zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 13 sierpnia 2022

recenzja: Queens Of The Stone Age "R"

26.10.2000  autor: RaMoNe
okładka płyty
Nazwa zespołu: Queens Of The Stone Age
Tytuł płyty: "R"
Utwory: Feel Good Hit Of The Summer; The Lost Art Of Keeping A Secret; Leg Of Lamb; Auto Pilot; Better Living Through Chemistry; Monsters In The Parasol; Quick And To The Pointless; In The Fade; Tension Head; Lightning Song; I Think I Lost My Headache
Wykonawcy: Nick Lucero - instrumenty perkusyjne; Gene Trautmann - instrumenty perkusyjne; Nick Oliveri - gitara basowa, wokal; Josh Homme - wokal, gitara
Wydawcy: Interscope Records
Premiera: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Przyznam się, że nabyłem tę płytę całkowicie w ciemno. Kierowałem się tylko i wyłącznie obecnością w zespole dwóch muzyków nieistniejącego już zespołu Kyuss - Josha Homme i Nicka Oliveri. Jednak nie zawiodłem się i postaram się zachęcić czytających tę recenzję do wysłuchania opisywanego albumu. Zaznaczam, że pierwszego wydawnictwa QOTSA jeszcze nie było mi dane poznać, więc zabraknie tu jakichkolwiek do niego porównań.

Czytelnicy jednego z magazynów poświęconych muzyce metalowej, który to przeznaczył w jednym z numerów sporo miejsca dla kapeli Queens Of The Stone Age, wiedzą, że "R" została nagrana analogowo, bez żadnych elektornicznych bajerów. Wszystkich instrumentów wykorzystywanych na albumie po prostu nie sposób wymienić, niektórych nie znam i nie mogę znaleźć dla nich tłumaczenia w słownikach. Słyszymy pianino, 12-strunową gitarę, saksofon i inne instrumenty dęte, wymieniać można jeszcze długo. Nad wszystkim króluje jednak wspaniały gitarowy kunszt Josha.

Niewiele jest w tej płycie klimatów kojarzących się z Kyuss. I bardzo dobrze. Prawdę mówiąć bardzo ciężko jest porównać twórczość QOTSA z czymkolwiek. Mamy tu do czynienia z dokonanym z niesamowitą inwencją przeniesieniem psychodelii końca lat 60-tych i początku 70-tych oraz wczesnego punka w prawie XXI wiek. Weźmy pod uwagę choćby czas trwania albumu - niecałe 43 minuty. Słowo daję, że wystarczy.

Nie ma tu dwóch podobnych do siebie kawałków. Każdy zwraca na siebie uwagę i jest arcydziełem sam w sobie. Najbardziej radiową kompozycją jest zdecydowanie "The Lost Art Of Keeping A Secret", utwór który przy odpowiedniej promocji miałby szansę wywindować QOTSA do komercyjnej czołówki światowego rocka. Byłem kiedyś w jednym z lubelskich klubów i nagle słyszę ten numer. Miałem wtedy parę minut tej niesamowitej satysfakcji, że znam ten kawałek jako jedna z niewielu osób na sali (łatwo to poznać po zmniejszonej frekwencji na parkiecie). Niestety już nigdy potem nie miałem przyjemności bawić się tam przy "The Lost Art...".

Pozostałe kawałki w radio szans nie mają, bo choć bardzo melodyjna, nie jest to muzyka łatwa. "Better Living Through Chemistry" to kolejna perełka na "R". Ponad 5 minut najbardziej zaskakującej muzyki, jaką mi było dane kiedykolwiek słyszeć. Każde 60 sekund tego utworu to wspaniała przygoda i podróż przez historię muzyki rockowej. Gdy pierwszy raz usłyszałem "Quick And To The Pointless", zacząłem się zastanawiać, że może tak właśnie graliby Ramones w XXI wieku. "In The Fade" to mocno grunge'owa pozycja, która brzmi wokalnie i muzycznie niemal jak Soundgarden. Jeżeli ktoś potrafi, to o "Tension Head" mógłby napisać sporo. Słyszymy prawie thrashowy riff, połączony z szalonym, pattonowkim krzykiem, w tle solo Josha - kolejne niezapomniane, cudowne arcydzieło. Pomyślicie, że muzyka zawarta na "R" to całkowity muzyczny bałagan i pomieszanie stylów. Tak, może to i prawda, ale jaki to jest bałagan! Czy można umieścić w utworze takie gitarowe solo, które trwa 5 sekund i naprawdę nie powinno dłużej? Posłuchajcie "Feel Good Hit Of The Summer" - utworu z gościnnym udziałem Roba Halforda. Dla mnie jest to jedna z najlepszych solówek wszechczasów, sam nie wiem, może i najlepsza.

Chyba jeszcze nigdy nie czekałem na żadną płytę z taką niecierpliwością, jak na następny album Queens Of The Stone Age.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Queens Of The Stone Age "R"
zcxfsacvbcshgfh (gość, IP: 78.133.236.*), 2022-04-11 08:52:08 | odpowiedz | zgłoś
Minęły 22 lata i to dalej świetny album. Nie wiem, czy 10/10, ale nawet jeśli nie, to i tak niewiele brakuje. Nikt nie grał wtedy tak, jak oni.
Rated R
michcio (gość, IP: 91.90.58.*), 2012-07-29 16:27:52 | odpowiedz | zgłoś
A ja, choć ogólnie jestem osłuchany muzycznie, w ogóle tej muzyki nie kumam i nie rozumiem. Próbowałem się wiele razy przekonać, ale nie dałem radę. Jakieś jęki, zawodzenia, i do tego zamiast konkretnych riffów gitarowych, brudne, chaotyczne i pozbawione melodii chwyty. Porównania wolalne z Pattonem nie ma miejscu - nie ta liga.
Dużo bardziej podoba mi się Kyuss - choć też nie powala, ale słychać tam konkretną koncepcję muzyczną i jasną wizję, a do tego większą dawkę melodyjności. Dla mnie szokującym pozostaje fakt, że zespół Queens of the stone age osiągnął większą popularność od Kyussa...