zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 24 maja 2024

recenzja: Left Hand Solution "Fevered"

4.01.2000  autor: Margaret
okładka płyty
Nazwa zespołu: Left Hand Solution
Tytuł płyty: "Fevered"
Utwory: Thorns; Fevered; The Wounds of Bitterness; Illusion; Angels With the Last Plagues; Scorns of Time; The Fatile Passion; Memories (Of the Tragedienne); The Bleeding; Scarred
Wydawcy: Nuclear Blast Records, Morbid Noizz
Premiera: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Powinnam zacząć tak samo - od intuicyjnych obaw, co do oryginalności nowej kapeli na doomowo-gotyckiej scenie. A jednak w tym przypadku nie jestem w stanie tego zrobić. I wcale nie chodzi o to, że teraz znam już tę płytę na pamięć i wiem, że zasługuje na zainteresowanie. Od samego początku, zanim jeszcze miałam okazję usłyszeć Left Hand Solution, coś wewnątrz mówiło mi, że tym razem się nie rozczaruję, że "Fevered" nie będzie jeszcze jedną bezmyślną kopią "klimatycznych" Mistrzów. W ten sposób po raz kolejny przekonałam się do wyższości uczuć nad rozumem.

Pierwsze skojarzenie jeszcze przed "posmakowaniem" dzieła popędziło w kierunku The Gathering. Chodzi oczywiście o to, że w obu zespołach śpiewa kobieta. Wiadomo jednak, że to zbyt mało, by od razu porównywać twórczość tych wykonawców. Potem nadszedł czas na bezpośrednie zapoznanie się z Left Hand Solution. Stało się to podczas chłodnej wiosennej nocy. Już wtedy wiedziałam, że ta muzyka jeszcze nieraz zbudzi mnie z monotonnych, szarych snów. "Fevered" to album powalający, wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Taki, który na długo pozostaje w duszach zakochanych w emocjonalnym doom/gotyku. Bo Left Hand Solution to przede wszystkim emocje, mrok i piękno. Tym pięknem jest niewątpliwie Mariana Holmberg, której głos trafić musi nawet do najbardziej skamieniałego serca (Mariana jest główną wokalistką w zespole, męski głos jest tylko tłem, uzupełnieniem). W tym wypadku nie pozostaje już nic innego jak tylko zatopienie się w kołysce własnych marzeń. I śnienie o własnym świecie - utkanym z piękna, uczuć, emocji. I mroku, wielkiego Mroku, który dla wielu jest jedynym sensem życia... Obcując z tym dziełem, trudno nie odczuć osobistego zaangażowania twórców w każdy dźwięk, w każdy ukryty szczegół. Żal, smutek i piękno są tutaj emocjami naczelnymi, trwają w nieskończoność i trafiają w najczulsze miejsca duszy. Od strony muzycznej "Fevered" łączy w sobie klimat "Mandylion" (dzieło The Gathering), potęgę Type O Negative, mrok The 3rd And The Mortal i sabbathowe riffy. Mimo melancholijnej otoczki i wysublimowanego piękna, w brzmienie gitar często zaskakuje prostotą i "brudem". Left Hand Solution przelali na to dzieło wszystkie swoje najintymniejsze przeżycia, uczucia, stany. A całość okryli płaszczem szlachetnego mroku i okraszyli intymnym klimatem. Ciekawostką na tej płycie jest ostatni utwór "Scarred", zaczynający się długo i co najmniej dziwnie, by w końcu wybuchnąć nieposkromioną energią i brutalnością charakterystyczną dla death metalu. Ten odmieniec wbrew pozorom świetnie pasuje do całości. Po fascynującej wędrówce przez samotność, smutek i ból aż prosi się o solidnego kopniaka...

"Fevered" ma w sobie jakąś nieopisaną moc, jakiś nieodgadniony czar, który jest w stanie zahipnotyzować bardziej wrażliwego słuchacza. Ale tak to już jest, gdy uczuciowi ludzie tworzą muzykę dla równie uczuciowych ludzi.

Komentarze
Dodaj komentarz »