie jest zbyt wysoka. Płyta nie przekonuje mnie tak, jak wszystkie poprzednie wydawnictwa studyjne, z których każde było niepowtarzalne i wyjątkowe. Właściwie "Arcturian" przypomina o istnieniu zespołu, ale nie wnosi zbyt wiele nowego brzmienia do jego dyskografii. Chciałbym przecież dzieła na poziomie "La Masquerade Infernale", ale takie płyty nagrywa się raz w karierze zespołu. Zapewne "Arcturian" nie spodoba się wszystkim słuchaczom, a przynajmniej nie przy pierwszym przesłuchaniu. Ale z drugiej strony to muzyka awangardowa i dostaliśmy ciekawą płytę tego przedziwnego bandu.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Arcturus "Arcturian"
looom (wyślij pw), 2016-03-13 00:47:08 | odpowiedz | zgłoś
Czekałem na tą płytę... Słuchałem wielokrotnie od chwili gdy wyszła... 5/10 to maks jaki jej można przyznać. Po pierwsze brzmi słabooo! Hellhammer doskonałym technikiem jest ale to jak brzmią tutaj gary to kpina z fanów! Stopy mają dźwięk jak maszyna do pisania - stuk stuk stuk, wszędzie plastik. Podobnie na ostatnim Mayhem. Czy już nie można akustycznie czegoś nagrać ?Po drugie klawisze gdzieś pochowane, wszystko takie zapiaszczone. Są na tej płycie przejawy geniuszu, fajne harmonie wokalne, przestrzeń w klawiszach niepodrabialna ale.. Mam wrażenie że cała ta płyta jest niedopracowana, że znakomite pomysły zostały popsute przez bylejakość produkcji. Dwa słowa cisną się na usta " zmarnowana szansa"
re: Arcturus "Arcturian"
pik (gość, IP: 77.114.100.*), 2016-02-08 20:55:35 | odpowiedz | zgłoś
no proszę, na przekór malkontentom i wszelakich 'znawców' od wokali, ocena (z prawej strony) idzię w górę, więc chyba czas poznać tę płytę
re: Arcturus "Arcturian"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-02-08 22:14:25 | odpowiedz | zgłoś
Niestety wokal to najsłabsza rzecz na tej płycie. Garm wróć!
re: Arcturus "Arcturian"
cwiartek
cwiartek (wyślij pw), 2016-02-09 14:02:11 | odpowiedz | zgłoś
A mi tam wokal się podoba, moim zdaniem bardzo dobrze wpasowuje się w groteskową konwencję Arcturusa. Simen ewidentnie bawi się tym wokalem. Może faktycznie przegiął tu i ówdzie, ale słucha mi się tego bardzo dobrze. Może przez to, że patrzę na to z przymrużeniem oka i nastawieniem na kosmiczno-groteskowy teatr? To w końcu maskarada.
A najsłabsza rzecz na tej płycie to zdecydowanie brzmienie bębnów, plastik-fantastik, ale do tego niestety hellhammer zdążył nas przyzwyczaić.
re: Arcturus "Arcturian"
CozzY
CozzY (wyślij pw), 2016-02-10 04:20:57 | odpowiedz | zgłoś
Garm ma już chyba raczej śpiewanie głęboko w poważaniu. Na nowej płycie Ulver zaśpiewał tylko w nowej wersji Nowhere i tyle. A sam Ulver mnie już niestety przerósł :-( Po "Messe" nowej płyty nie miałem odwagi już kupić ot tak, bo to Ulver. Ukradłem i posłuchałem w ukryciu. Albo jestem na to faktycznie za głupi albo to po prostu już nie moja muzyka.
re: Arcturus "Arcturian"
cwiartek
cwiartek (wyślij pw), 2016-02-10 11:27:25 | odpowiedz | zgłoś
Patrząc po nowej płycie Borknagar, wygląda na to, że Vortex jest teraz w lepszej formie niż Garm. A ostatni Ulver też mi ciężko wchodzi.
re: Arcturus "Arcturian"
hypnos (gość, IP: 79.225.233.*), 2016-02-16 23:31:02 | odpowiedz | zgłoś
Garm na nowej plycie Borknagar jest w najlepszej formie w jakiej kiedykolwiek byl. z latwoscia wymiata wszystkich pozostalych wokalistów
re: Arcturus "Arcturian"
theweliee
theweliee (wyślij pw), 2016-04-12 14:34:04 | odpowiedz | zgłoś
Wokal jest najlepszy, cóż kwestia gustu, jestem bezkrytycznym fanem głosu Hestnaesa
re: Arcturus "Arcturian"
universal_soul (gość, IP: 81.187.190.*), 2016-02-05 19:23:23 | odpowiedz | zgłoś
muzyka miejscami nawet mi podchodzi, ale to wycie jest nie do zniesienia. Koszmarny wokal - jak wściekły babochłop z okresem
re: Arcturus "Arcturian"
CozzY
CozzY (wyślij pw), 2016-02-06 00:04:53 | odpowiedz | zgłoś
Gość jest nie do zniesienia. Czasami ma lepsze momenty, które aż tak nie irytują bezpośrednio, ale koniec końców ma się po pewnym czasie dość. Gdyby na Sideshow i Arcturian śpiewał Garm to byłyby to zupełnie inne płyty. Weźmy takie Sham Mirrors - Pan Wokalista Rygg zaśpiewał po mistrzowsku, Pan Ihsahn postawił kropkę nad "i" i do dzisiaj ta płyta to brylant. A tu..?
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (128 głosów):

 
 
85%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co robisz, kiedy gwiazda wieczoru gra beznadziejnie źle?