zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 22 lipca 2018

recenzja: Danzig "Danzig 5 Blackacidevil"

28.06.2000  autor: RaMoNe
okładka płyty
Nazwa zespołu: Danzig
Tytuł płyty: "Danzig 5 Blackacidevil"
Utwory: 7th House; Blackacidevil; See All You Were; Sacrifice; Hint Of Her Blood; Serpentia; Come To Silver; Hand Of Doom (version); Power Of Darkness; Ashes
Wydawcy: Hollywood Records
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Zdopingowany odświeżonym zachwytem nad twórczością wczesnego Misfits, gdzie jedną z głównych ról odgrywał Glenn Danzig, nabyłem po dobrych paru latach od premiery piąty solowy album tego twórcy. Czy było warto? Sam nie wiem, chyba tak, ale po kolei.

Takie mamy czasy, że elektronika pcha się drzwiami i oknami w każdy zakątek ludzkiego życia, również do muzyki rockowej. Zachłysnął się nią także nasz Demon, tyle że od razu powiem - nie jest w swym nowym wcieleniu zbyt przekonujący. Słuchając Reznora czy Jourgensena czuję, że to co robią jest autentyczne, szczere i w prostej linii pochodzi z ich dusz. Glenn natomiast próbuje, szuka i niestety czasami błądzi.

W trzech otwierających płytę utworach industralnych klimatów jest aż nadto. Głos Glenna mają szansę rozpoznać jedynie jego najwięksi fani i dopiero w "Sacrifice", skądinąd rewelacyjnym, najlepszym na krążku numerze, Danzig śpiewa ze swoją charakterystyczną "morrisonową" manierą. Następnie wolny, ciężki i sączący się przez parę minut "Hint Of Her Blood" i zupełnie nieudana "Serpentia", psująca ten wspaniały nastrój. Jakieś kobiece (wcale nie pociągające) westchnienia, nuda i dłużyzna. Końcówka jest jednak rewelacyjna - "Come To Silver" i nie przekombinowana, zagrana z szacunkiem przeróbka "Hand Of Doom" Sabbathów. "Power Of Darkness" to dynamiczna, nowoczesna kompozycja, a "Ashes" stanowi wspaniały powrót do typowego "danzigowego" klimatu. To oczywiste - "Blackacidevil" nigdy nie pokocham tak jak "Lucifuge", ale po wielu przesłuchaniach naprawdę bardzo lubię.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Danzig "Danzig 5 Blackacidevil"
jarema37 (wyślij pw), 2018-01-09 21:31:07 | odpowiedz | zgłoś
Jestem wielbicielem starych dokonań mistrza. Słuchałem dzisiaj jedynki. I przypomniałem sobie jak zaraz po premierze poszedłem kupić V. Era przedjutubowa, wiec kupowało sie raczej w ciemno. Cos mnie tknęło i poprosiłem panią, zeby mi puściła kawalek (CD to był wtedy majtek dla mnie). Posłuchałem troche i powiedziałem z wyrzutem: pani pudełka pomyliła, to na pewno nie jest danzig :) . Nigdy wiecej nie wróciłem do tej płyty. Moze pora spróbować
re: Danzig "Danzig 5 Blackacidevil"
RadomirW (gość, IP: 89.64.21.*), 2018-01-10 22:19:40 | odpowiedz | zgłoś
Mi się ten album bardzo podoba. Mimo kompletnie innej muzyki jest to bardzo dobra forma kompozytorska Glenna i wciąż świetna (mimo przesterów) wokalna. Takie kawałki jak Hint For Blood, Come to Silver czy zamykający całość balladowy Ashes to klasyki tego zespołu. Polecam wersję 13-utworową tego albumu z najbardziej tradycyjnym Deeper i odjechanym BleedAngel. Ale jak chcesz się mocować z elektronicznym okresem w historii Danzig to radziłbym najpierw zacząć od szóstki, która jest miksem trójki, czwórki i piątki - bardzo mrocznym i klimatycznym choć niestety z niepotrzebnie postarzonym różnymi efektami wokalem Glenna.
re: Danzig "Danzig 5 Blackacidevil"
jarema37 (wyślij pw), 2018-01-11 10:33:59 | odpowiedz | zgłoś
Szóstka oczywiście stoi na półce (ta z "trójwymiarową" okładką :) )
re: Danzig "Danzig 5 Blackacidevil"
RadomirW (gość, IP: 89.64.21.*), 2018-01-11 20:14:10 | odpowiedz | zgłoś
A wypasiony książeczkowy składaczek The Lost Tracks of Danzig masz? Bo to też pozycja obowiązkowa dla fanów i najlepsze dokonanie Glenna wypuszczone w nowym tysiącleciu. Zupełnie nie rozumiem dlaczego takie kawałki jak Cold, Cold Rain, Crawl Across Your Killing Floor czy szczególnie wyczesany Bound for Blood albo Dying Seraph nie znalazły się na normalnych płytach. Przecież to jedne z najlepszych jego utworów.
re: Danzig "Danzig 5 Blackacidevil"
jarema37 (wyślij pw), 2018-01-12 10:39:04 | odpowiedz | zgłoś
Oczywiście tak. Jak zwykle takie wydawnictwa to jedynie ciekawostka, tak to jest naprawdę wartościowe.
I na tym bym zakończył to wyliczenie. 1-4 + 6 + lost tracs i wg mnie wszystko co warte poznania.
Ale sprobuje jeszcze tej piątki.
re: Danzig "Danzig 5 Blackacidevil"
RadomirW (gość, IP: 89.64.21.*), 2018-01-12 19:11:02 | odpowiedz | zgłoś
Dla mnie pierwsza szóstka plus składak to pozycje z gatunku "must have". Kolejne płyty do DRS włącznie mają swoje ciekawe momenty i da się ich słuchać ale bez ekstazy. Natomiast to co ostatnio nagrał czyli covery i Black Laden Crown to już niestety symbol upadku Glenna. Szkoda bo taki Lemmy był starszy od Glenna a potrafił nagrywać co najmniej przyzwoite płyty. Nie mówię już o Davidzie Bowiem czy Leonardzie Cohenie, którzy z wielką klasą się potrafili pożegnać ze światem. Z Danzigiem jest niestety coraz gorzej.
re: Danzig "Danzig 5 Blackacidevil"
necronom (gość, IP: 37.47.1.*), 2018-01-13 08:31:21 | odpowiedz | zgłoś
To wszystko kwestia bardzo subiektywna, bo o ile z 4-ma pierwszymi albumami się zgodzę, zwłaszcza 2 i 3, które uwielbiam, o tyle to, co później średnio lub wcale mi nie podchodzi. Aż do DRS, którą swego czasu katowałem na okrągło. Co do BLC, powiem tak, patrząc z dystansu kilku miesięcy: to dobra płyta, najmniej może udana z wszystkich tu wymienionych. Jednak z pewnością nie jest to żaden upadek, to jskieś brednie, mówienie o tym w tych kategoriach. A Lost tracks - faktycznie są na niej prześwietne numery!
Ciężko się było przekonać do
JohnyZapiekanka (gość, IP: 93.179.208.*), 2011-01-23 00:55:01 | odpowiedz | zgłoś
tego krążka, ale po iluś tam przesłuchaniach zaczyna wchodzić i to całkiem nieźle :-) Płyta na pewno odstaje od wcześniejszych dokonań Danziga, ale zła nie jest. Jeśli ktoś zada sobie trud, żeby się przez nią "przegryźć" to nie pożałuje :-)