Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
95% |
| liczba ocen: |
463 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Virgin Snatch "Art of Lying"
|
Nazwa zespołu: Virgin Snatch
Tytuł płyty: "Art of Lying"
| Utwory: |
Deprived of Dignity; Trans for Mansions; Rulez of Conduct; My Avenger; Art of Lying; Stop the Madness; Flames Purify All; Trust; Paranoia |
| Wykonawcy: |
Łukasz "Zielony" Zieliński - wokal; Grzegorz "Grysik" Bryła - gitara; Jacek Hiro - gitara; Titus - gitara basowa; Jacek "Jacko" Sławeński - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Mystic Production
Rok wydania: 2005
Data napisania recenzji: 26.08.2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Na swojej drugiej płycie Virgin Snatch pokazuje pazury w pełnej krasie, dając do zrozumienia, że wydany w grudniu 2003 roku krążek "S.U.C.K." był tylko rozgrzewką, a czas na porządne łojenie nastał dopiero teraz, wraz z premierą "Art of Lying".
Jest to bardzo gitarowa płyta. Od samego początku, aż po ostatnie dźwięki zamykającego album utworu "Paranoia" podstawą są solidne riffy i klasyczne wręcz solówki, będące obligatoryjną częścią niemal wszystkich kompozycji. Te z "Deprived of Dignity" i "Trans for Mansions" mogłyby z powodzeniem ozdobić płytę niejednego z tuzów zagranicznego thrash metalu. W "My Avenger" Virgin Snatch zasuwa niczym Slayer za swoich najbardziej diabelskich czasów. Trochę melodii w refrenie "Flames Purify All" stanowi intrygującą przeciwwagę dla "brudnych" zwrotek. Ciężki utwór tytułowy jest esencją stylu grupy i jednocześnie jednym z najlepszych fragmentów płyty, a ballada "Trust" to jedyny na krążku moment wytchnienia, nie pozbawiony jednak pewnej mocy, tak charakterystycznej dla metalowej klasyki.
Zespół postawił na energiczny czad i wyszedł z tej próby przekonująco. Nawet jeśli melodie pozostają na ogół gdzieś z tyłu, a Zielony ogranicza wokal do szorstkiego wrzasku (pomijając balladowy "Trust" i kilka pomniejszych fragmentów paru innych utworów), to jednak zespołowi udało się uniknąć monotonni. Riffy, chociaż są ze stali, odznaczają się dużą plastycznością, a nawet najagresywniejsze solówki mają w sobie sporo feelingu. Wszystko to sprawia, że całość, pomimo że może niewiele wnosi do muzyki, to jednak brzmi porywająco.
autor:
RJF
|
tutaj od 27.08.2005
|
|
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Zobacz:
Wasze komentarze (poniżej)
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|