zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 24 stycznia 2020

recenzja: Vangelis "Oceanic"

6.04.2002  autor: Wickerman
okładka płyty
Nazwa zespołu: Vangelis
Tytuł płyty: "Oceanic"
Utwory: Bon Voyage; Sirens' Whispering; Dreams Of Surf; Spanish Harbour; Islands Of The Orient; Fields Of Coral; Aquatic Dance; Memories In Blue; Song Of The Seas
Wykonawcy: Vangelis - instrumenty klawiszowe
Wydawcy: Eastwest, Warner Music
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Metal jest piękny. Można na okrągło zasłuchiwać się w tych cudownych riffach, solówkach, wysokich wokalach. Można ciągle słuchać tych wspaniałych kompozycji. Tych epickich opowieści, tych horrorów, tych wszystkich rzeczy, o których traktują heavymetalowe teksty. Nie trzeba od niego odpoczywać, bo sam w sobie jest cudownym odpoczynkiem. Nie nudzi się. Jest zawsze piękny. Z uniesioną głową w swej metalowej koronie kroczy dumnie w glorii i chwale pośród niedobitków niewiernych. Jest niepokonany, wieczny, nieśmiertelny. Jest wspaniały. Jest nasz...

Ale czasami jednak przychodzi ochota na posłuchanie czegoś innego. Niektórzy gustują w rapie, inni w dance, jeszcze inni słuchają techno młócki. Ale są tacy, którzy wolą posłuchać muzyki lżejszej, spokojniejszej. I ci ludzie mogą zrozumieć fenomen Vangelisa. Otóż pan ten, Grek, teraz już po sześćdziesiątce, od trzydziestu lat nagrywa instrumentalną muzykę z szerokim wykorzystaniem syntezatorów. To jego twórczość po raz pierwszy ochrzczono "muzyką elektroniczną". Czasami pojawiały się chóry, czasami wokaliści (zarówno parający się muzyką klasyczną, jak i popularną), czasami orkiestry. Ale muzyka ta zawsze była piękna. Bardzo obrazowa i ciekawa. Dlatego też Vangelis wielokrotnie robił muzykę do filmów (na przykład do świetnego "Blade Runnera"). Większość jego albumów to muzyka filmowa... z tym że jeszcze nikt nie nakręcił do nich filmu...

"Oceanic" jest stosunkowo młodym albumem Mistrza. Nie oznacza to, że gorszym. Vangelis zawsze trzyma wysoki poziom. Ten album nagrał "z miłości" do oceanów. Zainspirowany ich pięknem, stworzył muzykę obrazową, oddziałującą na wyobraźnię, urzekając swym kunsztem i perfekcją. Już wystarczy spojrzeć na tytuły, żeby określić tematykę. Album trwa 50 minut z sekundami. Dominują na nim długie, pięcio-siedmio minutowe suity o wyrafinowanym brzmieniu, orkiestrowych aranżacjach i niesamowitym klimacie. Kaskady harfy imitują fale, a delikatny fortepian wraz ze smyczkowym tłem tworzą przed naszymi oczyma morski pejzaż. Już otwierający album "Bon Voyage" zwiastuje, że nie jest to zwykła płyta. Słuchając jej usłyszymy śpiew syren, pływać będziemy przy koralowych rafach, tańczyć na dnie oceanu. Odgłos szumu fal towarzyszy nam przez większość czasu. Może się wydawać, że muzyka ta jest, dzięki używaniu jedynie klawiszy, zimna, odhumanizowana, nieciekawa. Nic bardziej mylnego. Zadziwiające jest, że TYLKO z użyciem syntezatorom Vangelis stworzył tak niesamowite dzieło. Człowiek-orkiestra. To jest bardzo nastrojowa muzyka. Praktycznie nie ma tu perkusji. Bębny pojawiają się jedynie w kilku momentach. Jest to muzyka niewątpliwie trudna, lecz gdy ją zrozumiemy, to wyda nam się naprawdę piękna.

Najlepszym miejscem do delektowania się tym albumem byłaby niewątpliwie śródziemnomorska plaża. Zachód słońca, delikatny szum fal, "Oceanic" i piękna dziewczyna. Ale na razie pozostaje mi słuchać tej płyty w domowym zaciszu, bo śródziemnomorskiej plaży w naszym klimacie nie uświadczę. W obecnych warunkach najlepszym miejscem jest własny pokój. Po północy. Przez słuchawki. A plaża musi jeszcze poczekać... Ale niewątpliwie doczeka się... Niedługo...

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Vangelis "Oceanic"
Vangelis Mistrz (gość, IP: 83.25.254.*), 2020-01-22 17:16:47 | odpowiedz | zgłoś
ten numer tangerine dream to takie comfortably numb 2
re: Vangelis "Oceanic"
starysłuchacz (gość, IP: 79.186.112.*), 2020-01-01 00:17:53 | odpowiedz | zgłoś
No no no, takie płyty też tu są? Moją ulubioną płytą Vangelisa jest oczywiście ścieżka dźwiękowa do filmu Blade Runner. Ciekawy jestem czy ktoś z Państwa wie, że tam w utworze Tales of The Future oraz Taffey Lewis Night Club śpiewa a raczej wykonuje swoistą wokalizę sam Demis Roussos. Mam jeszcze inną ciekawostkę z pogranicza metalu i elektroniki. A mianowicie zespół Tangerine Dream na ścieżce dźwiękowej do filmu Thief wykonuje dość nietypowy utwór pt. Final Confrontation. Utwór ten nadawał w Trójce red. Piotr Kaczkowski. Tego trzeba posłuchać!
re: Vangelis "Oceanic"
starysłuchacz (gość, IP: 79.186.113.*), 2020-01-01 13:27:21 | odpowiedz | zgłoś
Tak mnie to nagranie nurtowało, że po przestudiowaniu całego tematu okazuje się, że całą ścieżkę dźwiękową do Thief skomponowali Tangerine Dream oprócz utworu...Confrontation który stworzył amerykański kompozytor filmowy niejaki Craig Safan.
re: Vangelis "Oceanic"
palesto (gość, IP: 88.156.135.*), 2019-12-31 17:18:08 | odpowiedz | zgłoś
Płyta też mi się podoba, ale uważam, że Vangelis ma w swoim dorobku lepsze dzieła. Posiadam w domu 4 płyty w wersji CD:
Voices, 1492: Conquest of Paradise, Opera Sauvage, Direct. Jak dla mnie są to najlepsze płyty Vangelisa. Oceanic też mam... ale tylko w wersji mp3. Nie oczarował mnie na tyle mocno, by znaleźć się na nośniku fizycznym, czyli na płycie kompaktowej.
Pozdrawiam wszystkich fanów greckiego mistrza:)

Oceń płytę:

Aktualna ocena (130 głosów):

 
 
80%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy czytałeś(eś) kiedykolwiek książkową biografię muzyka?