Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
378 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Pidżama Porno "Marchef w Butonierce"
|
Nazwa zespołu: Pidżama Porno
Tytuł płyty: "Marchef w Butonierce"
| Utwory: |
Twoja generacja; Marchef w butonierce; Chłopcy idą na wojnę; Tom Petty Spotyka Debbie Harry; Taksówki w poprzek czasu; Bon ton na ostrzu noża; Nocjaknoc; Brudna forsa; Pryszcze; Zabiłem go; Idą brunatni; Chcąc pokonać Babilon; Nocny gość; |
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
"Marchef w Butonierce" to już piąty longplay niemal czternastoletniej
poznańskiej formacji Pidżama Porno - absolutny rarytas dla miłośników
lekkiego punk rocka. Właściwie "Marchef" nie zaskakuje nas niczym nowym,
wydaje się być zbliżona tekstowo, a zwłaszcza muzycznie do poprzednich
płyt grupy, szczególnie do "Styropianu". Jednak wciąż nowatorskie teksty
i rock'n'rollowa muzyka z ewidentnymi wpływami punk rocka, SKA i reggae
tworzą niepowtarzalny klimat i sprawiają, że obok tego dokonania Grabaża
i spółki nie można przejść obojętnie.
Pierwsze, co rzuca się w oczy po wzięciu płyty do ręki, to jak na Pidżamę
zbyt kolorowa (zawsze były czarno-białe) i jakby trochę "za porządna"
okładka. I od razu nasuwa się pytanie: czyżby Pidżama wraz z wyjściem
z "podziemia" zmieniła styl? Czyżby z okładką zmianie uległa także
muzyka? Cóż... owszem, ta płytka jest komercyjna, muzycy sami przyznają
się do tego, a reklamy ich najnowszego dzieła można było oglądać na długo
przed premierą i to nie tylko w internecie. Wierni fani poznaniaków
obawiali się, że przez tę całą otoczkę zespół straci dotychczasowy
wizerunek i swoją oryginalność; że masowa popkultura zagłuszy starą,
dobrą Pidżamę i powstanie "monstrum z cybernetycznego nieba". Już po
pierwszym jednak przesłuchaniu tego materiału okazuje się, że obawy
te na szczęście nie potwierdziły się w rzeczywistości. Dalej mamy tu
do czynienia z dynamicznymi punkowymi utworami "do pogowania" ("Twoja
Generacja", "Marchef w Butonierce", "Taksówki w Poprzek Czasu", "Zabiłem
Go", "Chcąc Pokonać Babilon"), a także ze specjalnością Pidżamową,
czyli charakterystycznymi balladkami ("Tom Petty spotyka Debbie Harry",
"Nocjaknoc", "Pryszcze", "Nocny Gość").
Teksty Grabaża jak dawniej są niesamowicie zakręcone. Nie kryje on
swoich poglądów i specyficznego podejścia do życia. Mam wrażenie, że są
nawet dojrzalsze od poprzednich, często bardziej intelektualne, z wieloma
odniesieniami do prawdziwych sytuacji. Szczerze, a zarazem ironicznie
opisuje rzeczywistość widzianą swoimi oczami. Najczęściej są to smutne
i niestety prawdziwe spostrzeżenia oraz refleksje, do których prawie każdy
z nas dochodzi, czyniąc codzienne obserwacje na szarych ulicach miast,
czy też śledząc na bieżąco informacje w dziennikach. Bo któż z nas
nie słyszał chociażby o morderstwach popełnianych przez nieletnich
tak "po prostu", bez jakiegokolwiek wyraźnego powodu ("Zabiłem go")?
Czy też o grupkach skinheadów, którzy z krzyżami na szyjach, w imię
wiary i narodu, nękają mniejszości narodowe? Powtarzam jeszcze raz:
w imię wiary i narodu - o ironio losu ("Idą Brunatni"). Teksty są
więc o tym, co nas otacza, są ściśle powiązane z ideologią punków,
traktują o zakłamaniu i obłudzie ludzkiej. Właściwie mamy tu dość obszerny
przekrój przez nasze społeczeństwo, na którym autor nie zostawił suchej
nitki. Poznajemy zatem na przykład małoletnią narkomankę nieustannie
igrającą z życiem i śmiercią ("Pryszcze"); maturzystę-mordercę
("Zabiłem go"); młodych żołnierzy, którzy oddali swoje życie w imię
idei, których nie rozumieli ("Chłopcy idą na wojnę"); zakochaną parę,
która nie może się odnaleźć w tym pełnym sprzeczności świecie ("Bon ton
na ostrzu noża"). Mamy piosenkę o nie znającej umiaru ludzkiej chciwości
("Brudna Forsa"), o przemocy, nienawiści, postępującym prymitywiźmie,
upadku wartości i ogólnym spłyceniu muzyki, zatraceniu prawdziwego
rock'n'rolla na rzecz bezdusznego techno i płytkiego myślowo disco polo
("Twoja Generacja"). Tytułowa "Marchef w Butonierce" jest jak gdyby
swoistą syntezą zawartości krążka. W utworze tym autor porusza w zasadzie
większość problematyki znajdującej się na płycie, jest zarazem wstępem
jak i podsumowaniem tego genialnego dzieła.
Napisałam: "genialnego dzieła"... tak... owszem "Marchef.." jest
genialna. Do nowej Pidżamy można śmiało pogować, skakać, wirować, a także
pobujać się, poprzytulać, można ją słuchać na okrągło za każdym razem
odkrywająć jakieś "głębsze dno". Bardzo skutecznie można się też przy niej
"zdołować". Według mnie najlepsze utwory to "Bon Ton na Ostrzu Noża",
"Tom Petty Spotyka Debbie Harry" i promująca płytkę "Twoja Generacja",
jednak wszystkie kompozycje są godne zauważenia. Prawda jest taka,
że Grabaż z kolegami stworzyli coś niesamowitego i niepowtarzalnego we
własnym, niezmiennym stylu. Myślę, że jest to najbardziej osobista płyta
w historii zespołu. Gorąco ją polecam.
autor: Elma
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Świetna płyta....
kaplica (gość, IP: 87.205.36.*), 2009-03-20 00:17:34
| odpowiedz | zgłoś
jest to płyta do której mam ogromny sentyment. kilka lat temu sluchalem jej bardzo czesto, ostatnio do niej wrocilem i zdecydowanie nadal mi sie podoba. choc nie jestem fanem pidzamy te plyte bede zawsze wspominal bardzo milo. polecam
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|