zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 22 stycznia 2020

recenzja: Carnal Lust "Whore of Violence"

10.09.2003  autor: tymothy
okładka płyty
Nazwa zespołu: Carnal Lust
Tytuł płyty: "Whore of Violence"
Utwory: Psychotic Dementia; Scared; Messiah; Infectious Mind; The Last Soldier; Outlaw; Human Die; Hard Drinker; Lost Into The Chaos; Grind Porc
Wykonawcy: Jerome - instrumenty perkusyjne, wokal; Nickro - gitara basowa, wokal; Ludo - gitara
Wydawcy: Diamond Productions
Rok wydania: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Lubię takie granie i już! Jakie? Brutalny death metal z miażdżącymi gitarami, wbijającą w ziemię perkusją, blastami... a taką muzyką zajął się francuski Carnal Lust. Nie jest to co prawda płyta wybitna w tym gatunku, ale niesie ze sobą chaos i zniszczenie, a to najbardziej cenię w death metalu. "Whore of Violence" chwyta za fraki, ściska mocno, aż gały wyłażą z orbitm a kręgosłup trzeszczy, by rzucić o glebę tak, aż kości się sypią.

Niebagatelną rolę odgrywa tu brzmienie tej płyty, czyste i klarowne, ale nie syntetyczne, nie wypieszczone do końca, za to mocne i ciężkie. Carnal Lust wymiata aż miło posłuchać, intensywność tej muzyki bardzo mnie zaskoczyła tym bardziej, że w składzie jest tylko jeden gitarzysta, wydawać by się więc mogło, że to zbyt mało. A jednak nie. Nie ma zmiłuj się, wojenna machina Carnal Lust raz wprawiona w ruch nie zatrzyma się już, zamieniając w pył to, co stanie jej na drodze, prze do przodu w dzikim szale zniszczenia. Od czasu do czasu pojawiają się thrashowe naleciałości. choćby w "Outlaw" czy "Human Die", w których zespół pokazuje, że melodie też nie są mu obce. Carnal Lust to także miażdżące zwolnienia.

Często death metalowe płyty mnie nudzą, nie jest tak w przypadku "Whore of Violence", której słucham z nieukrywaną przyjemnością, bo to kawał krwistego deathmetalowego ochłapu, przemyślanego i zagranego z głową. Mam nadzieję, że ci Francuzi nie spoczną na laurach i ich następna płyta będzie jeszcze lepsza od recenzowanego krążka, a wtedy kto wie, czy wtedy ich nazwa nie pojawi się na okładkach wysoko nakładowych czasopism muzycznych na całym świecie, bo start mają bardzo dobry.

Komentarze
Dodaj komentarz »