zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 18 czerwca 2019

recenzja: The Agonist "Prisoners"

8.07.2012  autor: Szamrynquie
okładka płyty
Nazwa zespołu: The Agonist
Tytuł płyty: "Prisoners"
Utwory: You're Coming With Me; The Escape; Predator & Prayer; Anxious Darwinians; Panophobia; Ideomotor; Lonely Solipsist; Dead Ocean; The Mass Of The Earth; Everybody Wants You (Dead); Revenge Of The Dadaists
Wykonawcy: Alissa White-Gluz - wokal; Danny Marino - gitara; Pascal "Paco" Jobin - gitara; Chris Kells - gitara basowa; Simon McKay - instrumenty klawiszowe
Wydawcy: Century Media Records
Rok wydania: 2012
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Kanadyjczycy z kapeli The Agonist wciąż wiosłują po jeziorze melodic death metalu, do którego przecieka trochę metalcore'a (rytmika i niektóre riffy oraz wokale), metalu progresywnego (gitary) czy nawet black metalu (ale takiego bardziej w wydaniu Cradle of Filth). Ostatnio wywiosłowali nowy album, zatytułowany "Prisoners". To już trzeci długograj w dorobku tego zespołu.

Główną postacią kwintetu jest wokalistka Alissa White-Gluz. Na tle innych niewiast, śpiewających w kapelach metalowych, wyróżnia się tym, że stosuje bogaty zestaw różnych barw głosu, w tym iście rzeźnickie. Ludziom lubiącym tzw. czarny humor być może wyda się to zabawne w kontekście jej pozamuzycznej działalności. Alissa jest bowiem aktywistką na rzecz praw zwierząt. W utworze "Predator & Prayer", oprócz kilku odcieni jej głosu (od subtelnych wokaliz po ryk zarzynanej świni) znalazł się dodatkowo... dziecięcy chórek. Oj, nie brzmi to jak ujarzmianie zgrai bachorów przez panią przedszkolankę.

Śpiew Alissy jest z jednocześnie mocną i słabą stroną albumu "Prisoners". Mocną, bo jej wokale to znak rozpoznawczy kapeli. Poza tym napisała ciekawe teksty. Słabą, bo "Więźniowie" są niemiłosiernie przeładowani jej głosem. W utworach sporo się dzieje w warstwie instrumentalnej. Nie rozumiem więc, po cholerę linie wokalne poupychano prawie wszędzie. Swoiste przegięcie pały następuje, gdy w kawałku "Everybody Wants You (Dead)", po początku zagranym na gitarze akustycznej, wchodzi wokal, który przykrywa solówkę gitarową. Aż powtórzę prastare porzekadło - co za dużo, to niezdrowo. Nie dość, że słuchacz może się męczyć w tej wokalnej duchocie, to przecież sama wokalistka zgotowała sobie niezły orzech do zgryzienia na koncertach. Będzie musiała bardzo dbać o kondycję, żeby nie wypaść blado na żywo.

Jestem ciekaw, jak by się ten album odbierało, gdyby zespół wpadł na pomysł, żeby dodać krążek z wersjami instrumentalnymi. Przypuszczam, że nie byłby to pomysł chybiony, bo instrumentaliści grają ciekawie. Szczególnie praca gitar na "Prisoners" jest warta uznania. Tu nadmienię, że jest to pierwszy album z Pascalem Jobinem na pokładzie. Nowy gitarzysta jest głównym autorem muzyki w numerze "Predator & Prayer" i już pierwszy riff z tego kawałka pokazuje, że wioślarz ten sprawdza się zajebiście. Główny riffmaker w zespole - Danny Marino - też ma łapy sprawne, podobnie jak zwoje mózgowe odpowiedzialne za komponowanie. Nawet Simon McKay, będący perkusistą, chwycił za gitarę w numerze "Anxious Darwinians" i też co najmniej dobrze mu to wyszło. Warto również zwrócić uwagę na nieszablonowe, jak na metal, partie basu Christophera Kellsa np. w "The Escape".

Nie ma na tej płycie utworów jednoznacznie słabych. Rzecz w tym, że mnogość motywów polana gęściarnym sosem wokalnym jest na "Prisoners" tak powszechna, że przestaje robić większe wrażenie. Na szczęście nie zabrakło bardzo udanych kawałków, które mają wabik na słuchacza. "You're Coming With Me" wręcz kipi energią. Najbardziej agresywny "Panophobia" powinien rozkręcać niezły młyn na koncertach. Wybrany na pilotującego singla "Ideomotor" to aranżacyjne cacko. W "Dead Ocean" zespół ciekawie bawi się nastrojami. Zaskakujący "Revenge Of The Dadaists" z końcowym zagęszczaniem świetnie sprawdza się jako zamykacz płyty.

Muszę też pochwalić brzmienie albumu. Dobrze słychać każdy z instrumentów a wszystkie one zebrane razem z wokalami mają konkretny cios. Za miks i mastering odpowiada Tue Madsen, który pokazał, że zna się na swojej robocie. Okładkę narysował Alex Boyadjiev - plastyk z Montrealu, rodzinnego miasta zespołu. W środku książeczki są m.in. ciekawe portrety muzyków. W pewien sposób zawalił natomiast swoją pracę producent albumu - Christian Donaldson. Myślę, że "Więźniom" bardziej wyszłoby na zdrowie, gdyby z The Agonist znalazł się w studio taki producent, który potrafiłby przekonać ten niezwykle uzdolniony zespół, że czasem mniej znaczy więcej.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (25 głosów):

 
 
64%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarzyło się, że ugryzł Cię kleszcz?