zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 23 lipca 2019

recenzja: Lilla Veneda "Diagnosis"

4.12.2012  autor: Ania Oskierko
okładka płyty
Nazwa zespołu: Lilla Veneda
Tytuł płyty: "Diagnosis"
Utwory: Melancholy Of The Echo (intro); The Black Faced Titan; The Perfect Serenity; Parasite Lost (Weltschmerz); Voice Of The Unborn; Alienation
Wykonawcy: Virian - wokal; Antris - gitara; Respond - instrumenty perkusyjne; Meewosh - gitara basowa; Sothis - gitara
Rok wydania: 2012
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Wrocławski zespół Lilla Veneda już od kilku lat znany jest miłośnikom polskiej sceny black - death. W listopadzie 2012 r. grupa wypuściła na rynek swoje najnowsze dziełko, noszące tytuł "Diagnosis". Album był nagrywany w "Monroe Studio" we współpracy z Arkadiuszem "Aro" Jabłońskim. Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami zespołu, "Diagnosis" stanowi rozwinięcie stylu znanego z pierwszego wydawnictwa bandu, "Black Aeon". Nowa płyta nie pozostawia wątpliwości, dlaczego muzycy Lilla Veneda zwykli nazywać swoją twórczość "modern death - black". Kompozycje zaprezentowane na krążku w istocie brzmią bardzo nowocześnie, do czego z pewnością przyczyniła się gościnna obecność w studiu Flumena z Asgaard.

Album otwiera niepokojące intro, przechodzące w ciężko brzmiący "The Black Faced Titan". Narastające napięcie towarzyszy gitarowym riffom, przez które przebija wokal, mieszający blackowy skrzek z niskim, mięsistym growlem. Hipnotyczne, powtarzające się motywy okraszone zostały schizofrenicznymi dźwiękami syntezatora. Dzięki wplecionym w tekst utworu cytatom z prozy Josteina Gaardera, kawałek nabiera nowych znaczeń, a i same cytaty również zyskują oryginalny wydźwięk, gdyż nagle okazują się wzbudzającą lęk przepowiednią czegoś nieodwracalnego. Krzykiem rozpoczyna się kolejny utwór, "Prophecy Of The Rat King". Tu ponad natłok dźwięków wybija się gęsta perkusja, zapowiadająca koncertowy potencjał kawałka. "The Perfect Serenity" to kompozycja, której muzyczne dodatki mogłyby posłużyć jako soundtrack do psychologicznego thrillera. Gitary znów snują powtarzane sekwencje niepokojących riffów, w szybszych kawałkach perkusja naciera jak wizualizacja koszmarów, a wokalista straszy wizjami beznadziei i rozkładu.

Dużą rolę na "Diagnosis" odgrywają teksty autorstwa Viriana, które odkrywają przed słuchaczem romantyczny rodowód Lilli Venedy. Dzieje się tak choćby w zaangażowanym "Parasite Lost (Weltschmerz)", poetyckim utworze, który rozpoczyna się psychodelicznym wprowadzeniem, by później zaserwować słuchaczowi wnikliwą analizę psychiki indywidualisty i jego wewnętrznej tragedii. Warto zwrócić też uwagę na wokal, który w jest poddawany ciekawym zabiegom i przechodzi liczne niespodziewane ewolucje. Druga połowa kawałka wprowadza słuchacza w klimat niesamowitości. Zniekształcone wokale, częściowo ukryte za warstwą syntezatorów, dochodzą raz z bliska, raz z daleka, powodując niezwykłe, demoniczne wrażenia. "Voice Of The Unborn" to powrót do względnej normalności, o ile w przypadku tego typu muzyki o normalności w ogóle może być mowa. Jednak i tu Lilla Veneda proponuje nam wyciszenia, zwolnienia i recytatywy, podczas których wyraźnie słychać, jak tło muzyczne kawałków aż kipi od upiornych syntezatorowych motywów. Ostatni na płycie "Alienation" to kolejny utwór, który powinien dobrze prezentować się na koncertach. Ta silnie zrytmizowana kompozycja doskonale nadaje się jako zamknięcie albumu.

Płyta ma jeszcze jeden plus, a mianowicie oryginalną oprawę graficzną projektu Anny Rosół (autorka m.in. ostatniej okładki Masachist). Artystka zadbała o to, by oglądający płytę nie nudził się ani przez chwilę. Wyodrębnienie wszystkich motywów obecnych na okładce zajmuje trochę czasu.

Wnikliwy słuchacz na nowym krążku Lilli Venedy odnajdzie nie tylko nowoczesne wariacje na temat blacku i deathu, ale także elementy elektroniczne, industrialne, symfoniczne, ba: nawet fragmenty brzmiące jak dark ambient o rytualnych korzeniach. Muzyka Lili Venedy to kolejny dowód na to, że młode polskie kapele są naprawdę godne zainteresowania. I że jeśli da im się szansę, można odkryć niejedną perełkę.

Komentarze
Dodaj komentarz »
WTF?
Grimfather
Grimfather (wyślij pw), 2012-12-23 09:41:29 | odpowiedz | zgłoś
Ja się pytam: co to jest? Bardzo zła płyta. Dla nastoletnich gotek, jeżdżących na Castle Party i zasłuchujących się w closterkellerach i innych takich. Może się ta płyta komuś spodoba, ja się odbiłem po pierwszym przesłuchaniu.
re: WTF?
Narcos
Narcos (wyślij pw), 2012-12-23 16:24:29 | odpowiedz | zgłoś
Ośmielę się niezgodzić, wg. mnie płyta choć nie na górnolotnym levelu to bardzo, bardzo ciekawy ma start. To dopiero pierwszy longplay! Pierwsze płyty to przełamywanie lodów, chłopy nabiorą doświadczenia scenicznego, skonfrontują się z ludźmi z którymi dzielić będą sceny (Asgaard, Devilish Impressions, Decapitated, Lost Soul.. póki co) a to dopiero pierwsze odbicie kopyt.. Debuit udany? jak najbardziej. Druga sprawa to wielowymiarowość takiej muzyki, jeśli ktoś w takiej muzyce widzi bezład dźwięków i wykrzyczany chaos.. to nie pomoże nawet ręka Daniela Bergstrand'a czy pociąganie sznurków przez D.Townsend'a. Ja osobiście liczę na więcej i trzymam kciuki za rozwój całego bandu. Mam nadzieję, że nie odpuszczą i koncertami zrewidują poglądy wszystkim 'hejterom'.
re: WTF?
Grimfather
Grimfather (wyślij pw), 2012-12-24 03:56:31 | odpowiedz | zgłoś
Nie jestem hejterem - jeśli pisałeś o mnie. Wolałbym, żeby młode zespoły potrafiły doje**ć, a nie grały jakieś smuty. Dobra, może jestem nieco spaczony, bo się ostatnio nasłuchałem Darkspace, Ulcerate i Deafheaven, więc ta płyta wydaje mi się nieco słaba, w porównaniu do wcześniej wymienionych. Nie mogę się jednak przestać śmiać z nazwy zespołu :d "Lilla Veneda" brzmi jak nazwa jakiejś kapeli dla hipsterów.
re: WTF?
Narcos
Narcos (wyślij pw), 2012-12-24 19:38:14 | odpowiedz | zgłoś
"wolałbym.." nie pomyśl że szukam zaczepki i chcę być niemiły ale... kogo to obchodzi co wolałbyś? jakby każda kapela miała grać pod kaprys-dyktando forumowych warriorów, zaniknęłaby indywidualność takich zjawisk. Co do nazwy ..jakbyś znał podstawową Polską literaturę to byś wiedział skąd tytuł. Jak już tak porównujesz LV do innych kapel to może nie przez pryzmat całej płytoteki wymienionych kapel ale też od ich pierwszych kroków. Jak oglądasz początki kinematografii - to piękny rok '22 porównujesz do 2012? w takim razie musisz odrzucić całość starszych produkcji i skategoryzować je jako denne bo nie spełniają kategorii współczensej 'zajebistości'. Ma to sens? Ja całe życie nie lubię Queen, Iron Maiden.. i mam w nosie że to kult, po prostu to nie moja bajka, dlatego się nie wypowiadam.
kiepsko
Tawir (gość, IP: 93.94.186.*), 2012-12-08 13:01:06 | odpowiedz | zgłoś
pomimo dobrego brzmienia, album kiepski. kłaniają się pseudo metalowe lalusiowate zespoły w stylu Asgaard,Crionics,Abused Majesty,Luna Ad Noctum itp. nikomu nie potrzebna, nudna i przewidywalna płyta.
LV
Asarath (wyślij pw), 2012-12-04 21:18:15 | odpowiedz | zgłoś
Przesłuchałem to co zespół udostępnił na myspace i szczerze mogę powiedzieć, że całkiem ciekawe granie. Może nie sprawiło, żebym zapragnął zbudować zespołowi ołtarz ale słucha się tego bez przymykania ucha, że zespół młody, że małe doświadczenie, że coś tam. No i pozdrawiam autorkę i jej kolegę których miałem przyjemność poznać po koncercie Katatonii w Krakowie :D Relacji z owego wydarzenia też gratuluję ;)

Oceń płytę:

Aktualna ocena (51 głosów):

 
 
50%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?