zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 15 listopada 2019

recenzja: God's Bow "Twilight"

12.08.1999  autor: SlavusCo
okładka płyty
Nazwa zespołu: God's Bow
Tytuł płyty: "Twilight"
Utwory: Intro; My Fault; Epilogue I, II; Hopefull Minds; Twilight; I'm Going There; S.E.T.I.; Cleopatra; Shrink; Land Of Happiness; Outro
Wydawcy: Black Flames Records
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Wiele utworów z "Twilight" nadaje się wyśmienicie na gothic-party i to na takiej imprezie - Dark Beat Festivalu w Legnicy - usłyszałem God's Bow drugi raz na żywo. Pierwszy raz ich występ oglądałem na zeszłorocznym V Castle Party, ale wstyd powiedzieć, w natłoku zespołów jakoś ich przegapiłem :o(. Tak naprawdę muzyka zespołu oczarowała mnie, gdy weszli we władanie sceny w klubie "Sunlight" w Legnicy. Po koncercie czatowałem na debiutancki krążek, który udało mi się kupić na początku tego roku.

Tego roku znówu miałem okazję zobaczyć God's Bow, tym razem w Bolkowie (okrągła rocznica zmobilizowała mnie do pracy i skończyłem tę nieszczęsną recenzję). Niewątpliwie byli jedną z najciekawszych formacji, które tam wystąpiły. Trochę się nawet zdziwiłem (wokalistka chyba też - musieli bisować) ciepłym przyjęciem przez publiczność, która w większości jest raczej metalowa i nie lubi za bardzo zespołów electro. Muszę jeszcze zaznaczyć, że bardzo podobało mi się tam ich brzmienie - zagrali bardzo podobnie do pierwowzorów z płyty, głos Agnieszki także był bez zarzutu.

Płyta zawiera 10 utworów spiętych dwiema kompozycjami instrumentalnymi, zaczynającymi i kończącymi krążek. "Intro" - to właśnie takie delikatne rozpoczęcie, po którym następuje numer dwa - "My fault". Początek w klimacie poprzedniej kompozycji, zmienia się w bardzo dynamiczną piosenkę. Na szczęście muzyka "God's Bow" to nie tylko sam rytm, choć niewątpliwie jakieś wpływy techno tu słychać. Zespół stara się budować nastrój i klimat, przede wszystkim poprzez żeński wokal. "Epilogue I, II" - chyba najbardziej przebojowy, żywiołowy i taneczny fragment tego krążka. Naprawdę trudno spokojnie ustać przy takich rytmach i nie wpaść w trans... Przy tym uduchowiony śpiew wokalistki i wyszło coś kapitalnego - radzę tego posłuchać! "Hopefull Minds" - na początku gregoriańskie śpiewy (hmmm... można by sobie to darować, to nie jest odkrywcze), ale później Agnieszka zaczyna swój recital, to chyba najbardziej nostalgiczny wokal na tej płycie, jakiś taki smutny i melancholijny. Zawsze, gdy słucham tytułowego "Twilight", przed oczami widzę średniowieczną Anglię, rycerzy w lśniących zbrojach na swoich wierzchowcach, wyjeżdzających na wyprawy krzyżowe. Samemu by się wzięło miecz, wskoczyło na konia i huzia na Saracenów ;o). Od razu mi się ta muzyka kojarzy z klimatami z mojego ulubionego serialu "Robin Hood". Po prostu "true medieval age". Następne kompozycje już nie są tak ciekawe jak poprzednie, więc wybaczcie, nie będe się nad nimi rozwodzić, no jedynie "Cleopatra" jest jeszcze warta posłuchania, choć nie ma tutaj takiego pomysłu na muzykę jak choćby w "My fault". "Shrink" - dziwi mnie ten cover The Gathering tutaj. Pierwotnie wykonywany przez Anneke praktycznie tylko z akompaniamentem fortepianu, zostal przez zespół przerobiony na wersje, nie wiem jak to nazwać, bardziej rozrywkową(?). W każdym razie zrobione to zostało na tyle nieudolnie, że cały czas mam wrażenie, że fałszują albo klawisze, albo wokal. Przedostatnia pozycja - "Land Of Happiness", na szczęście rozwiewa to złe wrażenie. Dla mnie ta piosenka to tęsknota do lepszego świata, takiego nierealnego, który można poznać słuchając muzyki... God's Bow. Bardzo piękne zamknięcie płyty, która mimo, że nie jest zbyt równa, to na pewno warta posłuchania. Gwarantuje, że ta muzyka na długo pozostanie w pamięci i nie znudzi się Wam.

Na koniec jeszcze trochę uwag. Wydawca pisze, że płyta zrealizowana została w technice "Dolby Sorround" - chyba tak jest, choć mnie samemu trudno było to odczuć (ale być może dekoder nie najlepszy i ucho już nie to... :o). W każdym bądź razie "+" za innowację techniczną. Duży "-" za brak tekstów piosenek (gwoli wyjaśnienia - są po angielsku). Bardzo nad tym ubolewam, bowiem można się tylko domyślać, o czym traktują poszczególne kompozycja :o(. Ocena - to jak dla mnie - mocne 6 i przekonanie, że jest to najlepszy polski debiut muzyczny poprzedniego roku na scenie alternatywnej.

Kontakt z zespołem: key.p@t-online.de.

Komentarze
Dodaj komentarz »