Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
83% |
| liczba ocen: |
36 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Bad Religion "No Substance"
|
Nazwa zespołu: Bad Religion
Tytuł płyty: "No Substance"
| Utwory: |
Hear It; Shades Of Truth; All Fantastic Images; The Biggest Killer In American History; No Substance; Raise Your Voice!; Sowing The Seeds Of Utopia; The Hippy Killers; The State Of The End Of The Millennium Address; The Voracious March Of Godliness; Mediocre Minds; Victims Of The Revolution; Strange Denial; At The Mercy Of Imbeciles; The Same Person; In So Many Ways |
| Wykonawcy: |
Greg Graffin - wokal; Jay Bentley - gitara basowa; Greg Hetson - gitara; Bobby Shayer - instrumenty perkusyjne; Brian Baker - gitara |
Wydawcy: Sony Music Polska
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Spodziewałem się płyty dobrej. Spodziewałem się płyty znakomitej.
Nie spodziewałem się jednak płyty genialnej, płyty, która z każdym
dniem coraz bardziej zmusza mnie do stwierdzenia, że "Against The
Grain" nie jest już moim ulubionym dziełem Bad Religion. Myślałem,
że Graffin i koledzy nie mogą już pójść dalej pod względem melodyki,
że ta płyta to maksimum ich możliwości. Jakże się pomyliłem! Dla
"No Substance" po prostu zabrakło mi skali ocen!
Być może stało się tak dlatego, że Greg Graffin podzielił się
komponowaniem z kolegami z zespołu. Dawniej monopol na utwory Bad
Religion miał duet Gurewitz-Graffin i bardzo rzadko dorzucali coś
do tego pozostali muzycy. "No Substance" to dzieło wspólne, oprócz
perkusisty każdy dołożył swoją cegiełkę. Druga bardzo istotna według
mnie rzecz to powrót do wyraźnie słyszalnych harmonii wokalnych,
które zostały nieco zagubione na poprzedniej płycie "The Gray Race".
Poważnie się zastanawiam, czy członkowie Bad Religion nie byli
w poprzednim wcieleniu żeglarzami :) W ich muzyce często można było
wyczuć folkowe naleciałości, jednak to co się dzieje na "No Substance"
nie mieści się już w żadnych granicach. Nie ma tu utworu, który
nie wpada błyskawicznie w ucho, po prostu nie ma! Jest tylko jeden
niewypał w postaci "The State Of The End Of The Millennium Address".
Nie wiem, po co tu komu ten kawałek, który pasuje jak ulał do Henry
Rollinsa. Przyznacie - różnica znaczna.
Ta płyta płynie, żegluje po moich uszach całymi dniami. Nie podejmuję
się opisywania każdego utworu z osobna, bo po prostu nie ma to
najmniejszego sensu. W muzyce Bad Religion zawsze najważniejsza
była melodia, a tej za pomocą klawiatury opisać się nie da. Fanów
melodyjnego punka do zakupu namawiać chyba nie muszę, a pozostałym
polecam "No Substance" jako lekarstwo na smutki. Wiem co mówię.
autor: RaMoNe
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|