zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 24 lipca 2019

recenzja: ...Bender "...Bender"

30.05.2005  autor: Michał Wach
okładka płyty
Nazwa zespołu: ...Bender
Tytuł płyty: "...Bender"
Utwory: The Jago; Louder&Louder; Stop; Trouble Is; Easter; Laugh With Me; Amen Corner; Up In The Dust; Bear Me Away; Rest In Peace; Grief For All; Broken Wharf; Problem; Lullaby
Wykonawcy: Geraldine Swayne - gitara, wokal, akordeon; James Johnston - gitara, wokal, organy, skrzypce, pianino; Steve Gullick - wokal, gitara
Wydawcy: TV Records Ltd.
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

"...nie pamiętam już, jak tam zaszedłem. Zdaje mi się, że była noc jasna, wodnistobiała noc bezksiężycowa..."

Kiedy zombie ma imieniny, urodziny albo po prostu swoje święto, to będzie idealny prezent.

"...i tak oto żyję z niczego w tym umarłym pokoju. Muchy dawno w nim powyzdychały. Przykładam ucho do drzewa, czy tam w głębi robak nie chrobocze. Grobowa cisza. Tylko ja, nieśmiertelna mysz, samotny pogrobowiec, szeleszczę w tym martwym pokoju. Sunę podobna do ciotki Tekli, w długiej szarej sukni do ziemi, zwinna, prędka i mała, wlokąc za sobą szeleszczący ogonek..."

Niełatwo jest pisać o płytach podziemnych. Niełatwo ich słuchać. Zastanawiałem się nieraz, co decyduje o sukcesie (rockowego) albumu undergroundowego. Obstawiam trzy konieczne mroczne elementy:

1. strzępy pięknych melodii
2. charyzma
3. aaatmosfera

...Bender to przykład undergroundu po apokalipsie "The Man Comes Around" Johnny'ego Casha. Siła prostoty, przepuszczona przez maszynę do mielenia rytmów i melodii. Powstało dzieło sunące powolnym acz nieubłaganym krokiem zombie, pełne zgrzytów, sprzężeń, gitarowego rzężenia, szumów, zmielonych przepięknych melodii, bez perkusji (gościnnie tylko w jednym utworze), za to bębny gdzieś tam grzmią w świadomości słuchacza.

Każdy z członków tria (dwóch zamroczonych mężczyzn i kobieta) śpiewa dekadenckie wiersze. Posępnie, jednostajnie, melodyjnie, na tle rozlewających się gitarowych akordów. Czasem słychać pogrzebowe tony organów, zawodzące skrzypce, chopinowski wręcz fortepian.

Równie ważna jest tu cisza. Jeden z utworów składa się przede wszystkim z niej, kilkunastominutowej. W innych zapada na chwilę, między jednym sprzężeniem a drugim. Żadnych nagłych zwrotów akcji, panta rhei.

"...siedzę i słucham ciszy. Pokój jest po prostu wybielony wapnem. Czasem na białym suficie wystrzeli kurza łapka pęknięcia, czasem płatek tynku obsuwa się z szelestem. Czy mam zdradzić, że mój pokój jest zamurowany?"

PS. cytaty wybrane z opowiadania Bruno Schulza "Samotność", ze zbioru "Sanatorium pod klepsydrą", w celach edukacyjnych oczywiście.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (30 głosów):

 
 
53%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Na który film czekasz z największą niecierpliwością?