zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 17 stycznia 2019

recenzja: Annihilator "Remains"

15.10.1999  autor: Jarek Z
okładka płyty
Nazwa zespołu: Annihilator
Tytuł płyty: "Remains"
Utwory: Murder; Sexecution; No Love; Never; Human Remains; Dead Wrong; Wind; Tricks And Traps; I Want; Reaction; Bastiage
Wykonawcy: Jeff Waters - instrumenty klawiszowe, gitara, gitara basowa, wokal, programowanie
Wydawcy: Music For Nations, Metal Mind Productions
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

"Wow! Jak to dziwnie brzmi!" - to była moja pierwsza myśl po tym, jak głośniki wyemitowały pierwsze dźwięki szóstej studyjnej płyty Annihilatora, zatytułowanej "Remains". Jak zwykle nowa płyta = nowy skład, choć w tym przypadku trudno mówić o składzie - Waters opanował wszystkie instrumenty, a do bębnienia zatrudnił automat perkusyjny. Można więc powiedzieć, że jest to solowa płyta Jeffa Watersa.

"Remains" stanowiło na pewno wielki szok dla fanów wczesnego Annihilatora. Spotkałem się nawet z określaniem tego materiału terminem "techno-metal". Cóż, Waters nagrał w przeszłości całą masę thrash metalowych riffów, więc nikogo nie powinno dziwić, że chciał spróbować czegoś innego. Ile lat można łupać to samo? Już pierwszy utwór na płycie wprowadza nas w klimat nowego Annihilatora - ostre urywane riffy na tle "cykającego" automatu perkusyjnego i szeptany wokal rozpoczynają kawałek "Murder", który pod koniec przekształca się w klasyczny wręcz annihilatorowy utwór. Następujące po nim "Sexecution" jest chyba jeszcze lepsze - jego główny riff kojarzy się z Fear Factory albo Rammstein, a do tego ten świetny wokal Watersa! Trzeci jest niesamowity "No Love". Z początku spokojniutki, by po chwili zaatakować słuchacza ostrą gitarą i świetnie zniekształconym głosem wokalisty. Do tego dochodzi melodyjny refren - wokalnie jeden z najlepszych utworów na płycie! "Never" i "Dead Wrong" nie kręcą mnie za bardzo - są zbyt monotonne i zdecydowanie za długie. Ciekawy jest "Human Remains" z dobrą linią wokalu i niezłym tekstem. Druga część albumu to zdecydowanie ukłon w stronę starych fanów - od balladkowego "Wind" do superszybkiego "Reaction" trwa thrashowa część materiału. "Tricks And Traps" brzmi, jakby był wyjęty z debiutanckiej "Alice In Hell"! Zakończenie stanowi instrumentalny "Bastiage", który powinien się znaleźć na soundtracku do jakiegoś filmu science-fiction.

Czas na podsumowanie. Może ktoś się zdziwi, ale uważam "Remains" za jeden z najlepszych albumów Annihilatora. Świetne brzmienie, ciekawe wykorzystanie klawiszy i tylko trzy wady - "Never", "Dead Wrong" i ten nieszczęsny automat perkusyjny. Jak na dłoni widać, że Waters nie ma takiego talentu perkusyjnego, jak Xytras z Samaela. Ale i tak warto zapoznać się z tym materiałem, który po dwóch latach jeszcze mi się nie znudził!!!

Komentarze
Dodaj komentarz »