zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Anathema "Eternity"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 90%
liczba ocen: 267

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Anathema "Eternity"

Nazwa zespołu: Anathema
Tytuł płyty: "Eternity"
Utwory:  Sentient; Angelica; The Beloved; Eternity part I; Eternity part II; Hope; Suicide Veil; Radiance; Far Away; Eternity part III; Cries On the Wind; Ascension
Wykonawcy:  John Douglas - instrumenty perkusyjne; Duncan Patterson - gitara basowa; Daniel Cavanagh - gitara; Vincent Cavanagh - wokal, gitara
Wydawcy: Metal Mind Productions / Music For Nations
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Chyba nikt do końca nie wiedział, w jakim kierunku pójdzie Anathema po niewątpliwie przełomowej płycie "The Silent Enigma". To właśnie tam po raz pierwszy Vincent wystąpił w roli wokalisty, a i sama muzyka przeszła pewną metamorfozę. Przypuszczeń i domysłów było całe mnóstwo, ale żadne z nich tak naprawdę nie było prawdziwe. Brytole zaskoczyli ponownie. Kolejny raz zamknęli usta tym wszystkim, którzy skazali ich na zagładę po odejściu Darrena.

"Eternity"... album niezwykle urzekający i... kontrowersyjny. Dla jednych to potworne nudziarstwo, dla innych Absolut i niedoścignione piękno. Po nieco surowej jeszcze "The Silent Enigma" Anathema stworzyła prawdziwie głęboką i mistyczną płytę. Nie da się ukryć - płytę bardziej wyłagodzoną, wysublimowaną, często wręcz delikatną i spokojną. Wielu doszukuje się tu ducha Pink Floyd. Przyznać trzeba, że porównania (a raczej skojarzenia) te mają sens, faktycznie bowiem "Eternity" pozostaje pod jakimś tam wpływem floydowskiej atmosfery. Nie bez znaczenia jest zresztą cover "Hope", "wyrwany" właśnie z repertuaru tegóż zespołu. Nie można jednak zarzucać Brytolom ani kopiowania, ani podążania w stronę komercji. Bo wbrew pozorom "Eternity" do łatwych, szybko przyswajalnych, albumów nie należy. Owszem, muzyka go wypełniająca nie brzmi już tak ciężko i szaleńczo jak w przeszłości. Poza charakterystyczną anathemową atmosferą (która odczuwalna w tych dźwiękach była zawsze), nie przypomina nawet "Enigmy". Jednak osobisty wkład w powstanie tego dzieła nie pozwala przejść obok niego obojętnie. Czuje się bowiem - zarówno w dźwiękach, jak i poruszających tekstach - szczerość i zaangażowanie. Muzycznie "Eternity" lokalizuje się gdzieś między metalem klimatycznym, a rockiem progresywnym. Trochę tu nawet psychodelii. Na pewno na podziw zasługują śliczne solówki gitarowe (brawo Danny!). To właśnie one w dużym stopniu kształtują niepowtarzalny, trudny do podrobienia i pomylenia, styl Anathemy. Urzec mogą delikatne, nostalgiczne klawisze (szczególnie "Sentient" i "Ascension") i kojące gitary akustyczne ("Suicide Veil", "Angelica"). Na pewno zaskakuje wokal Vincenta - pełen uczucia i ekspresji. Może balansujący jeszcze na granicy fałszu, lecz jakże emocjonalny i naturalny. I w sumie to liczy się niekiedy o wiele bardziej niż "zaprogramowana" technika i zawodostwo. Wszystkie te elementy okryto całunem piękna, tęsknoty i smutku. Połączone w jedną całość momentalnie hipnotyzują i uzależniają.

Może to nie "The Silent Enigma", a "Eternity" był tym przełomowym krążkiem Brytoli? Obcując z kolejnymi dziełami, trudno nie oprzeć się temu wrażeniu. To chyba właśnie ten album wskazał im drogę, po której do dziś kroczą. Piękno, głębia, smutek, ból... Szczerość, emocje, pasja... Niby to takie proste, a jednak tak niewielu potrafi naprawdę wzruszyć.

autor: Margaret

tutaj od 15.04.2000

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
Niesamowita płyta
mariano (gość, IP: 80.50.238.*), 2009-11-27 14:20:08 | odpowiedz | zgłoś
fantastyczna kapela i jej urzekające klimaty, polecam


 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Anathema

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Anathema

"A fine day to exit"
autor: mos

"A fine day to exit"
autor: Margaret

"A Natural Disaster"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Alternative 4"
autor: mentos

"Alternative 4"
autor: szalony KaPelusznik

"Eternity"
autor: Margaret

"Falling Deeper"
autor: Megakruk

"Judgement"
autor: Adam "Tool" Ulecha

"Judgement"
autor: Margaret

"Judgement"
autor: Raf

"Pentecost III"
autor: Margaret

"Resonance"
autor: Margaret

"Serenades"
autor: Margaret

"The Silent Enigma"
autor: Margaret

"The Silent Enigma"
autor: rick

"Weather Systems"
autor: Megakruk

"We're Here Because We're Here"
autor: Paweł Kuncewicz


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas