zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 17 lipca 2019

recenzja: Sirrah "Did Tomorrow Come..."

29.05.1997  autor: Marcin
okładka płyty
Nazwa zespołu: Sirrah
Tytuł płyty: "Did Tomorrow Come..."
Utwory: To Bring Order; ... For The Sake of Nothing; Patron; Lash; Did Tommorow Come?; High Treason; Sepsis; Rhea; Madcap; Floor's Embace; Misconception (digipak only)
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1997

Druga (?!?) płyta SIRRAH. Wliczając dwukrotnie rejestrowane "ACME", to byłaby trzecia. Wliczając MLP "The stories of defeat" to już czwarte oficjalne wydawnictwo. Można by powiedzieć, że znamy ten zespół. Błąd. Duży błąd jeżeli myśleliśmy, że SIRRAH zaserwuje nam drugie ACME. Kilka posunięć personalnych i słyszymy zupełnie nowy zespół. Świeże, pełne energii kompozycje, zupełnie jakby zespół chciał zrzucić jarzmo ACME, wyzwolił się z wcześniejszych dokonań, które przysporzyły im wielu fanów. BARDZO dynamiczne gitary (słychać świeżą krew Rogera, nowego gitarzysty), jak poprzednio BARDZO dobra wokaliza Tomka Żyżyka, tradycyjnie kopiący w głowę growling Maćka, dość dużo przyciskania czarno-białych (to Krzysiek). To elementy, które uderzają w pierwszej chwili, potem dopiero smaczki w postaci altówki Magdy (nie mylić broń Boże ze skrzypcami!!!), czy żeńskimi wokalami... Czyli można byłoby przyznać chłopakom złotą płytę i po kłopocie. Niestety:

1. Mastering (w studio Buffo, czyli najdroższe studio na planecie Polska) to tragedia i czysta kpina w żywe oczy (uszy). Jakim cudem materiał z MLP "The stories of defeat" jest tak selektywny bez tak "profesjonalnej" postprodukcji? Mała selektywność instrumentów, jeżeli bierzemy pod uwagę, że jest ich sporo, to robi się trochę tłok "w eterze".

2. Z dużym utęsknieniem czekam na jakąkolwiek partię gitarową, która mieściłaby się w kategorii szeroko pojętej partii solowej!!! Chociaż może przyjęte rozwiązanie jest mniej bolesne, jak to zwykle z rozczarowaniami bywa...

3. Niestety z przyczyn podanych w pkt. 1 płyta brzmi jak nagrana na ośmiu (słownie) ścieżkach, a z tego co wiem bezpośrednio od chłopaków to ścieżek było 24, pełna cyfra... Jak koszmarnie zostało popsute brzmienie możemy tylko przypuszczać... Porównując MLP i pełną płytę, to pierwsza uwaga to płaskość brzmienia tej drugiej... Czyli jeszcze jeden przykład jak Polak Polakowi potrafi wszystko i o każdej porze... "poprawić". STO punktów dla studia Buffo po raz drugi.

4. Najciekawszy, najbardziej nowatorski, eksperymentalny utwór czyli "Misconception", znalazł się jedynie na limitowanej edycji czyli digipak. Szczęśliwcy, ci, którym dane było dotrzeć do tego ponad dziesięcio minutowego utworu. Naprawdę duża niespodzianka ze strony SIRRAH. Pobrzmiewa tu i G.G.F.H., i TOOL, i SISTERS OF MERCY. Czyli same klimaty. Perkusja trochę techno (czy jak wolą "znawcy" disco) i dance, ale eksperyment to eksperyment. Możemy tylko podziwiać...

Generalnie szkoda, że SIRRAH przestał grać klimaty, ale dynamiczny i progresywny hardrock, którym wypełniona jest ich nowa płyta kręci nie tylko metalowe plemię. To dobrze, że mamy w Polsce takie zespoły jak SIRRAH...

SEASON.

P.S. Niestety nie udało mi się, mimo wielu prób, znaleźć jakąkolwiek wzmiankę o Music For Nations, czyli brytyjskim gigancie muzycznym (PARADISE LOST, VENOM, MY DYING BRIDE, ANATHEMA...), który miał wydać tę płytę... MetalMind forever?

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (266 głosów):

 
 
75%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Sirrah

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?