zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 16 lipca 2019

recenzja: Atrocity "Werk 80"

28.01.1998  autor: Vampire
okładka płyty
Nazwa zespołu: Atrocity
Tytuł płyty: "Werk 80"
Utwory: Shout; Rage hard; Wild boys; The great commandment; Send me an angel; Tainted love; Der mussolini; Being boiled; Don't go; Let's dance; Maid of Orleans; Die Deutschmaschine
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Alex Krull jest z pewnością nietuzinkową postacią niemieckiej sceny muzycznej. Każdy kolejny album pokazuje nieustający progres zespołu i ich wędrówkę po muzycznych drogach, ale to, na co się porwali w swoim ostatnim wydawnictwie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Rzeczywiście trzeba być otwartym na nielada zaskakiwki ze strony niemiaszków. Oczywiście nie można oceniać tego albumu w konwencji lepszy-gorszy od poprzedniego. Tych, którzy spodziewają się kontynuacji "Willenskraft" ostrzegam lojalnie, żeby nie nastawiali się na ciężkie granie Atrocity. "Werk 80" są to bowiem covery niektórych najbardziej znanych hitów lat 80-tych. I czegóż tu nie ma? Choćby brany ostatnio często na tapetę dorobek Depeche Mode ("Shout"), czy bardziej liryczny O.M.D. ("Maid of Orleans"). Jest i przerobiony David Bowie ("Let's dance") i przebój dyskotek "Send me an angel". Oczywiście wszystkie utwory są nasiąknięte "atrocitowością", choćby rytmiczny marsz rodem z "Die Liebe". Dla fanów sopranu pani Liv Kristine (Theatre of tragedy) warty wspomnienia jest fakt, że blondwłosa norweżka użyczyła swego głosu w kilku utworach.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (54 głosy):

 
 
62%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Kim zostaniesz, kiedy dorośniesz?