zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 19 listopada 2019

recenzja: Kraake "Conquering Death"

20.08.2012  autor: Katarzyna "KTM" Bujas
okładka płyty
Nazwa zespołu: Kraake
Tytuł płyty: "Conquering Death"
Utwory: A Murder Of Crows; And A Colder Breed; Hearts Blood; Ed; The Great Leviathan; Beneath Black Waters; Victorious, I; The Gatekeeper; Snowfall; I Ly Av Lyset
Wykonawcy: Beist - wokal; Dreugh - gitara, instrumenty klawiszowe; Kobal - gitara; Dr. Horror - gitara basowa; Skarstein - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Indie Recordings
Rok wydania: 2012
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

...i kiedy wydawało się, że norweska scena blackmetalowa zaczyna pożerać swój ogon, znikąd pojawia się Kraake. Debiutancka płyta tej formacji, zatytułowana "Conquering Death", zwiastuje że niedługo czołówka skandynawskich zespołów wykonujących ten gatunek może poszerzyć się o kolejną nazwę. Kraake gra solidny black metal z symfonicznym zacięciem, na tyle dobrze wyprodukowany, że nie grozi im wieczność w garażu i podziemne koncerty dla pięciu osób, ale na tyle nieprzesłodzony, by na dzień dobry nie ochrzczono ich kapelą dla nastolatek w koszulkach Cradle Of Filth. Sam zespół porównuje swoją muzykę do twórczości takich kapel, jak Bal-Sagoth czy Old Man's Child. I chyba jest to słuszny trop. Przedstawiam wam pierwsze dzieło pięciu debiutantów z Kopervik - "Conquering Death".

Atmosferyczny black metal w wykonaniu Kraake szczególnie przypadł mi do gustu z dwóch względów. Po pierwsze zespół wydał dobrze brzmiącą, przejrzystą i profesjonalnie wyprodukowaną płytę, nie hołdując schematom "kultowości" pierwszych krążków, tj. nagrywania w garażu w paskudnej jakości i to najlepiej tylko w 666 egzemplarzach. Po drugie muzycy idealnie trafili w proporcje symfonicznych ozdobników w stosunku do mocnej warstwy gitarowo - perkusyjnej. Mimo klimatycznych aranżacji cały czas jest to solidny black metal. Na dodatek bardzo przyjemny w odbiorze.

Płyta jest bardzo równa i bogata we wszelkiego rodzaju smaczki, więc trudno wyróżnić utwory, które zdecydowanie wybijają się na pierwszy plan. Najbardziej przebojowy numer to zamykający album "I Ly Av Lyset". Resztę lodowatych dźwięków z klimatycznej Norwegii zostawię wam do wyłowienia w zaciszu własnego domu.

Debiut Kraake zaliczam do bardzo udanych. Zamierzam obserwować dalsze poczynania tej kapeli i mam nadzieję, że prędzej czy później nie wpadną na pomysł kopiowania Dimmu Borgir.

Komentarze
Dodaj komentarz »