Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
74% |
| liczba ocen: |
70 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Colin Bass "An Outcast Of The Islands"
|
Nazwa zespołu: Colin Bass
Tytuł płyty: "An Outcast Of The Islands"
| Utwory: |
Macassar; As Far As I Can See; First Quartet; Goodbye To Albion; The Straits Of Malacca; Aissa; Denpasar Moon; Second Quartet; No Way Back; Holding Out My Hand; The Outcast; Burning Bridges; Reap What You Saw; Trying To Get You |
Wydawcy: Oskar / Kartini Music
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Pewnego pięknego dnia zobaczyłem w sklepie reklamę solowej kasety Colina
Bassa z Camela... Nie siedzę w tej muzyce, więc nie porwało mnie to
zbytnio ;), ale postanowiłem kupić to dziełko.
Pierwsze zaskoczenie - materiał został nagrany w Poznaniu, z polskimi
muzykami (głównie zespół Quidam), a dwa ostatnie utwory to nagrania
z koncertu w Cafe Głos. Tak więc lekko zaskoczony, włożyłem kasetę do
odtwarzacza i rozwinąłem wkładkę. Moim oczom ukazała się bardzo ładnie
wydana wkładka, długa i wyczerpująco informująca o każdym utworze. A
to ważne, ponieważ każdy utwór stanowi właśnie tytułową wyspę, czasem
układają się one w archipelagi, ale zazwyczaj leżą obok siebie.
Pierwszy jest instrumentalny "Macassar" z kapitalnymi solówkami
na klawiszach (aż cztery osoby grały na hammondziku, pianinie i
keyboardach). To typowy utwór progresywny i bardzo dobrze podprowadza
nas pod "As Far As I Can See" - miłą rockową balladkę, choć, jak
dla mnie, trochę zbyt cukierkowatą - ale refren wynagradza wszystko
;). Po tym utworze czeka nas pierwsza miła niespodzianka - utwór "First
Quartet"... heh - starczy, że podam wykonawców "members of the Poznań
Philharmonic Orchestra" (przepraszam że w oryginale, ale śmiesznie
to brzmi...). Jest to muzyka klasyczna, bez udziwnień, perkusji, czy
gitar. Bardzo odpowiedni przerywnik, czy raczej pełnoprawny utwór, który
świetnie wpasowuje się między inne wyspy. Potem następna balladka -
"Goodbye to Albion"... I znowu progresja, lecz miła i idąca za głosem
harmonii, żadnych większych wyskoków, czy efektownych dziwactw. Ale
to bardzo dobrze - ta muzyka ma wszystko co trzeba. Dalej "Straits of
Malacca" z odgłosami tropikalnej nocy w tle, typowe progresywne brzmienie
i "Aissa" - następny instrumentalny utwór. Jeszcze "Denpasar Moon", który
kojarzy mi się z country rockiem i "Second Quartet" i... to wcale nie
koniec pierwszej strony ;). Kaseta jest tak długa, że mój walkman nie
mógł jej uciągnąć i ogłupiały ciągle zmieniał strony. Uf. Więc to nie
koniec... Idziemy dalej... "No way back" trochę żywszy, ale utrzymany
w stylu poprzednich utworów z jego archipelagu ("As Far As I Can See"
i np. "Goodbye to Albion"), choć końcówka jest już mocniejsza. I to
nareszcie koniec strony A... ;)
Stronę B rozpoczyna "Holding Out My Hand" - następna artrockowa
balladka. Potem "Outcast" z archipelagu pierwszego i drugiego kwartetu -
bardzo ciekawe budowanie dźwięku za pomocą instrumentów smyczkowych,
człowiek rozpuszczony przez samplery i inne komputery zapomina
o możliwościach kryjących się w klasycznych instrumentach. "Burning
Bridges" jest utworkiem trochę różniącym się od reszty archipelagu
balladek, jest wyraźniejszy i żywszy (końcówka nawet w klimatach Porcupine
Tree). "Reap What You Sew" - następna balladka, tym razem zahaczająca o
gospel i bluesa. "Trying To Get To You" - Colin Bass na wokalu i gitarze
akustycznej plus robaczki i zwierzątka z Jawy robią klimat - akustyczne,
proste i znowu balladkowe.
Teraz trzy utwory oznaczone jako "Bonus Tracks". "Poznań Pie" -
nareszcie trochę blues-rockowego kopa, brzmienie trochę jak ugładzone
Roling Stones ("I went down to Poznań town in Poland, I had to sing
as far as I could see..." - hehe tekst, mnie jako Poznaniakowi,
jak najbardziej odpowiada). Nareszcie Colin wydarł się trochę na wokalu.
I jeszcze "Sailing Home" oraz "Bandung", jak już pisałem, z koncertu w
Cafe Głos. Pierwszy typowy dla Colina, drugi bardziej folkowy (może to
flet tworzy takie wrażenie).
Czego mi tu brak... Brak różnorodności w archipelagu balladek... Wszystkie
są dość do siebie podobne, jedynie "Denpasar Moon" jest inny. No i
oczywiście "Poznań Pie". Ale warto kupić tę kasetę, bo gra tu naprawdę
wielu wartościowych muzyków i nie jest to muzyka prosta, łatwa i
przyjemna. Jest przyjemna, ale ta przyjemność okupiona jest ciężką
pracą. Utwory na instrumentarium klasyczne świetnie komponują się z
całością i są miłą dla ucha odmianą. Trochę to wszystko za długie, ale
naprawdę warto usłyszeć Colina Bassa i jego "An Outcast of the Islands"...
autor: szalony KaPelusznik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|