Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
78% |
| liczba ocen: |
19 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Orphanage "By Time Alone"
|
Nazwa zespołu: Orphanage
Tytuł płyty: "By Time Alone"
| Utwory: |
At the Mountains of Madness; Fire Crystals; The Dark Side; Deceiver; Cliffs of Mother; By Time Alone; Ancient Rhymes; Odyssey; Requiem; Leafless; Deliverance |
Wydawcy: Metal Mind Productions / Sick Records / DSFA Records
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Moja przygoda z Orphanage zaczęła się od teledysku do "At The Mountains
Of Madness", który zobaczyłem kiedyś w Metalli. Były to początki mojej
przygody z metalem i teledysk zrobił na mnie duże wrażenie. Klimatyczny
(oparty o twórczość H.P. Lovecrafta), z dużą ilością chórków i z niezbyt
przystojnym wokalistą ;).
Potem pewnego pięknego dnia, gdy już zapomniałem o Sierocińcu, zobaczyłem
"By Time Alone" w przecenie (między DJ Bobo, a Scooterem ;) za 4zł. Bez
chwili wachania rzuciłem się na kasetkę i z radością zauważyłem, że nic
nie straciła przez te wszystkie lata poszukiwań.
Coś, na co zwraca się od razu uwagę, to duża ilość chórków, ale nie tych
kosmiczno-kościelnych, a raczej normalne ludzkie głosy. Dużo ich w tle,
dużo ogólnie wokali. Damski, męski i growl (często przepuszczany przez
przester). Growl jest (moim skromnym zdaniem) bardzo ostry i dodaje
pikanterii muzyce Orphanage, choć niektórych może doprowadzać do pewnego
zaniepokojenia ;). Damskie wokale (nie byle kto, bo z tego co pamiętam,
to była wokalistka The Gathering) pięknie budują bardziej epickie oblicze
zespołu - mimo wszystko nie jest to "zwykłe" gotyckie granie z babą na
wokalu. Trudno powiedzieć, kto tu jest głównym wokalistą.... Wszystko
bardzo ciekawie się komponuje.
Utworów jest 11 - dosyć zróżnicowanych. Dla niektórych może to być
szokiem, ale zdażają się duże ilości durowych akordów, tak jest chyba w
pierwszym kawałku na stronie B. Przyzwyczajony jestem, że muza klimatyczna
jest mollowa, a tu nagle coś takiego - bardzo interesujące.
Ach! Zapomniałem o klawiszach. Są oczywiście, ale budują nastrój i
współtworzą muzykę, a nie są jedynie komercyjnym dodatkiem. Bez nich
muzyka Orphanage byłaby zupełnie inna. Grają także żywe skrzypce.
Bardzo polecam - piękna muzyka, ale z dużym przesterowanym kopem. Macie
dość cukierkowatego gotyku? Orphanage jest dla was...
autor: szalony KaPelusznik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|