zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 18 lutego 2020

recenzja: Rebaelliun "Burn the Promised Land"

27.05.2001  autor: Konrad
okładka płyty
Nazwa zespołu: Rebaelliun
Tytuł płyty: "Burn the Promised Land"
Utwory: At War; ...And The Immortals Shall Rise; Killing For The Domain; Spawning The Rebellion; Flagellation Of Christ; Hell's Decree; The Legacy Of Eternal Wrath; Burn The Promised Land; Triumph Of The Unholy Ones
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Jeszcze kilka lat temu Brazylia posiadała mocną i liczącą się scenę deathmetalową, później jednak nastąpił okres jej gwałtownego wymierania. Obecnie potęga południowoamerykańskiej, ekstremalnej muzyki odradza się, a to dzięki kilku młodym, obiecującym zespołom, do których bez wątpienia należy Rebaelliun.

Na swej debiutanckiej płycie zatytułowanej "Burn The Promised Land", Rebaelliun prezentuje tradycyjny, brutalny death metal z nieco demonicznym odcieniem. Zwracają uwagę świetne riffy, wręcz wirtuozerskie solówki oraz obecność melodii, dodających muzyce gniewu i agresji. Podoba mi się faktura wokalna - barwa głosu gardłowego Rebaelliun przywodzi na myśl Glena Bentona z Deicide. Nad płytą unosi się zauważalny duch twórczości właśnie zespołu Deicide, chociaż obecnie Brazylijczycy grają muzę bardziej techniczną i zdecydowanie bardziej brutalną, niż dawni bogowie death metalu z Florydy. Można dostrzec tu także wyraźne wpływy Morbid Angel, niektóre riffy kojarzą mi się Slayerem z okresu "Hell Awaits", ale przecież Rebaelliun to reprezentant starszej szkoły death metalu. Na pewno trudno byłoby porównać muzykę z "Burn The Promised Land" ze współczesnym death/ grind metalem z USA.

Materiał jest precyzyjnie wykonany, zadbano też o dobre i selektywne brzmienie, jednak uważam, że praca instrumentów perkusyjnych powinna być lepiej wyeksponowana. Zwracają uwagę pełne nienawiści teksty, ujawniające znaczną awersję członków zespołu do religii chrześcijańskiej. Cóż - reprezentanci eksterminowanego niegdyś przez chrześcijańskich kolonizatorów narodu mają chyba ku temu powody. Wracając do płyty - ciekawie wypada łagodny, lecz złowrogi utwór instrumentalny, szkoda tylko, że pojawia się w samym środku płyty, przez co wybija trochę słuchającego "z rytmu". Byłoby lepiej, gdyby kompozycja ta pojawiła się na przykład pod koniec.

"Burn The Promised Land" nie jest krążkiem pozbawionym wad, jednak jego zawartość muzyczna znakomicie ukazuje potęgę brutalnego death metalu. Rebaelliun nie eksperymentuje, nie prezentuje nowatorskich rozwiązań, a jednak kiedy jakiś rok temu (maj 2000) po raz pierwszy posłuchałem tej płyty - poczułem się jak nowo narodzony. Zdecydowanie polecam zwolennikom gatunku.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Rebaelliun "Burn the Promised Land"
tot (gość, IP: 79.191.51.*), 2012-12-15 14:45:43 | odpowiedz | zgłoś
wy lubicie tą płytę za muzykę, czy za brutalność? bo mam wrażenie, że dzisiaj jedynym kryterium dobrego zespołu death metalowego jest szybkość i ekstrema zamiast samych kompozycji. Cóż, Rebaelliun na pewno jest lepszy od Krisiuna, ale trochę za bardzo starają się nawalać zamiast grać.
Unholy Truth...
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2010-04-26 18:53:21 | odpowiedz | zgłoś
Nieświęta prawda, a nawet więcej, to jedna z najbrutalniejszych i najbardziej niezwykłych death metalowych komet, które już dawno spadły, ale wybiły w ziemi piekło do samego piekła..."Burn The Promissed Land", "At War", "Annihilation" - Maaasssaaakrrraaa