zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 17 lipca 2019

recenzja: Black Sabbath "Tyr"

29.02.2012  autor: Mateusz Liber
okładka płyty
Nazwa zespołu: Black Sabbath
Tytuł płyty: "Tyr"
Utwory: Anno Mundi; The Lawmaker; Jerusalem; The Sabbath Stones; The Battle Of Tyr; Odins Court; Valhalla; Fells Good To Me; Heaven In Black
Wykonawcy: Tony Martin - wokal; Tony Iommi - gitara; Neil Murray - gitara basowa; Cozy Powell - instrumenty perkusyjne; Geoff Nicholss - instrumenty klawiszowe
Rok wydania: 1990
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Przyznam, że nie jestem fanem okresu twórczości Black Sabbath z Tonym Martinem na wokalu. Sama barwa jego głosu jest całkiem przyjemna, jednak był to czas niemocy twórczej Iommiego. Do dziś nie mogę słuchać w całości fatalnych "The Eternal Idol" i "Forbidden" oraz kiepskich "Headless Cross" i "Cross Purposes". Zabierając się za "Tyr" byłem niemal pewny, że moje uszy przeżyją zderzenie czołowe z kolejną nieudolną próbą uratowania nazwy Black Sabbath, a to przecież było w tamtym okresie nie lada wyzwaniem. Faktem jest, że "Headless Cross" poprawił nieco nastroje, ale Sabbsi mieli spore problemy z zapełnianiem sal koncertowych (część występów w USA w 1989 i 1990 roku zespół był zmuszony odwołać), a większość recenzentów nie pozostawiała na nich suchej nitki. Wydanie "Tyr" nie poprawiło tego stanu rzeczy, jednak muzycznie ten album przebija wszystkie wydawnictwa z Martinem w składzie, zaryzykuję nawet, że to jeden z najlepszych albumów Black Sabbath w ogóle.

Na "Tyr" zespół zrezygnował z tematyki związanej z diabłem itp. i odniósł się tym razem do mitologii nordyckiej, która jest głównym tematem wydawnictwa. Sami muzycy zaprzeczają jednak, że "Tyr" jest concept albumem. Tytuł płyty odnosi się do jednego z głównych mitologicznych bogów nordyckich - Tyr jest bogiem m.in. wojny, honoru i sprawiedliwości. Na płycie znajdziemy również odniesienia do Biblii ("Jerusalem" i "The Sabbath Stones"). Do dziś nie potrafię zrozumieć, dlaczego ten album nie osiągnął sukcesu. To wydawnictwo jest przepełnione przecież znakomitymi melodiami, które budują wspaniały klimat i mroczną atmosferę. Tony Martin wspiął się tutaj chyba na wyżyny swoich umiejętności wokalnych. Odnoszę także wrażenie, że pozbył się maniery Davida Coverdale'a, co wielokrotnie mu zarzucano.

O wiele wyżej cenię "Tyr" niż wydany dwa lata później "Dehumanizer", często zresztą przeceniany. Nie chcę urazić sympatyków tego drugiego, ale uważam, że "Tyr" jest ostatnim bardzo dobrym albumem Black Sabbath. Owszem, "Dehumanizer" przyniósł spory sukces, największy od czasów "Born Again", jednak dla mnie ważniejszym czynnikiem, wpływającym na osąd, jest muzyka, a ta wydaje się być lepsza na "Tyr". Płyta nie ma też nic wspólnego ze starym obliczem zespołu. W zasadzie ciężko doszukać się na niej jakichkolwiek nawiązań do wcześniejszej twórczości grupy, co wychodzi jednak zdecydowanie na plus. Czuć świeżość i nowe pomysły, dlatego właśnie tak bardzo cenię ten album.

Otwierający "Anno Mundi" jest już wystarczająco dobrym zwiastunem. Utwór zaczyna się spokojnymi dźwiękami gitary Tony'ego w towarzystwie chórku posługującego się łaciną - "Spiritus Sanctus Anno Anno Mundi". "Spiritus Sanctus" znaczy "święta dusza", natomiast "Anno Mundi" oznacza "w roku na świecie". Kompozycja utrzymana jest w średnim, a nawet wolnym tempie, co jest w tym przypadku dodatkowym atutem. Wydaje się dzięki temu, że utwór "waży" dużo więcej i stara się przygniatać słuchacza swoją ciężkością. Słychać, że Martin jest naprawdę w wybornej formie i potrafi zadziwiająco wysoko operować głosem. Gorzej spisywał się już na trasie, choć dobrych momentów nie brakowało.

Odmienny nastrój prezentuje "The Lawmaker". Bardzo energiczny i żywiołowy kawałek, zdecydowanie najszybszy na płycie. Niweluje mroczny nastrój, który wprowadził "Anno Mundi". To samo tyczy się kolejnego, bardzo przebojowego i melodyjnego "Jerusalem". W "The Sabbath Stones" muzycy ponownie wprowadzają słuchacza w ponury klimat. Iommi dawno nie wymyślił tak dobrego riffu, jak w tym numerze. Nie ma w tym stwierdzeniu grama przesady. Właśnie ten utwór z otwierającym płytę "Anno Mundi" są moimi faworytami, co nie oznacza, że pozostałe odstają poziomem. Te dwa są jednak niepowtarzalne, ale w pewnym sensie do siebie podobne. To także najdłuższe kompozycje na płycie.

Następnym utworem jest instrumentalna miniatura "The Battle Of Tyr" rozpoczynająca trylogię, która traktuje o nordyckich bogach. Zgrabnie łączy się z nastrojowym "Odins Court", gdzie partię akustycznej gitary dopełnia już śpiew Martina. Utwór ten równie płynnie przechodzi w "Valhalla", kolejny wyjątkowo przebojowy moment na "Tyr".

W przedostatnim kawałku Iommi i spółka znacznie spuszczają z tonu i raczą odbiorcę balladą w postaci "Fells Good To Me". Nie jest to jakieś wybitne osiągnięcie, ale całkiem przyjemnie się słucha i z łatwością można przebrnąć przez te prawie sześć minut. Muszę zwrócić uwagę na fakt, że "Tyr" to wyjątkowo chwytliwy album. Znajdziemy tutaj mnóstwo wpadających w ucho melodii. Jednocześnie niesie ze sobą pewien niepokój. Takim typowym "powerem" jest zamykający płytę "Heaven In Black". Stylistycznie zbliżony do "Jerusalem" i "Valhalla", z których bije przebojowością.

Jestem bardzo mile zaskoczony tym albumem. Zacząłem już wątpić w to, że Iommi będzie potrafił skomponować jeszcze coś wartościowego, a tutaj taka miła niespodzianka. Szkoda, że nie przełożyło się to na sprzedaż, przez co kryzys w szeregach grupy był dalej zauważalny, a wizerunek kapeli wciąż pozostawał mocno nadszarpnięty.

Polecam odkopać ten album i brać się za słuchanie. To kawał solidnego heavy metalu z surowym brzmieniem i głośnymi bębnami śp. Cozy'ego Powella. Może brakować jakichś wyróżniających się solówek Tony'ego, ale "Tyr" na tle dyskografii Black Sabbath i tak wypada naprawdę świetnie.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Black Sabbath "Tyr"
Maciej Katner
Maciej Katner (wyślij pw), 2017-01-13 13:31:00 | odpowiedz | zgłoś
Wspaniale kończy się płyta "Tyr". Słowa: "Lucifer's to blame, the reason for the flame They've taken your sight but they'll not take your God " - "To wina Lucyfera, przyczyna płomienia Oni zabrali twój wzrok ale nie zabiorą ci twojego Boga" dają wielką nadzieję. To utwór "Heaven in Black". W ogóle wiele ciekawych tekstów na płycie "Tyr".
re: Black Sabbath "Tyr"
Kropek (gość, IP: 5.172.255.*), 2016-09-17 01:32:11 | odpowiedz | zgłoś
To Maciej przypomniał teraz;)
Moim zdaniem "Tyr" to bardzo udany album, no i niedoceniony do dziś jak widać, może nie genialne, ale dobre, równe kompozycje, bez wyraźnych mielizn jak zdarzało się wcześniej, nie twierdzę że to najlepsza płyta w epoce po Ozzym, ale jak dla mnie zdecydowanie najlepsza z Martinem na wokalu. Co do brzmienia, kwestia gustu, mi się podoba, a zwłaszcza oczywiście potężna perkusja nieodżałowanego Cozy'ego Powella.
8/10
re: Black Sabbath "Tyr"
Maciej Katner
Maciej Katner (wyślij pw), 2016-09-16 16:27:59 | odpowiedz | zgłoś
Ja tu słyszę w pierwszych słowach utworu "Anno Mundi" wyraźnie - Spirytus Sanctus, hand owen over with me. Pierwsze słowa to łacina, reszta angielski ale łamany. I ja bym to przetłumaczył - Duch Święty, Jego ręka nade mną. I tylko tyle ma ta płyta wspólnego z Biblią. Pewnie, że to jest pięknie zaśpiewane i ta późniejsza gitara Iommiego też wspaniała, ale to odniesienie do Ducha Świętego można odczytać (i tak bym chciał) jako formę życzenia sobie tego właśnie, żeby ręka Boga była nad zespołem Black Sabbath. Tylko czy oni tego naprawdę chcą? Maciej
Headless Cross kiepskie????
bigi1206 (gość, IP: 212.160.68.*), 2012-03-02 22:59:56 | odpowiedz | zgłoś
Headless Cross to jedna z najmocniejszych pozycji w całym dorobku Black Sabbath. Trzeba być głuchym żeby mówić, że to kiepski album.
re: Headless Cross kiepskie????
FredFrith (gość, IP: 89.74.192.*), 2012-03-03 12:36:48 | odpowiedz | zgłoś
Jestem głuchy jak pień :)
zgadzam sie
herr flick (gość, IP: 188.146.211.*), 2012-03-02 02:03:39 | odpowiedz | zgłoś
bardzo lubie tyr, mam do niej slabosc. moze nie na 9/10 ale to jedna z najlepszych post-ozzy'owych plyt BS, podobnie zresztą headless cross, gdzie kawalek tytulowy to bardzo nieslusznie zapomniany utwor. wiecej o mniej znanym obliczu black sabbath w pierwszym numerze rock axxess 7. marca ;) mozna nas znalezc na fb ;)
Tyr Black Sabbath
ozzysabbath (gość, IP: 178.235.82.*), 2012-03-01 14:58:32 | odpowiedz | zgłoś
Black Sabbath miało do siebie to,ze bez wzgledu na zmiany personalne Iommi zawsze stworzył ciekawą muze.Kazda płyta zyje własnym życiem.Tyr też ma swoje miejsce w czasie i przestrzeni.Lubie ten utwór.Zresztą Tony Martin jest po Ozzym drugim wokalem ,który nagrał z BLS najwiecej płyt.Czy to sie komus podoba czy nie płyta ma być rozrywka a nie przedmiotem rozważań gdzie jest tło a gdzie go nie ma.Na 10 pkt daje jej 9.99 i to wszystko.
Tyr
Szamrynquie
Szamrynquie (wyślij pw), 2012-03-01 14:22:08 | odpowiedz | zgłoś
Nie lubię brzmienia tej płyty. Gitara Tony'ego często musi się przebijać z oddali. Klawisze usiłują być "evil", ale nie są nawet w połowie tak mroczne jak granatowy metalik lakier na oplu insigni proboszcza. W ogóle odczucia przy tym albumie mam podobne jak w przypadku serialu "Robin z Sherwood" z Michaelem Praedem w roli głównej. W podstawówce uwielbiałem ten serial ale jak oglądam po latach, to lekkie zażenowanie się pojawia. Choć pokłady sympatii czy to dla serialu czy dla płyty "Tyr" nie wyczerpały się jeszcze u mnie to zastanawiam się na ile wynikają z czystego sentymentu.
Nie da się tego słuchać
FredFrith (gość, IP: 89.74.192.*), 2012-02-29 23:06:43 | odpowiedz | zgłoś
Ostatni album Sabbs, który uważam za naprawdę dobry to Sabotage, zaś ostatnim którego w ogóle jestem w stanie słuchać (co bynajmniej nie oznacza, że go lubię!) jest Born Again. To co później to dla mnie większy koszmar niż gułag u Batki Stalina. Tyr nie jest najgorszym albumem z tego okresu, a powiedziałbym nawet, że jednym z mniej potwornych, co nie zmienia faktu, że noty wyższej niż 3/10 bym mu nie postawił.

I nie jestem zdolny pojąć ludzi, którym się to podoba. Rozumiem jeszcze, że można lubić heavy metalowy kicz. Są fani Iron Maiden, Judas Priest, albo Rainbow - zespołów potwornie pretensjonalnych, ale jednak w jakiś sposób wyróżniających się. Można nie lubić Judas Priest (sam ich kompletnie nie trawię), ale nie da się zarzucić im nijakości. A Sabbsom z tymi wszystkimi Martinami jak najbardziej się da!

Tyr to nudna, kiczowata, tandetna a co najgorsze totalnie podrzędna płyta. Iommi powinien, zamiast wywalać Ozzyego w '79 po prostu rozwiązać Black Sabbath. I założyć sobie jakiś inny zespół z rożnymi wyjcami i przebierańcami. Albo wypuszczać kloce takie jak Tyr pod własnym nazwiskiem.
re: Nie da się tego słuchać
wac (gość, IP: 62.21.34.*), 2012-03-01 09:44:12 | odpowiedz | zgłoś
dokładnie - Sabotage to ostatni legendarny album!
powiedzmy, że da się posłuchać H&H ale to już nie to samo
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (158 głosów):

 
 
71%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?