zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 19 listopada 2017

recenzja: DC4 "Volume One"

1.10.2002  autor: Rafał "Negrin" Lisowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: DC4
Tytuł płyty: "Volume One"
Utwory: Playing House; Pound of Flesh; Love or Misery; .44; Naive Bree; Eyes on You; Blind; Jack and Jill; Marianne; Freak Show; 4196
Wykonawcy: Jeff Duncan - wokal, gitara; Shawn Duncan - instrumenty perkusyjne; Matt Duncan - gitara basowa, chóry; Hyland Church - gitara, programowanie
Wydawcy: Rising Sun Prod.
Rok wydania: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Jeden rzut oka na skład zespołu budzi pytanie: czy nie za dużo tu przypadkiem Duncanów? Ależ! DC4 to niemal w każdym calu zespół rodzinny - o panu Jeffie Duncanie słyszeliście pewnie jako o gitarzyście Armored Saint, pozostali dwaj panowie D. to jego bracia, a pan Church to ich kumpel z dzieciństwa. Sielanka. Grupa powstała przede wszystkim po to, by tych czterech blisko ze sobą związanych facetów mogło zmieszać swoje muzyczne gusta i pograć trochę dla przyjemności - i to na "Volume One" słychać.

Mimo iż członków Armored Saint miało wkład w powstanie krążka aż dwóch - produkcją materiału zajął się bowiem basista Joey Vera, znany także z Fates Warning - na muzyce nie ciąży bynajmniej zbyt silne piętno dokonań tej kapeli. O tym, jaki album nie jest, powiedzieć jednak dużo prościej, niż zwięźle ująć to, jaki jest. Choć nie da się go na pewno nazwać szczególnie awangardowym, to jednak kiepsko poddaje się wąskiej klasyfikacji w ramach istniejących pod- pod- podgatunków. Muzycy wyraźnie czerpią inspirację z różnych źródeł, wskutek czego na dobrą sprawę jedyną nasuwającą się etykietką jest: "nowoczesny hard rock". Moim zdaniem to silny argument na korzyść tej płyty.

Część utworów jest naprawdę mocna, niektórymi patentami zahaczając nawet nieśmiało o metal - jak w "Pound of Flesh", ".44", pachnącym stoner rockiem "Playing House" albo w wykorzystującym pewne elementy w stylu Biohazard "Blind". Inne kawałki - "Naive Bree" czy "Love or Misery" - mają natomiast mniej ciężaru, co jednak nie oznacza, iż brakuje im energii. W takich chwilach DC4 przypomina nieco Stone Temple Pilots czy Pearl Jam. Warto także odnotować bardzo ładny, zdradzający progresywne ciągotki muzyków, instrumentalny utwór "4196", który zamyka album. Mniejsze wrażenie robią na mnie natomiast obecne na płycie momenty skoczno-chwytliwe ("Jack and Jill", "Freak Show"), a także nieco smętnawe półballady ("Eyes on You" i "Marianne"). Należy jednak zaznaczyć, że rozmaite wpływy ścierają się ze sobą właściwie we wszystkich numerach, toteż słuchacz o wyjątkowo analitycznej naturze zmuszony byłby, w celu wyodrębnienia "jednorodnych stylistycznie" fragmentów, pokroić album na o wiele więcej drobnych porcji niż te jedenaście kawałków widoczne w spisie powyżej niniejszej recenzji. Wskutek tego nawet słabsze utwory zawierają co najmniej kilka interesujących rozwiązań, całość zaś nie jest do końca przewidywalna, nawet pomimo wspomnianego braku rewolucyjnych ambicji muzyków DC4.

Płyty "Volume One" słucha się bardzo dobrze. Nie można mieć zastrzeżeń ani do wyrazistego rockowego głosu Jeffa Duncana, ani do umiejętności wszystkich członków zespołu, dobrze współpracujących, by uzyskać spójny efekt końcowy. I chociaż album nie wgniata w fotel, to miło mieć świadomość, że można grać rocka nowocześnie, ale bez uciekania się do wątpliwej jakości eksperymentów albo modnych acz miałkich kombinacji gatunków.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (47 głosów):

 
 
48%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- DC4

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co robisz, kiedy gwiazda wieczoru gra beznadziejnie źle?