zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 24 września 2020

recenzja: Annihilator "Criteria For A Black Widow"

22.11.1999  autor: Jarek Z
okładka płyty
Nazwa zespołu: Annihilator
Tytuł płyty: "Criteria For A Black Widow"
Utwory: Bloodbath; Back To The Palace; Punctured; Criteria For A Black Widow; Schizos (Are Never Alone) Part III; Nothing Left; Double Dare; Loving The Sinner; Sonic Homicide; Mending
Wykonawcy: Ray Hartmann - instrumenty perkusyjne; Russell Bergquist - gitara basowa; Dave Scott Davis - gitara; Jeff Waters - gitara, wokal; Randy Rampage - wokal
Wydawcy: Metal Mind Productions, Roadrunner Records
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Siódmy studyjny album Annihilatora jest powrotem w stronę bardziej thrashowej muzyki. Zniknęły gdzieś wszystkie sample i keyboardy, ustępując miejsca bardziej gitarowemu brzmieniu. "Alice In Hell" to to może nie jest, ale do "Never Neverland" już całkiem blisko .

Co się pierwsze rzuca w uszy to fakt, że większość utworów jest niesamowicie szybka - pierwsze dwa kawałki przekraczają chyba prędkość dźwięku i moim zdaniem album powinien zostać nazwany tytułem roboczym, "Sonic Homicide", bo to bardziej by odpowiadało znajdującej się na nim muzyce. Trzeci kawałek ("Punctured") jest w porównaniu z otwarciem bardzo wolny i trochę eksperymentalny, zdecydowanie stanowi chwilę oddechu po tym, co nastąpiło wcześniej. Po jednym z najciekawszych fragmentów płyty następuje dość nietypowy utwór tytułowy ze świetną solówką, a następnie instrumentalny "Schizos (Are Never Alone) Part III", który poza tytułem nie ma wiele wspólnego z legendarnym utworem z debiutanckiej płyty. W ogóle to za dużo jest tych odniesień (czy wręcz cytatów) do wcześniejszych albumów grupy. W "Back To The Palace" pojawia się inaczej zagrany riff z utworu "The Fun Palace" z płyty "Never Neverland", a w refrenie utworu tytułowego riff bardzo przypomina fragment "Never" z płyty "Remains". Myślałem, że "Remains" będzie początkiem czegoś nowego w Annihilatorze, a tu tymczasem Waters mi wyjeżdża z autocytatami fragmentów sprzed 10 lat. Jak długo można grzebać w worku ze starymi pomysłami? Ale na szczęście nie jest to nachalne. Reszta materiału to już typowy Annihilatorowy thrash metal, który trwa aż do zamykającej album spokojnej instrumentalnej kompozycji. Świetnym pomysłem okazało się wprowadzenie dwóch wokalistów - Randy Rampage zajmuje się tymi agresywnymi thrashowymi wokalami, natomiast głos Jeffa Watersa wprowadza nieco więcej melodii, co wspaniale urozmaica muzykę. Brakowało tego urozmaicenia na przykład na "Refresh The Demon". Jeżeli chodzi o solówki Watersa, to jest to pod tym względem chyba najlepszy album, jaki słyszałem od dobrych kilku lat. Takich popisów nie znajdziemy już ani w Metallice, ani w Megadeth.

Wydaje mi się, że jednym z niewielu mankamentów "Criteria For A Black Widow" jest trochę zbyt sterylne i czasem zbyt płaskie brzmienie, ale po jakimś czasie można się przyzwyczaić. Znawcy być może pokręcą nosem pod adresem Watersa za nieco ograne patenty. No i trochę szkoda, że nie ma już tych osobliwych keyboardów znanych z "Remains"... Początkowo chciałem dać 8.5 punkta, ale obniżam ocenę za schematyzm i płaskie brzmienie.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Annihilator "Criteria For A Black Widow"
universal_soul (gość, IP: 10.64.141.*), 2014-05-05 04:04:19 | odpowiedz | zgłoś
Mam jakis powrot na Annihilatora i przyszla kolej na Czarna Wdowe. Wczesniej nie docenilem tej plytki. Teraz wchodzi jak nalezy. Zajebista muza. Moze I bywa schematyczna tu i tam przypomina i miejscami ptzywoluje Never neverland ale guess what? Obie plyty zrobil ten sam muzyk 
re: Annihilator "Criteria For A Black Widow"
Osservatore (gość, IP: 194.11.254.*), 2014-05-05 10:44:34 | odpowiedz | zgłoś
Byc moze wtedy nie doceniles tej plytki, bo w drugiej polowie lat 90-tych wyszlo wiele lepszych albumow, jak np. Testament - The Gathering, Nevermore - Dreaming Neon Black, Grip Inc - Nemesis czy Overkill - The Killing Kind, nie mowiac juz o plytach Slayera czy Machine Head. W porownaniu z takimi produkcjami Annihilator po prostu przepadl. Dzis juz plyty tego formatu nie wychodza :(