Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
65 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Stone Temple Pilots "No.4"
|
Nazwa zespołu: Stone Temple Pilots
Tytuł płyty: "No.4"
| Utwory: |
Down; Heaven & Hot Rods; Pruno; Church on Tuesday; Sour Girl; No Way Out; Sex & Violence; Glide; I Got You; MC5; Atlanta |
Wydawcy: Atlantic Recording Corp.
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Ta płyta była dla wielu osób sporym zaskoczeniem, gdyż uważano, że
zespół Stone Temple Pilots nie wyjdzie z kłopotów, które zakończyły się
zawieszeniem działalności kapeli w roku 1996. A tu proszę - powrót i to
w jakim stylu...
Płyta była nagrywana w czasie, gdy Scott Weiland przebywał na
"przepustkach" z zakładu odwykowego. Wydano ją w październiku roku 1999,
a Scott ukończył program odwykowy w lutym 2000. Trasa promująca album
ruszyła dopiero pół roku po jego opublikowaniu, wcześniej Scott i Dean
zagrali jedynie kilka akustycznych koncertów w stacjach radiowych.
Wiele jest opinii o Stone Temple Pilots, a chyba raczej było... - że za
bardzo ściągają od innych kapel, że nie mają własnego stylu itp. Według
mnie to kompletna bzdura. Nie ma większego chamstwa niż wyżywanie się na
kapeli, o której się mało wie, a swoją opinię o zespole kształtuje się
na recenzjach w gazetach (a dokładnie tak sprawa wyglądała w roku 1991,
kiedy to zespół zaczęto krytykować za naśladowanie Pearl Jam i Alice in
Chains). Jednak wszyscy jakoś dziwnie ucichli po wydaniu przez zespół
płyty "No.4" (uwierzcie mi, czytałem dziesiątki artykułów i recenzji tej
płyty), nie ma porównań do innych zespołów, pojawia się więcej szacunku
i pochwał dla niesamowitego głosu Weilanda. Tak to już jest, na początku
działalności zespół negowano, a teraz wszyscy, którzy kiedyś się Stone
Temple Pilots czepiali, będą przepraszać, gdyż zauważyli, że jednak
jest to kapela z charakterem, charyzmą. Przede wszystkim jednak Stone
Temple Pilots to nie przygoda tylko na kilka miesięcy, bądź kilka lat,
jak było z większością zespołów, które popularność zdobyły, kiedy w USA
panował boom na grunge. Jak do tej pory Stone Temple Pilots to przygoda
dziesięcioletnia z wieloma nieodkrytymi jeszcze rozdziałami. Ok, tyle
wstępu, przejdźmy do opisu albumu.
Płyta zaczyna się trzema ostrymi numerami, które słuchaczowi dowodzą,
że zespół ma się świetnie i potrafi nieźle przyłoić. Następnie mamy
zwolnienie, utwór "Church on Tuesday", który ma w sobie coś z płyty
"Purple", czuć w nim wibracje z kawałka "Big Empty". Kolejna kompozycja
jest wręcz wybitna - "Sour Girl" - utwór niemalże akustyczny, utrzymany
w ciekawym tempie, coś nowego w muzyce Stone Temple Pilots... Kolejne
"No Way Out" i "Sex & Violence" to podobnie jak początek płyty - super
czady, w "No Way Out" czuć trochę gitary z albumu "Core", natomiast "Sex
& Violence" to trochę podobny klimat (ale tylko trochę!) do tego z płyt
"Purple" i "Tiny Music...". Jednak muszę zauważyć, że wszystkie utwory
brzmią bardzo świeżo. Kolejny "Glide" - jeśli ktoś ma jakiekolwiek
wątpliwości, co do zdolności wokalnych Scotta - radzę posłuchać
numeru osiem na "No. 4". Po "Glide" mamy akustyczny "I Got You",
a następnie utwór, który według mnie po lekkim przemiksowaniu mógłby
się znaleźć na solowym albumie Scotta "MC5". Płytę kończy "Atlanta",
piękna ballada, z wokalem zabarwionym ala Jim Morisson, co z resztą
nie było przypadkiem. Stone Temple Pilots nie ukrywają, że spory wpływ
na ich twórczość mieli The Doors. Ci, którzy nie wierzą, że duch Jima
Morissona zamieszkał w Scottcie Weilandzie proszeni są o przesłuchanie
pierwszego utworu na płycie "Stoned Immaculate: Music of The Doors".
"No.4" to naprawdę świetny album, jest szybkie i ostre granie, jest trochę
swingowo, jest akustycznie, jest wręcz symfonicznie ("Atlanta"), jest
agresywnie, ale jest też spokojnie i ciepło. Zespół ma się bardzo dobrze,
członkowie Stone Temple Pilots mówią, że są w tej chwili w najlepszej
formie w całej swojej historii. Nowy album "Shangri-La Dee Da", ukaże
się już pod koniec czerwca tego roku.
autor: Rafał "FH 3:16" Tomasiak
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
;)
Michał (gość, IP: 79.191.149.*), 2009-06-26 18:35:27
| odpowiedz | zgłoś
Rzeczywiście, czego tu nie ma. Pearl Jam, Alice. Bitelsi;) Nie oszukujmy się, przecież to wszystko słychać:) Pomimo twego płytka niezła, może nie ma 9, ale można posłuchać z przyjemnością.
|
| |
Miód dla ucha, bez wosku..
DziKi_ (gość, IP: 212.160.151.*), 2009-06-26 15:40:39
| odpowiedz | zgłoś
Płyta bardzo barwna, każdy ceniący dobrą muzykę odnajdzie na niej coś dla siebie. Recenzujący płytę dobrze ujął jej aspekty. Pozdrawiam!
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|