zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 29 stycznia 2020

recenzja: Laibach "Morbid Angel Laibach Remixes"

29.05.2000  autor: szalony KaPelusznik
okładka płyty
Nazwa zespołu: Laibach
Tytuł płyty: "Morbid Angel Laibach Remixes"
Wydawcy: Metal Mind Productions, Earache Records
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 4

Kiedyś gdzieś przeczytałem, że Laibach zremiksował Morbid Angel. Wydało mi się to ciekawe połączenie i postanowiłem kupić sobie tę kasetę. Gdy już ją znalazłem, okazało się, że kaseta została wydana pod szyldem Morbid Angel pod tytułem Laibach Remixes, ale rzut oka na wydawcę tłumaczy wszystko - to Earache, czyli wytwórnia metalowa - dla nich jasne było, kto tu jest ważniejszy. Na okładce zauważyłem, że to remiksy wyprodukowane przez 300 000 V.K., a dokładniej Janex'a Krilaja w Ljubljanie - czyli mieście rodzinnym Laibacha (jak sama nazwa wskazuje :). Laibach jedynie nadzorował produkcję tych remiksów.

Kaseta jest bardzo krótka - cztery utwory: dwa remiksy i dwa oryginały. To utwory z albumu "Covenant" MA - "God of Emptiness" oraz "Sworn to the Black".

Jak wypadają remiksy? "Sworn to the Black" prawie bez różnicy, tylko miejscami dodane dęciaki rodem z "Opus Dei" Laibacha i całość jest bardziej płaska i z podkręconymi basami (bardzo ciemna i zbita) - ale to mastering i trudno byłoby nazwać to remiksem, gdyby nie te dęciaki. A "God of Emptiness" - równie nieczytelny, ciemny i znowu zbity. I jak poprzedni prawie bez różnicy z oryginałem (na końcu w tle słychać jakieś syntezatory... chyba...).

Trochę nie rozumiem tych remiksów... Jedyne, co wyniosłem z tej kasety, to myśl, że "God of Emptiness" to fajny utworek. Ale w wersji Morbid Angel - nie Laibacha...

Komentarze
Dodaj komentarz »