zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 7 kwietnia 2020

recenzja: Paradise Lost "Paradise Lost"

15.12.2008  autor: Jakub "Rajmund" Gańko
okładka płyty
Nazwa zespołu: Paradise Lost
Tytuł płyty: "Paradise Lost"
Utwory: Don't Belong; Close Your Eyes; Grey; Redshift; Forever After; Sun Fading; Laws Of Cause; All You Leave Behind; Accept The Pain; Shine; Spirit; Over The Madness
Wydawcy: Gun Records
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Ileż to było nadziei i obietnic związanych z tym albumem. Że Paradise Lost wracają do korzeni, że znów będzie czad i moc z okresów iconowo - shadesofgodowych, że to dziesiąty longplay i zespół zatacza nim koło (o czym już miał świadczyć sam tytuł).

Wyszła z tego płyta mocno przeciętna... Początek jest obiecujący - otwierający "Don't Belong" to naprawdę świetny kawałek z idealnie budowaną już od pierwszej sekundy atmosferą, z zapadającym w pamięć refrenem. Takiej energii w głosie Nicka nie było już dawno. A i solówka pod koniec całkiem sympatyczna. Zaraz potem, wśród najlepszych momentów płyty, plasuje się "Grey", który miał zostać pierwszym singlem. Przepięknie wywrzeszczane zwrotki (Nick jest w naprawdę świetnej formie) i dość delikatny refren, który z początku nieco mnie irytował, ale po kilku przesłuchaniach wychodzi in plus. Dalej kolejny jasny punkt krążka - monumentalny "Redshift". Znów kontrastują ze sobą delikatny początek i żywiołowy refren - takie połączenia wychodzą panom z Paradise Lost na tym albumie najlepiej. Czas na najsłabszy na krążku "Forever After"... Nie zamierzam posądzać zespołu o chęć zdobycia fanów tanim chwytem - ponoć to wytwórnia wskazała tę kompozycję na singiel. "Grey" byłby dużo lepszym wyborem niż ta miałka i przewidywalna kalka "Erased" z poprzedniej płyty. No i od tego momentu zaczyna się ewidentnie słabsza część krążka. "Sun Fading" jest po prostu nudne, "Laws of Cause", mimo fajnego motywu przewodniego, wypada drugim uchem równie szybko, co wpada pierwszym, a "Spirit" i "Over The Madness" również niczym specjalnym nie zachwycają, przy czym ten drugi dłuży się niemiłosiernie. Między nimi mamy "Shine" - trzymający poziom perełek z początku albumu, okraszony również najbardziej melancholijnym klimatem - oraz "Accept The Pain", przywodzący na myśl poprzedni longplay zespołu. Uwagę zwraca też jeszcze "All You Leave Behind" (wszelkie skojarzenia z U2 - chybione), w którym klawiszowy motyw doskonale współgra z ostrym riffem. No i ten tekst... Ciężko sobie wyobrazić coś bardziej pesymistycznego, niż "on and on it rains - the sun is gone forever".

Cóż, rewolucją "Paradise Lost" na pewno nie jest. W porównaniu do świetnego "Symbol Of Life" jest nawet krokiem wstecz. Niemniej kilka utworów z tego albumu poznać naprawdę warto.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Paradise Lost "Paradise Lost"
ajta (gość, IP: 89.171.250.*), 2013-02-07 20:40:04 | odpowiedz | zgłoś
Według mnie to jeden z najlepszych albumów.
re: Paradise Lost "Paradise Lost"
Adrian30 (gość, IP: 94.14.24.*), 2013-02-06 21:53:51 | odpowiedz | zgłoś
Ten album,jak dla mnie, jest taka metalowa wersja Host. Tak zapewne zabrzmial by Host z pelna moca gitar.pozdrawiam
Słaby album z momentami
RadomirW (gość, IP: 193.219.114.*), 2013-02-05 15:17:47 | odpowiedz | zgłoś
Niestety po bardzo dobrym Symbol of life na tym albumie zespół wyraźnie obniża loty. Utwory są zbyt uproszczone, mają dużo mniej ciekawych pomysłów Grega (mimo że pojawiły się znów solówki), całość brzmi za miękko i popowo. Właściwie poza bardzo dobrym Over the Madness i dobrymi Don't belong, Grey i Sun fading reszta utworów jest mocno przeciętna. To album zespołu, który najbardziej przewartościował mi się w dół od czasu jego premiery, bo kiedyś bardzo mi się podobał. Ale i tak jest lepszy od dwóch następnych.
re: Słaby album z momentami
pik (gość, IP: 79.163.52.*), 2013-02-06 14:33:50 | odpowiedz | zgłoś
ten nędzny krążek lepszy od FDU- DUU?? trzymajcie mnie..
re: Słaby album z momentami
Lukasss
Lukasss (wyślij pw), 2013-02-06 14:49:47 | odpowiedz | zgłoś
Nie, no bez przesady, nędzny? Sun Fading, Redshift czy Over the Madness są nędzne?!? Kolejne płyty lepsze, ale nie aż tak znowu wyraźnie.
re: Słaby album z momentami
pik (gość, IP: 79.163.52.*), 2013-02-06 16:41:27 | odpowiedz | zgłoś
no może.. ale jakoś wyjątkowo nie lubię tego albumu.. jakiś taki bezpłciowy jest..
re: Słaby album z momentami
Lukasss
Lukasss (wyślij pw), 2013-02-06 21:51:38 | odpowiedz | zgłoś
Jeśli o PL chodzi, to ja tak mam z Believe in Nothing.
mocno przeciętna?
pik (gość, IP: 83.31.73.*), 2011-03-08 11:33:43 | odpowiedz | zgłoś
jak dla mnie- bardzo przeciętna.. zagadzam się, ile było wtedy nadziei.. kupiłem ten album troche w ciemno i do dzisiaj żałuje, już wołałem ich grających a'la depeche mode i te 'slodkie' melodyjki z host;) a krążek po prostu jest nudny. 3/10
...
Mackintosh (gość, IP: 85.198.249.*), 2009-02-11 21:13:58 | odpowiedz | zgłoś
Nie podoba mi się zbytnio powyższa recenzja - ale de gustibus, wiadomo. Już co do "Sun Fading" mam zgoła odmienne zdanie. Trzyma klimat starszych płyt, a utwierdza mnie w tym ukochana, specyficzna, "niepodrabialna" "mackintoshowa" gitara.

"Forever After" pełna zgoda! Mogłoby go nie być.

"Over The Madness" pięknie budowany klimat czego kulminacyjnym punktem jest gitarowe solo. Czyż początek to nie jest jeden z najlepszych patentów tej kapeli czyli wolne, walcowate tempo? I wreszcie przepiękna solówka Mackintosha? Jak autora nużą walcowate tempa to chyba nie zna twórczości tego zespołu. Pozdrawiam.
Płyta średnia, bo zabrakło 4 kawałków
anuonte (gość, IP: 83.7.38.*), 2008-12-22 03:41:04 | odpowiedz | zgłoś
Płyta jest dobra. Byłaby jeszcze lepsza, gdyby znalazłyby się na niej 4 utwory dostępne jedynie ma wersjach digipack tego albumu. Mianowicie "Sanctimonious You", "Let Me Drown", "Through The Silence" oraz "A Side You'll Never Know". Naprawdę wspaniałe kompozycje. Ta płyta bardzo cierpi na ich braku. Na bonusy do digipacków chłopcy mogli przeznaczyć chociażby cieniutki "Sun Fading" czy "Laws Of Cause". Daję 4/6. Z utworami z digipacków 5/6.