zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 23 lipca 2019

recenzja: Jethro Tull "This Was (reedycja)"

17.01.2013  autor: Meloman
okładka płyty
Nazwa zespołu: Jethro Tull
Tytuł płyty: "This Was (reedycja)"
Utwory: My Sunday Feeling; Some Day The Sun Won't Shine; Beggar's Farm; Move On Alone; Serenade To A Cuckoo; Dharma For One; It's Breaking Me Up; Cat's Squirrel; Song For Jeffrey; Round
Wykonawcy: Ian Anderson - wokal, flet, harmonijka, fortepian; Mick Abrahams - gitara; Clive Bunker - instrumenty perkusyjne; Glenn Cornick - gitara basowa
Wydawcy: Chrysalis Records, EMI Records
Rok wydania: 2008
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Początków Jethro Tull należy szukać w okolicach 1963 roku, kiedy to szesnastoletni wówczas wokalista i gitarzysta Ian Anderson, Jeffrey Hammond (gitara basowa) i John Evans (perkusja) założyli w Blackpool formację The Blades. Do nich przyłączył się gitarzysta Michael Stephens. Generalnie grali muzykę bluesową, rytm & bluesową, a jednocześnie przybierali coraz to inne nazwy. Najpierw The John Evan Band w siedmioosobowym składzie z trąbką i saksofonem, potem The John Evan Smash (także z sekcją dętą). Nazwy te nie świadczyły o jakiejś szczególnej roli Johna Evansa (później przemianował się na Evan i przesiadł się do klawiszy). Po prostu to w podziękowaniu za fakt, że jego matka finansowała zespołowi zakup furgonetki oraz sprzętu muzycznego. Przez te wszystkie formacje przewinęło się sporo muzyków, którzy później wracali do ekipy, kiedy występowała już jako Jethro Tull (Evan, Hammond, Barrow, Cornick).

Głównym architektem bandu i twórcą większości repertuaru był Ian Anderson (wtedy nazywany przez kolegów - Elvo), który co prawda urodził się w Szkocji w okolicach Edynburga, ale mając dwanaście lat przeniósł się wraz z rodziną do Blackpool. Ian początkowo interesował się matematyką, a muzykę traktował jako dodatkowe hobby. Później fascynował się plastyką, w 1965 roku rozpoczął nawet naukę w College Of Art w Blackpool. Jednak już w 1967 zdecydował się na karierę estradową. Wtedy też postanowił przenieść się do Londynu, konkretnie do pobliskiego Luton, aby w ten sposób ułatwić sobie start. Nie wszyscy z tamtego składu zaakceptowali zmianę. W rezultacie Anderson, który wtedy przez kilka miesięcy wynajmował lokal i żył na granicy ubóstwa (pracował jako dziennikarz, sprzątacz i pomoc domowa), pozostał na placu boju z basistą Glennem Cornickiem. Ten z kolei znalazł się w sytuacji komfortowej, gdyż mieszkał z rodzicami w Londynie. Poszukiwanie gitarzysty zakończyło się sukcesem, bo został nim wkrótce Mick Abrahams, a przy okazji przyciągnął za sobą perkusistę Clive Bunkera (obydwaj grali przedtem w kapeli McGregor's Engine). Jako kwartet występowali pod różnymi nazwami. Od Navy Blue, Ian Handerson's Bag's Nails, Bag o'Blues aż do Candy Coloured Rain. Głównie po to, aby móc grać w klubach jak najczęściej. Przyjmuje się, że nazwa Jethro Tull powstała w listopadzie 1967 roku. Wzięła się od imienia i nazwiska angielskiego agronoma i reformatora rolnictwa, żyjącego na przełomie siedemnastego i osiemnastego wieku.

Pierwszego singla nagrali dla MGM, wydano go w lutym 1968. Okazało się jednak, że doszło do błędu w nazwie na okładce. Derek Lawrence, który był wtedy producentem nagrań, wyjaśniał później, że nazwę usłyszał przez telefon i myślał, iż powiedziano mu Jethro Toe (Jethro Paluch) i spodobała mu się. A gdy odkrył błąd, nie chciał tego zmieniać. Zresztą było już trochę za późno, bo wszystko poszło do druku i realizacji. W owym okresie ekipa bardzo dużo grała na żywo po Wielkiej Brytanii. Ocenia się, że dawali około 300 koncertów rocznie i odwiedzili wszystkie duże i małe kluby. Przełomowym momentem dla Jethro Tull okazał się występ na ósmej edycji "Sunbury Jazz and Blues Festival" w sierpniu 1968 roku, gdzie dosłownie zdmuchnęli ze sceny wszystkich innych renomowanych wykonawców. Przed tym jeszcze w czerwcu zagrali w londyńskim "Hyde Parku" u boku Pink Floyd. Wtedy kilka wytwórni płytowych zaczęło zabiegać o kontrakt z formacją. Muzycy wybrali Island Record, która już w październiku 1968 wydała ich pierwszą płytę - "This Was". Zawierała ona dziesięć nagrań trwających łącznie trochę ponad trzydzieści osiem minut. Na albumie tym Ian Anderson i spółka zaprezentowali repertuar mocno zakorzeniony w bluesie, a także nawiązujący do rocka. Zresztą nie tylko, albowiem mamy tu również nagrania jazzrockowe. Do bluesowych kawałków zaliczyć możemy "Some Day The Sun Won't Shine", który ukazuje barowo - klubową odmianę tego gatunku z udziałem harmonijki ustnej. Rasowym bluesem jest numer "It's Breaking Me Up", także z harmonijką oraz solówkami gitary. Natomiast piosenka otwierająca - "My Sunday Feeling" - z wyraźnie zaznaczoną partią fletu posiada bluesrockowy rytm. W krainę rocka artyści zabierają nas w propozycjach: "Beggar's Farm" (z improwizacjami na flecie) i instrumentalnym "Dharma For One". W tym ostatnim z elementami jazzu, charakteryzującym się dynamiką i płynącą wartką melodią, wyśmienicie słychać zgranie zespołu. Clive Bunkier popisuje się tutaj bardzo zgrabną i długą solówką na perkusji, a Anderson gra na bambusowym flecie (z saksofonowym ustnikiem) zwanym claghornem.

Hardrockową pozycją jest wersja bluesowego standardu "Cat's Squirrel" w opracowaniu Abrahamsa, gdzie w roli głównej występuje gitara elektryczna. Gdy słuchamy jej brzmienia, przypomina się nam suita "A Bit Of Finger / Sleeping Village / Warning" z pierwszej płyty Black Sabbath, na której Tony Iommi fragmentami gra bardzo podobnie. No, ale to nastąpi dopiero za dwa lata. Tylko tak się składa, że Iommi przez pewien bardzo krótki czas (około dwóch tygodni) był gitarzystą Jethro Tull. Mianowicie już w grudniu 1968 roku, kiedy to zaraz po nagraniu "This Was" Abrahams opuścił ekipę. Tak więc późniejszej inspiracji wykluczyć nie możemy.

Na szczególną uwagę zasługuje również instrumentalne "Serenade To A Cuckoo" autorstwa Rolanda Kirka (uznany w tamtym okresie jazzowy flecista). W utworze tym w roli głównej słyszymy Andersona na flecie, przy akompaniamencie jazzowej gitary Micka. Na albumie jest też jedyna kompozycja gitarzysty, w której on również śpiewa. To krótkie dwuminutowe nagranie "Move On Alone" w jazzrockowej konwencji z partiami instrumentów dętych, które aranżował David Palmer, rozpoczynając w ten sposób stałą współpracę z zespołem. Jednak według mnie trochę odstaje ono poziomem od całej stawki. Jeszcze mamy trochę bluesa o psychodelicznej barwie z przetworzonym wokalem w numerze "Song For Jeffrey", dedykowanym Hammondowi, który grał z Andersonem w The Blades. A na zakończenie artyści prezentują nam akustyczną jazzową miniaturkę "Round".

Pierwszy longplay kapeli ukazał się najpierw w dźwięku mono, wkrótce doszło także do zrealizowania wersji stereofonicznej. Na kompakcie wydano go w 1997 roku w pudełku razem z późniejszymi albumami "Stand Up" i "Benefit" pod wspólnym tytułem "The Originals". W roku 2008 nakładem Chrystalis i EMI ukazała się wersja dwupłytowa, która jest przedmiotem niniejszej recenzji. Na pierwszym krążku mamy zremasterowaną wersję mono "This Was" wraz z dodatkami, czyli nagraniami z dwóch sesji BBC "John Peel's Top Gear". Pierwsza odbyła się 23 lipca, a druga 5 listopada 1968 roku. Wśród utworów znalazły się niektóre tytuły z debiutu, a oprócz tego standard "Stormy Monady". Krążek drugi zawiera nowy miks stereo tej płyty. Do tego dwa bonusy - "Love Story" i "Christmas Song" (z partią smyczków opracowaną również przez Davida Palmera). I jeszcze możemy posłuchać w dźwięku monofonicznym czterech piosenek z pierwszych singli, czyli "Sunshine Day", "One For John Gee" oraz ponownie "Love Story" i "Christmas Song".

"This Was" ("Tak Było") jest legendarną płytą Jethro Tull. Głównie z tego powodu, że to pierwsza i tak całkowicie inna od kolejnych dokonań formacji. Jak sięgam pamięcią daleko wstecz, nie była też ona zbyt popularna w radiowych mediach ani w sprzedaży na różnych nośnikach. Ale warto ją poznać, bo jest niezłym albumem. Oprócz tego stanowi ważny element historyczny w dyskografii grupy i faktycznie ukazuje, że wtedy tak właśnie było, bo później sprawy poszły w zupełnie innym muzycznym kierunku.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Jethro Tull "This Was (reedycja)"
Mikele (gość, IP: 192.168.7.*), 2013-01-21 14:49:50 | odpowiedz | zgłoś
Ja też nie jestem jakimś fanem Jethro, znam ich tylko z DVD, co grają z orkiestrą (które bardzo mi się podobało), ale ponieważ jestem trochę spaczony przez Motorhead (no po prostu lubię, jak jest gnój), to jakoś takie ambitne projekty mi uciekają, ale wiem że to świetny zespół. Recenzja nie pozostawia ciena wątpliwości. Wiele się dowiedziałem, za co dziękuję
re: Jethro Tull "This Was (reedycja)"
Meloman (gość, IP: 46.171.45.*), 2013-01-28 08:45:10 | odpowiedz | zgłoś
To ja dziękuję za zainteresowanie się tym zespołem oraz za komentarz. Pozdrawiam.
jethro
noname (wyślij pw), 2013-01-18 00:20:06 | odpowiedz | zgłoś
nie jestem specjalnym zwolennikiem tego zespolu ale tak sie sklada ze bardziej przypadly mi do gustu albumy 'piosenkowe', w rodzaju 'songs from the wood', 'stand up' czy 'this was' wlasnie; darze debiut sporym sympatia, podoba mi sie ze jest dosc mocno zakorzeniony w bluesie;jak zostalo zauwazone, this was to rzecz dosc dla JT nietypowa, prezentujaca zespol na etapie poszukiwania wlasnego stylu, kiedy jeszcze dosc silnie zaznaczaly sie akcenty bluesrockowe; obecnosc fletu w takiej formule nasuwa mi np. pewne skojarzenia z johnem mayallem za ktorym przepadam; ogolnie plyty slucha sie bardzo przyjemnie nawet jesli na tle pozniejszych dokonan wydaje se troche wtorna; zagrane bezpretensjonalnie,z jajem i polotem; dla mnie JT mogloby nagrac jeszcze jedna taka plyte

Oceń płytę:

Aktualna ocena (46 głosów):

 
 
73%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?