Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
85 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: UFO "Lights Out"
|
Nazwa zespołu: UFO
Tytuł płyty: "Lights Out"
| Utwory: |
Too Hot To Handle; Just Another Suicide; Try Me; Lights Out; Getting Ready; Alone Again Or; Electric Phase; Love To Love |
Wydawcy: Chrystalis Records
Rok wydania: 1977
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Album "Lights Out" to zdecydowanie największe studyjne osiągnięcie
artystyczne UFO. Zespół w pełni dopracował swój styl, wzbogacony o nowe
elementy, które od poprzedniego albumu zdążyły dojrzeć i dostroić się do
specyfiki muzyki grupy. W efekcie powstał album, na którym nie ma już
słabych elementów, każdy utwór jest nieprzeciętny i zasługuje
na uwagę. Aż szkoda, że znalazło się ich na płycie tylko osiem...
Na początek przebojowy "Too Hot To Handle" - aż dziw bierze, jak muzykom
udaje się tworzyć wciąż tak porywające numery, kiedy normalnie pomysły
na chwytliwy, rockowy hit powinny im się już dawno wyczerpać. Następny
"Just Another Suicide" stanowi świetne nawiązanie do stylu The Who -
bardzo "daltereyowska", krzykliwa interpretacja i linia melodyczna
wokalu i ogólnie "who'owski" radosny klimat kawałka, na co może tytuł
nie wskazywać.
Kolejny utwór to jedna z najpiękniejszych ballad w dorobku grupy,
niesamowicie smutny "Try Me". Utwór przez większą część grany jest
jedynie na fortepian i wokal, dopiero w końcówce pojawia
się gitara. Schenker znowu daje popis, nie techniki, ale niezwykłego
talentu do tworzenia pięknych melodii.
Jako czwarty mamy kolejny megahit grupy, galopujący, hałaśliwy
"Lights Out" z niezwykle oryginalnym riffem i znowu genialną solówką
Schenkera. Utwór wszedł na stałe do repertuaru koncertów UFO, jak
zresztą połowa tego albumu. Kolejny "Getting Ready" to znowu typowy
ufowski rocker, stanowiący preldium do znakomitej końcówki płyty...
Sporym zaskoczeniem może być ufowskie wykonanie coveru grupy Love -
"Alone Again Or". Zabarwiona rockowym stylem ufosów wersja utworu
robi wrażenie niemałe, zwłaszcza bogatą i ciekawą aranżacją, no i
te niesamowite smyczki... Po tym kawałku przychodzi pora na jeden z
najbardziej udanych przykładów tego wszystkiego, co w UFO genialne i
niepowtarzalne. Niezwykle prosty, a jakże genialny riff "Electric Phase"
(może tylko troszkę przypominający zeppelinowskie "Whole Lotta Love")
przywodzi na myśl fenomen utworów w stylu "Doctor Doctor", no i znowu ten
niesamowity wokal Mogga... Ileż melodii potrafi on ująć w tak monotonnym
wydawałoby się sposobie śpiewania...
Prawdziwą bombę muzycy UFO zastawili nam jednak na sam koniec. Klasyk
"Love To Love" zapisał się w historii grupy niewątpliwe i całkiem
zasłużonie jako arcydzieło, jakiego ani wcześniej, ani potem grupa już nie
stworzyła. Idealne wydaje się tu porównanie z purplowskim "Child In
Time". W tym utworze jest wszystko - ekspresja, liryka, moc, szybkość,
świetna aranżacja (chyba znać rękę Pete'a Waya), genialny wokal, gitara,
klimat... Na pewno zwraca uwagę oryginalna budowa utworu - nastrojowa
klawiszowa introdukcja szybko przechodzi w ciężki, instrumentalny
fragment, który świetnym przejściem wchodzi w liryczną, balladkową część,
potem całość powtarza się aż do dramatycznej końcówki z rozszalałą
gitarową solówką Schenkera. Gratulacje panowie!
Płyta jest dziś biblią dla każdego fana UFO, dla rocka zaś jest na
pewno milowym kamieniem. W latach siedemdziesiątych ugruntowała sukces
UFO i przyniosła im zasłużoną chwałę. Każdemu jednak, kto pomyślałby,
że była szczytem możliwości zespołu, który już nic lepszego czy choćby
równie genialnego nie będzie w stanie zaoferować, polecam pewien album
koncertowy...
autor: Maciej Mąsiorski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|