zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 15 grudnia 2018

recenzja: Via Mistica "Testamentum (In Hora Mortis Nostre)"

14.09.2003  autor: Kamil "Mardok" Mrozkowiak
okładka płyty
Nazwa zespołu: Via Mistica
Tytuł płyty: "Testamentum (In Hora Mortis Nostre)"
Utwory: Intro (In Hora Mortis Nostre); I Would Die...; Sacred Whisper; Valley of Fear; Lost Desires; Blaze; Eternal; When I Die; One Bridge Too Far; Gold Dust; Outro (In Hora Mortis Nostre)
Wykonawcy: Katarzyna - wokal, wiolonczela; Marcin - gitara; Hail - gitara basowa, wokal; Młody - instrumenty perkusyjne; Grzesiek - instrumenty klawiszowe; Marek - gitara, wokal
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Ktoś kiedyś napisał, że w Białymstoku gra się tylko "mięso". No coż, ta jakże subtelna uwaga w praktyce nie znajduje potwierdzenia. Teorię tę niewątpliwie podważa "Testamentum (In Hora Mortis Nostre)" - debiutancki album Via Mistica, a ściślej rzecz ujmując, wydana przez zespół w 1999 r. kaseta demo "In Hora Mortis Nostre" poszerzona o dwie dodatkowe kompozycje - "When I Die" i "Lost Desires".

Melancholia, smutek, wszechobecna śmierć i... miłość. Tak chyba najprościej i zarazem najtrafniej można scharakteryzować atmosferę towarzyszącą każdemu, kto w skupieniu zdecyduje się wysłuchać debiutu białostoczan. Ciężko w ich muzyce doszukiwać się pocieszenia, choć płomyk nadziei wydaje się tlić... Można natomiast wysłuchać refleksji dotyczących spraw ostatecznych oraz uczucia łączącego dwoje kochających się ludzi. Teksty zamieszczone na tej płycie są silnie związane z dźwiękami wszystkich instrumentów oraz przepięknymi wokalami Kaśki, growlem Haila i głosem Marka. Każde słowo wydaje się być nierozerwalnie połączone z muzyką.

Jak zatem przedstawia się muzyczna strona tej płyty? Co najmniej bardzo interesująco. Otwierające album intro to dość podniośle bijące bębny, klawisze oraz głos wokalistki przypominający m.in. o tym, że umów należy dotrzymywać i oddawać to, co się zabrało... Warto zaznaczyć, że tekst ten jest śpiewany po łacinie, co dodatkowo podkreśla posępną atmosferę, będąc jednocześnie znakomitym wprowadzeniem do pozostałych kompozycji. Im uważniej słucha się tej płyty, tym szybciej uwidacznia się pomysłowość białostockiej grupy. Ramy granego przez Via Mistica melancholijnego i melodyjnego doom/gothic metalu wydają się być wąskie, a jednak kompozycje są dość rozbudowane i niemniej urozmaicone. Przy wolnych partiach gitar spokojne, pełne smutku dźwięki wiolonczeli prezentują się znakomicie. Dowodzi tego chociażby "I would die...". Obok istnych wyciskaczy łez, jak np. "When I Die", znalazło się także miejsce na kompozycje dość żywe, choć nie pozbawione zwolnień i wszelakich zmian tempa. Siódmy na płycie "Eternal" jest tego bardzo dobrym przykładem. Na wspomniane już prze mnie urozmaicenie na "Testamentum..." złożyło się wszystko czym dysponowali muzycy.

Ciężkie riffy i ciekawe sola, delikatne akustyczne dźwięki, ciekawe klawisze, przepiękny głos Kaśki i bardzo wymowny growl Haila - to wszystko złożone w całość przyniosło świetny efekt, z którym warto się zapoznać. Ogólnie rzecz biorąc debiutancki album Via Mistica, to płyta pełna kontrastów. Po ciężkich gitarach następuje wyciszenie i odwrotnie. Podobnie rzecz ma się z wokalami. Złośliwi mogliby powiedzieć, że motyw pięknej sarenki i wielkiego niedźwiedzia już dawno został sprawdzony (vide Theatre of Tragedy), a jego kolejne odświeżanie to tylko powielanie istniejących już schematów. Byłbym daleki od takich sądów, gdyż muzycy Via Mistica mają pomysł na granie. Należy się jedynie cieszyć, że ta grupa doczekała się profesjonalnego debiutu fonograficznego. Oby tylko wydawca, a niestety ma to w swoim zwyczaju, zbyt szybko nie zapomniał tym zespole.

Komentarze
Dodaj komentarz »