zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 17 listopada 2019

recenzja: Lacuna Coil "In A Reverie"

21.12.1999  autor: Lambert
okładka płyty
Nazwa zespołu: Lacuna Coil
Tytuł płyty: "In A Reverie"
Utwory: Circle; Stately Lover; Honeymoon Suite; My Wings; To Myself I Turned; Cold; Reverie; Veins of Glass; Falling Again
Wydawcy: Century Media Records, Metal Mind Productions
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Nie mogę powiedzieć, że gdy po raz pierwszy przesłuchałem "In A Reverie", byłem nim szczególnie zachwycony. Wszystko, co poprzednio słyszałem o tej nadziei włoskiego metalu, zdawało się nie znajdywać potwierdzenia w debiutanckim albumie. Porównania do The Gathering, Anathemy wydawały się być mocno przesadzone. Przeciętny debiut, kolejnego przeciętnego zespołu - pomyślałem i płyta powędrowała na półkę, gdzie spędziła dość dużo czasu.

Po pewnym czasie postanowiłem znów spróbować przesłuchać "In A Reverie" i tym razem płyta wciągnęła mnie tak mocno, że do tej pory nie potrafię przestać jej słuchać. "Metal klimatyczny" - tak w skrócie można by nazwać to, co tworzy Lacuna Coil. Kompozycje są na ogół spokojne, z małymi przerwami, w których zdarza się im zagrać nieco ostrzej. Wokalistka Cristina Scabbia śpiewa czysto i udaje jej się stworzyć specyficzny klimat, którego tak wielu gotyckim grupom brakuje. Drugi wokalista - Andrea Ferro śpiewa trochę agresywniej niż Cristina.

Do ciekawszych utworów zaliczyłbym "Circle" z dość przyjemnym refrenem, "My Wings", gdzie śpiew Cristiny odrobinę kojarzy mi się z Dolores O Ridian z Cranberries, spokojny "Falling Again" i niepokojący "Cold". Lista Waszych ulubionych kompozycji może wyglądać zupełnie inaczej, to kwestia załapania klimatu.

I jeszcze jedno: być może nie polubicie tej płyty od pierwszego przesłuchania, ale im dłużej jej będziecie słuchać, tym więcej sekretów ona odkryje przed Wami.

Wierzę, że kolejna płyta grupy Lacuna Coil będzie jeszcze lepsza.

Komentarze
Dodaj komentarz »