zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 23 kwietnia 2024

recenzja: Firewind "Between Heaven And Hell"

20.09.2002  autor: Jakub "Devean" Radzimiński
okładka płyty
Nazwa zespołu: Firewind
Tytuł płyty: "Between Heaven And Hell"
Utwory: Between Heaven And Hell; Warrior; World Of Conflict; Destination Forever; Oceans; Tomorrow Can Wait; Pictured Life; Firewind Raging; I Will Fight Alone; Northern Sky; Fire; Who Am I
Wykonawcy: Gus G. - gitara; Stephen Fredrick - wokal; Brian Harris - instrumenty perkusyjne; Konstantine - gitara basowa
Wydawcy: Massacre Records
Premiera: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5

Firewind został założony przez greckiego gitarzystę Gusa G. do spółki z byłym wokalistą Kenziner Stephenem Fredrickiem i perkusistą Brianem Harrisem. Do zespołu dołączył grecki basista Konstantine i w takim składzie powstał debiutancki album "Between Heaven and Hell". Gus G. jest znany z gry w takich zespołach jak Mystic Prophecy, Dream Evil i Exhumation.

Od początku do końca płyta przyprawia słuchacza o silne deja-vu. Stephen Fredrick, odpowiedzialny za większość muzyki, silnie się wzoruje na klasykach gatunku jak Running Wild czy Dio. Wszystkie prawie utwory są równe, w tym samym tempie, tak samo zagrane. Czysto, dobrze technicznie, w starym stylu. Brakuje jednak polotu i świeżości. Przykro mi, panowie, ale powtarzanie starych pomysłów to za mało na dobry album. Wyjątkami są tu instrumentalne utwory "Oceans" i "Northern Sky", na które większy wpływ miał Gus G. Te kawałki wnoszą ze sobą powiew świeżości. Jednak to zbyt mało, by móc uznać album za coś więcej, niż udaną kopię klasyki gatunku.

Komentarze
Dodaj komentarz »