zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 16 marca 2026

recenzja: Optical Sun "Diabeł"

15.03.2026  autor: Krasnal Adamu
okładka płyty
Nazwa zespołu: Optical Sun
Tytuł płyty: "Diabeł"
Utwory: Strach; X; Mój Bóg nie umarł; Z głębi ran; Morte; Do krwi; Spowiedź oszukanego; Diabeł; Gasnące kolory
Wykonawcy: Bzoma; Przemo; Głazek; Jeżo; Worm
Premiera: 11.09.2025
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Chociaż istniejący od 2017 roku Optical Sun niezbyt często prezentuje nowe nagrania, wyrobił sobie już rozpoznawalny styl: w większości instrumentalny sludge z domieszkami okolicznych gatunków i wsamplowanymi dialogami ze starych polskich filmów. Nie miałem podstaw, żeby uważać, że "Diabeł", trzecia pozycja w dyskografii lubelskiej formacji, pozbawiony zostanie żywiołowości lub ciężaru. Równocześnie jednak nie wątpiłem, że zespół chce się rozwijać, oraz brałem pod uwagę, że dotychczasowa formuła może się w końcu wyczerpać.

Jak się przekonałem, Optical Sun podąża dalej w tym samym kierunku. Wciąż charakterystyczną cechą są filmowe sample - tym razem z "Diabła" Andrzeja Żuławskiego, z serialu "Przyłbice i kaptury" oraz ze słuchowiska "Gasnące kolory" autorstwa Zbigniewa Jerzyny. Ostatni z wymienionych twórców i Kazimierz Ratoń - dwaj literaci sprzed dziesięcioleci - figurują też jako autorzy tekstów, co z kolei wiąże się ze spodziewaną zmianą. Wokal, na "Optical Sun" jeszcze nieobecny, a na "Save Our Souls" grzmiący w połowie kawałków, na kolejnym albumie, dalej polskojęzyczny, potężny, podniosły i groźny, kojarzący się z Maciejem Bartkowskim z Fausta i Bogdanem Kondrackim z Kobonga, słychać już w sześciu z dziewięciu utworów. Można dokonać pewnego porównania, bowiem początkowy "Strach" i końcowe "Gasnące kolory" to od strony instrumentalnej prawie całkowicie to samo nagranie. Główna różnica: pierwszy to wersja z wokalem, a drugi - z samplami. Oba robią pozytywne wrażenie. "Strach" to mocne otwarcie - zespół od początku idzie jak buldożer. "Gasnące kolory" stanowią niezły finisz, chociaż może przeszkadzać, jak dzwony - bo sample, których jest tu więcej niż w pozostałych kawałkach, nie ograniczają się do urywków dialogów - rytmicznie rozjeżdżają się z perkusją. Równocześnie jednak zagrywki w tych dwóch utworach nie należą do najbardziej charakterystycznych na "Diable", przez co przy pierwszym przesłuchaniu jeszcze się nie zorientowałem, że mam do czynienia z klamrą.

Szybko wyłapałem za to inny element kompozycji i, niestety, związany z nim problem. Utwory na albumie wyraźnie miały od razu po zakończeniu przechodzić w następne. Zamysł prawidłowy, ale wykonanie z czysto technicznych przyczyn nie wyszło - może przez to, że Optical Sun przygotował "Diabła" własnym sumptem. Niewątpliwie doszło do wpadki wydawniczej. Delikatnie postrzępiona krawędź digipaka to drobiazg, do którego nie przywiązuję prawie żadnej wagi. Rozszarpanie warstwy dźwiękowej albumu chwilami ciszy, których w moim przekonaniu między utworami miało nie być, to już jednak psująca odbiór wtopa. Jeśli cały nakład zawiera te przerwy, to może lepiej poczekać na poprawione wydanie.

Nie każda kompozycja jest pełna urozmaiceń, ale na trwającym nieco ponad trzy kwadranse "Diable" sporo się dzieje. "X" wyróżnia się ultrapowolnym, doomowym początkiem. Półtorej minuty później rytm się zagęszcza, a to jeszcze nie koniec zmian w ramach tego kawałka. Podobną konstrukcję posiada lżejszy, energiczny, w pełni instrumentalny "Morte". W nim z kolei gitara początkowo gra swoje bliskie bycia solówką motywy na tle szybkiego rytmu werblowego z dobrze słyszalnym basem. Ba, uważni słuchacze w paru momentach albumu zorientują się, że basy są dwa. Miłośnikom doom metalu oprócz "X" powinien się też spodobać "Z głębi ran". Mięsisty, ponury riff, podwójny wokal i dwie gitary czynią utwór bezlitośnie miażdżącym walcem. Przy pierwszych przesłuchaniach do gustu najbardziej przypadły mi właśnie ten kawałek oraz "Do krwi". Drugi z wymienionych prezentuje trochę inny rodzaj ciężaru - z tłumionym, rytmicznym riffem oraz z fragmentem z pauzami gitary.

Sludge i doom metal to podstawowe składowe stylu Optical Sun na albumie. Na upartego można też znaleźć na nim elementy post-metalu. W "Mój Bóg nie umarł" słychać kolejne inspiracje: fragmenty z najgęściej grającym perkusistą można by - ale z innym wokalem - zaliczyć do black metalu. Tytułowy "Diabeł" oferuje za to bardziej rozedrgany riff i trochę klimatów psychodelicznych. Pod względem niezwykłości nic jednak nie dorównuje trzeciej minucie "Spowiedzi oszukanego", kiedy to do gitary o blackowym posmaku, sampli i żwawego tętentu bębnów dołącza zniekształcony wokal. Zespół złożony - jeśli się oprzeć na zdjęciu i opisie w digipaku - z pięciu strachów na wróble posiadających pseudonimy, ale bez ujawnionych funkcji, tutaj najlepiej pokazuje, że nie skończyły mu się jeszcze pomysły.

Optical Sun wciąż nie wydał ani jednego słabego utworu. "Diabłem" poprzeczkę zawiesił już wysoko. Są tu świetny wokal, również sprawni perkusista i gitarzysta, ciężar, niepozwalające się nudzić zmiany tempa, soczyste brzmienie i przede wszystkim nadal inwencja twórcza. Jeśli zespół się jeszcze rozwinie, może stworzyć coś wielkiego.

Komentarze
Dodaj komentarz »