zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 1 marca 2021

recenzja: Moonlight "Inermis"

29.10.2001  autor: Marcin Ratyński
okładka płyty
Nazwa zespołu: Moonlight
Tytuł płyty: "Inermis"
Utwory: Inermis; Szaleństwo; Do Ojca; Jeszcze Raz; Umbra; Noc; Pokuta Kłamcy; Flos; Non Umbra; Nie Mogę Zmienić Nic; Inermis2; Sweet Dreams; Enjoy the Silence; Army of Me
Wydawcy: Morbid Noizz
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Trzecia produkcja Moonlight ukazała się prawie z półrocznym opóźnieniem. Z tego powodu zabiegi promocyjne okazały się mało przydatne. Mam przez to przeczucie, że "Inermis" nie przyniesie wzrostu popularności szczecińskiej formacji. Szkoda, iż bardzo dobry materiał nie został profesjonalnie wypromowany.

Moonlight nie zmienił drastycznie rejonu swych muzycznych zainteresowań. Wciąż można znaleźć odniesienia do ich poprzednich produkcji - "Kalpa Taru" i "Meren Re". I tak mamy tu spokojne kompozycje zabarwione orientalną melodyką ("Inermis", "Umbra"), przebojowe akcenty ("Szaleństwo", "Nie mogę zmienić nic") oraz porywające dynamiką kawałki ("Flos", "Pokuta kłamcy"). Moonlight wciąż umiejętnie łączy elementy gotyckiego rocka, ambitnego popu, metalu, art rocka ze znakomitym śpiewem wokalistki. Właśnie na "Inermis" sfera wokalna została najbardziej dopracowana. Na koniec płyty zespół przygotował własne interpretacje utworów innych wykonawców - "Enjoy The Silence" Depeche Mode i "Army Of Me" Bjork - wersje ciekawe, choć miejscami lekko niedopracowane.

Moonlight wciąż gra na wysokim poziomie, potrafi zaskoczyć niebanalnymi tekstami, umiejętnie łączy konwencje muzyczne i nadal wywołuje dreszczyk emocji.

Komentarze
Dodaj komentarz »