Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
27 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Renaissance "Turn Of The Cards"
|
Nazwa zespołu: Renaissance
Tytuł płyty: "Turn Of The Cards"
| Utwory: |
Running Hard; I Think Of You; Things I Don't Understand; Black Flame; Cold Is Being; Mother Russia |
Wydawcy: HTD Records
Rok wydania: 1974
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
"Renaissance" - ktoś zapyta: co to jest? Nie ma takiego hasła w polskim wydaniu
encyklopedii rocka. Rzeczywiście zespół bardzo słabo znany, choć zasłużył na
większą popularność (w Polsce). W zasadzie jest to reprezentant art-rocka,
ale gitary elektrycznej używał bardzo rzadko (na tej płycie wcale).
Atutem zespołu zawsze był przepiękny i czysty sopran wokalistki Annie
Haslam oraz muzyka oparta głównie na fortepianie, gitarze akustycznej
i orkiestrowych aranżacjach... Pochodzą ze Wysp Brytyjskich i być
może dlatego są słabo znani w naszym kraju. Mimo to wiem o istnieniu
kilku fanów zespołu.
Album rozpoczyna się fortepianem, niczym typowa muzyka klasyczna.
Prawie niezauważalnie pojawia się bas, a następnie perkusja
i niepowtarzalny, od początku do końca, wokal Annie Haslam - ciepły
i liryczny (na temat głosu tej wokalistki mógłbym napisać kilka stron, ale
muszę zostawić trochę pochwał na inne recenzje Renaissance). Od początku
płyty dają się również zauwazyć profesjonalne aranżacje orkiestrowe, które
nadają muzyce art-rockowej jeszcze bardziej symfonicznej powagi. W "I Think
Of You" pojawia sie gitara akustyczna i wraz z głosem Annie, przy
towarzyszeniu pozostałych instrumentów, utwór rozwija się w subtelną
i delikatną balladę, okraszoną dodatkowo liryką Betty Thatcher (wszystkie
teksty są jej autorstwa). "Things I Don't Understand" rozpoczyna się
agresywnymi uderzeniami fortepianu i dość niepokojącym brzmieniem perkusji.
Głos wokalistki wspomagany jest tu przez kolegów z zespołu. Wokalizy Annie
w zadziwiający sposób pokazują nam, jak można wydobyć piękno przy pomocy tak
prostych środków jak zwyczajne "La la la...". "Black Flame" - bardzo
spokojna ballada, gitara i bas, a w tle ciche brzmienie organów w stylu Pink
Floyd z okresu płyty "Meddle". Po zamknięciu oczu mało kto "pozostanie na
Ziemi", mroczność i tajemniczość "Black Flame" zawsze mnie urzekały. To jeden
z moich ulubionych utworów zespołu. "Cold Is Being" to kompozycja, słuchając
której czujemy się jak w kościele, na występie solistki.
Mamy tu tylko głos Haslam i organy. To świetna demonstracja, jak zespół
rockowy potrafi zaserwować klasyczny repertuar. Tego trzeba posłuchać. Na
koniec najdłuższa kompozycja na płycie - "Mother Russia" - ukoronowanie
dzieła, jakim jest "Turn Of The Cards". Ponad dziewięciominutowa suita
rozpoczynająca się, jak "Running Hard", fortepianem, do którego dołączają
inne instrumenty, orkiestra i ten niezapomniany wokal.
Można zadać sobie pytanie: czy to
rzeczywiście grupa rockowa? Renaissance nigdy nie próbował zmieniać
swojej muzyki, aby o tym przekonać słuchaczy. Pozostali sobą
i chwała im za to. Kto posłucha płyty i zechce ją porównywać z innymi
grupami rocka progresywnego lat 70-tych, zdziwi się, ponieważ nigdy
wcześniej nie było zespołu, z którego Renaissance mógłby czerpać wzorce. Każdy
odkryje wtedy oryginalność pomysłów muzyków.
Annie Haslam jest moją ulubiona wokalistka, którą śmiem
porywnywać jedynie z Sinead O'Connor (pod względem możliwości i umiejętności
głosowych, nie barwy). Gorąco polecam.
autor: Przemysław Semik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|