zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 17 lipca 2019

recenzja: Terrordome / Dekapited "Bestial Castigation"

27.07.2013  autor: Verghityax
okładka płyty
Nazwa zespołu: Terrordome / Dekapited
Tytuł płyty: "Bestial Castigation"
Utwory: Brutal Punishment; The Final Regret; Arthur The Catamite; Cross Over Cracow; Friends From The Gym; Devastacion (Intro); Contra Iglesia y Estado; Tortura Mental; Pesadilla Fatal
Wydawcy: Thrashing Madness Productions
Rok wydania: 2012
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

"Bestial Castigation" to drugi split, na którym obecna jest krakowska formacja Terrordome - poprzedni, zatytułowany "Split It Out", Małopolanie wydali do spółki ze stołecznym Lostbone w 2008 roku. Tym razem split ma charakter międzynarodowy, gdyż kapela, z którą dzielą krążek, pochodzi z południowoamerykańskiego Chile. Składający się z ośmiu utworów i intra materiał trwa niewiele ponad dwadzieścia minut i jest to zasadnicza bolączka tego wydawnictwa - dobiega końca, zanim zdąży się na dobre rozhulać.

To, co na dzień dobry przykuwa uwagę, to świetna okładka autorstwa Marcina Białkowskiego. Napromieniowane, przeżarte kwasem postaci i dymiące kominy w tle, to niewątpliwy ukłon w stronę grafik ozdabiających takie albumy, jak "Hell On Earth" Toxic Holocaust czy "World Circus" Toxik.

Dla tych, którzy Terrordome jeszcze nie znają - jest to zespół uprawiający zaniedbany w Polsce gatunek crossover thrashu. Panowie nie silą się na wymyślanie koła i pełnymi garściami czerpią z dokonań takich klasyków, jak Suicidal Tendencies, Stormtroopers Of Death, Nuclear Assault, D.R.I., wczesny Agnostic Front czy Cro-Mags. To, co odróżnia twórczość Terrordome od protoplastów zza oceanu, to szybkość i brutalność, jaką muzycy z lat 80 nie mogli się jeszcze poszczycić. A to, że Krakowiacy są wkurwieni słychać wyraźnie od otwierającego album numeru "Brutal Punishment". Nie ma tu miejsca na zwolnienia ani masturbację gryfu - lokomotywa pruje do przodu, miażdżąc wszystko na swojej drodze. Spośród pięciu wyplutych przez Polaków kompozycji najbardziej przemawiają do mnie "Cross Over Cracow", który zapewne doskonale sprawdza się koncertowo w interakcji z publicznością, oraz "Friends From The Gym", nieco bardziej rozbudowany i urozmaicony od pozostałych. Z kolei "Arthur The Catamite" to dowód na to, że nie tylko hip-hopowcy bawią się w dissowanie. Kimkolwiek jest ów Artur, musiał nielicho zaleźć kapeli za skórę, skoro postanowili napisać o nim kawałek. W efekcie Krakowiacy skonstruowali dwudziestodwusekundowego potwora, na którego niejedna grindcore'owa ekipa spojrzałaby z zazdrością.

W osiem i pół minuty Terrordome zaprezentowało pełen przekrój swoich umiejętności. Wszyscy instrumentaliści pięknie trzymają tempo, wyciskając z siebie siódme poty. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to wokal, który momentami zdaje się nie wyciągać do końca. Mimo to Krakowiacy udowodnili, że nie trzeba urodzić się w Stanach, aby grać dobry crossover z naturalnym feelingiem.

Druga część splitu "Bestial Castigation" to już typowy thrash metal bez żadnych odchyłów w stronę innych gatunków. Chłopaki z Dekapited wpisują się w surowe, brudne brzmienie przywodzące na myśl takie grupy, jak Sarcofago, Exodus, Slayer, Dark Angel czy wczesne wydanie Sepultury. Podobnie, jak w przypadku Terrordome, Chilijczycy nie udają, że ponownie odkryli Amerykę. Cała ich twórczość to hołd złożony starym wyjadaczom. I to hołd, którego nie trzeba się wstydzić.

Materiał Dekapited rozpoczyna się od intra grzmiącego wybuchami, tnącego seriami z karabinów i wypełnionego świstem spadających bomb. Jest to jedyny element płyty, który wywaliłbym bez zastanowienia, gdyż kojarzy się jednoznacznie z metalowym napinaniem pośladów i jest po prostu niepotrzebny. To, że w Ameryce Południowej ludzie traktują wszystko ze śmiertelną powagą, chyba nie stanowi dla nikogo niespodzianki. Hej, przecież nie dalej, jak parę tygodni temu brazylijski sędzia-kalosz zadźgał piłkarza na boisku, po czym sam został ukamienowany przez rozwścieczony tłum, a jego głowę nadziano na pal w iście tureckim stylu. Piłka nożna to poważna sprawa. Metal to poważna sprawa. A nic tak nie mówi "powaga", jak odgłosy wojny na płycie, prawda?

Pomijając jednak kwestię intra, trzy utwory Dekapited to coś, na czym swobodnie można zawiesić ucho. Duży plus za hiszpańskojęzyczne teksty, co w dobie wszędobylskiej angielszczyzny jest nie lada rzadkością. "Contra Iglesia y Estado" to nie tylko agresywna, thrashowa petarda, ale również twarde stanowisko w sprawach kościoła i państwa - Chilijczycy bezpardonowo pokazują światu polityki i kleru środkowy palec. "Tortura Mental" i "Pesadilla Fatal" utrzymane są w podobnej stylistyce: siarczysty wokal, szybkie tempa i ostre jak żyletka solówki. Szkoda tylko, że muzycy z Dekapited nie pokusili się o stworzenie czegoś nowego na potrzeby splitu, wykorzystując kompozycje pochodzące z debiutanckiej EP-ki z 2011 roku.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Terrordome / Dekapited "Bestial Castigation"
Jacekz Wawy (gość, IP: 89.71.123.*), 2013-07-28 09:01:11 | odpowiedz | zgłoś
Polecam Terrordome w wersji live, dają świetne koncerty.
re: Terrordome / Dekapited "Bestial Castigation"
xemgya (gość, IP: 89.79.182.*), 2013-07-27 23:19:24 | odpowiedz | zgłoś
Bardzo dobrze że Terrordome doczekało się recenzji w tym pięknym serwisie, jak mało panu redaktorowi kawałków to polecam cofnąć się w czasie i wziąć na warsztat długograja "We'll show you mosh bitch".

Oceń płytę:

Aktualna ocena (39 głosów):

 
 
66%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?