zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 21 października 2021

recenzja: Asgaard "Ex Oriente Lux"

29.10.2001  autor: Marcin Ratyński
okładka płyty
Nazwa zespołu: Asgaard
Tytuł płyty: "Ex Oriente Lux"
Utwory: Aegri Somnia; Primus in Orbe Deos Fecit Timor; Carpite Florem; Cogitemus Corpus Esse Mortale; Manibus Date Lilia Plenis; Habent Sua Fata Imagines; In Articulo Mortis; Quem Di Diligunt, Adulescens Moritur
Wykonawcy: Honorata Stawicka - wiolonczela; Przemysław Olbryt - wokal; Wojciech Kostrzewa - instrumenty klawiszowe; Bartłomiej Kostrzewa - gitara; Jacek Monkiewicz - gitara basowa; Roman Gołębiowski - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Metal Mind Productions
Premiera: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

"Ex Oriente Lux" - trzecie wydawnictwo Asgaard - zaskoczy każdego, kto dotąd traktował ten zespół z przymrużeniem oka. Po słabym debiucie ("When The Twilight Set In Again") i bardziej dojrzałej, choć nie do końca dopracowanej "Ad Sidera Ad Infinitum", grupa nagrała album, który jest zdecydowanie jej największym osiągnięciem. Śledząc ich muzyczną drogę, można dojść do bardzo prostego wniosku. Asgaard z każdym kolejnym wydawnictwem doskonali swoje umiejętności. Konsekwentnie dąży do wyznaczonego celu, jakim jest niewątpliwie ciągły rozwój. To słychać na "Ex Oriente Lux" i zapewne będzie również miało potwierdzenie na kolejnym krążku. Z tak utalentowanym wokalistą i sprawnymi kompozycjami o dalszą przyszłość zespołu można być raczej spokojnym.

Asgaard doszedł do takiego punktu, gdzie zalążek własnego stylu jest już odpowiednio ukształtowany. Zespół ma zatem mocne podstawy, aby móc budować solidne muzyczne konstrukcje. Wpływy i inspiracje są rzeczą naturalną, a te słyszalne na "Ex Oriente Lux" świadczą tylko o dojrzałości oraz właściwej segregacji dźwiękowych struktur. Niech za muzyczne wyznaczniki ostatniej produkcji Asgaard posłużą takie płyty, jak "La Masquerade Infernale" Arcturus, "Did Tomorrow Come..." Sirrah czy "1666... Theatre Bizarre" Misanthrope. "Ex Oriente Lux" łączy w jedno eklektyzm, teatralność i doskonałość formy wyżej wymienionych, dodając do tego swój charakter i zaangażowanie. Szkoda tylko, że partie skrzypiec nie są zbyt wyeksponowane i właściwie giną w klawiszowo-gitarowym potoku. Może za dużo na płycie wokali Przemysława Olbryta, którego starania czasem burzą misternie utkaną atmosferę nagrań. Ale są to naprawdę jedynie drobne zastrzeżenia, a ich odbiór jest raczej moją subiektywną oceną.

Na razie stawiam bardzo mocne osiem punktów i liczę na kolejne zaskoczenie ze strony zespołu. Taki potencjał nie może się przecież ot tak zmarnować.

Komentarze
Dodaj komentarz »