zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 3 marca 2021

recenzja: Marillion "Radiation"

16.02.1999  autor: Przemysław Semik
okładka płyty
Nazwa zespołu: Marillion
Tytuł płyty: "Radiation"
Utwory: Costa Del Slough; Under The Sun; The Answering Machine; Three Minute Boy; Now She'll Never Know; These Chains; Born To Run; Cathedral Wall; A Few Words For The Dead
Wydawcy: BMG Entertainment, Polydor Ltd. UK
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Na początek mały skandal: Płyta wydana jesienią 1998 roku, a do dziś nie ma jej w sprzedaży w POLSCE!!! Nie chce mi się tego dalej komentować... Dziś mamy do wyboru kupić ją za granicą lub uszczuplić konto zespołu kupując u piratów (jeśli ją znajdziemy).

A co na płycie? Już od pierwszych utworów słyszymy, że na dobre powróciła na pierwszy plan gitara elektryczna. Nie jest już tak oszczędna, jak na ostatnich dwóch albumach. Płytę otwiera "Costa Del Slough" - słychać coś z bluesa, następnie "Under The Sun" - agresywne dźwięki instrumentów klawiszowych i ostro brzmiąca gitara (w pewnym momencie wydaje się jakby odżył sam Hendrix). Dalej "The Answering Machine" - kolejny bardzo ostry (jak na Marillion) kawałek. Głos Hogartha jakby lekko, niemal niezauważalnie, zmieniony elektronicznie. Troszkę za dużo tu chyba klawiszy. Choć w "Three Minute Boy" pojawiają się czasem ostrzejsze riffy gitarowe, to ogólnie jest już spokojniej. Propozycje numer 5, 6 i 7 to najspokojniejszy fragment płyty. Cicha ballada "Now She'll Never Know", ciekawy, lekko przebojowy "These Chains" i nastrojowy "Born To Run" o stałym rytmie, gdzie gitara i klawisze brzmią niemal identycznie jak u Pink Floyd. Ze snu budzi nas przedostatni "Cathedral Wall" - pod koniec którego powraca motyw z "These Chains". Ostatnia, ponad 10 minutowa kompozycja, rozwija się powoli, by w drugiej połowie oczarować nasze uszy i zakończyć przygodę z "Radiation".

Mimo, iż czasy dla Marillion niełaskawe (również jeśli wziąć pod uwagę promocję w Polsce), to jednak zespół się nie poddaje i nadal potrafi tworzyć intrygujące dzieła. Album jest trudny, trudniejszy z pewnością od "Afraid Of Sunlight" czy "This Strange Engine". Nie wolno oceniać go po jednym przesłuchaniu. Trzeba to zrobić co najmniej kilka razy, a odkryje przed nami więcej swoich zalet. Płyta raczej dla miłośników Marillion, chociaż kto wie, czyją jeszcze zwróci uwagę. Tak czy inaczej miejmy nadzieję, że wkrótce pojawi się na naszym rynku.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Marillion "Radiation"
andrzejh69 (wyślij pw), 2015-04-22 09:59:01 | odpowiedz | zgłoś
Mimo że bardzo lubię Marillion (zarówno z Fishem jak i z Hoogartem) i przez wiele lat, począwszy od 1985 roku, był dla mnie topowym zespołem, tę płytę oceniam jako wielkie nieporozumienie. Wolę już od niej "Com". Na "Radiation" nie dostrzegłem ani fragmentu utworu który by mi się spodobał. Płytę tę mam oryginalną odkąd została wydana, czyli od ok 1998/1999 roku i mam ją tylko dlatego, że to Marillion :). Niedawno wyszła jej reedycja, gdzie utwory zostały na nowo zmiksowane. Muszę posłuchać, bo podobno wypadło to lepiej niż na oryginalne z 1998 roku.