zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 15 listopada 2019

recenzja: Artrosis "Ukryty wymiar"

3.02.1998  autor: Puch
okładka płyty
Nazwa zespołu: Artrosis
Tytuł płyty: "Ukryty wymiar"
Utwory: Lisa; Czarno-białe sny; Taniec; Nazgul; Siódma pieczę; Rzeka istnień; Żywiołom spętanym; Epitafium; Góra przeznaczenia; Szmaragdowa noc
Wykonawcy: Magdalena Stelmaszczyk - skrzypce; Paweł Słoniowski - gitara basowa; Krzysztof "Chris" Białas - gitara; Maciej Niedzielski - instrumenty klawiszowe; Medeah - wokal
Wydawcy: Morbid Noizz
Rok wydania: 1997

Ta muzyka żyje, bije w niej serce baśniowych marzeń... Wszelkie znaki na niebie, ziemi, jak też rozdarta kurtyna świątyni subtelnych sfer z hukiem zapada w nicość pod sromotnym uderzeniem, absolutnie przepięknej muzyki ARTROSIS. Muzycy zespołu powiedzieli kiedyś "gotyk nigdy nie umrze", lecz poczytać tę deklarację należy jako dowód zbyt wielkiej skromności muzyków wobec swoich dokonań. Gdyby dobrze wczytać się w obsesyjną zawartość albumu "Ukryty Wymiar", można by znaleźć w nim przeogromny ładunek wielokolorowych doznań... Tak, w tej muzyce jest ziarno szaleństwa , oszałamiającego fenomenu wojny uczuć, podniosłości, rozmodlenia... i erotyzmu... W tej muzyce, jak otwartej księdze czarów, można wyczytać sekretne zaklęcia i popaść w zabobonne opętanie. Wina to charyzmatycznej urokliwości głosu wokalistki ARTROSIS, chwilami teatralnie upajającej zmysły, niczym hurysa na otomańskim dworze, innym znów razem jest mroźna i profetyczna jak postać z szekspirowskiej sztuki. Tak, ta muzyka to spektakl baśniowy, wypełniony mgłą, kolorowymi uczuciami, złymi czarami, ale nie jest to na szczęście spektakl jednego aktora. Szamańskiej atmosferze tworzonej przez wokalistkę towarzyszy cudownie malownicze tło: mocny rytm, barwne melodie, przeszywające zimnem aranże. Anioły w niebiosach umierają targane smutkiem, czy to efekt słuchania muzyki ARTROSIS?

Porównania.. można by ich snuć wiele, lecz pamiętać należy, że wszelkie wpływy, jakie w tej muzyce się znajdują, są wymieszane ze sobą ptasim piórem i to jest najbardziej zaskakujący atut tych debiutantów. Być może ktoś w "Ukrytym Wymiarze" znajdzie znany skąd nikąd rozmach Yes, napięcie King Crimson, potęgę brzmienia Lacrimosa, urokliwości Reneissance, charyzmę Fading Colours czy Closterkeller... Cóż, ta muzyka czaruje, ech... aż chce się żyć, słysząc tak przebojowy album jak "Ukryty Wymiar".

Komentarze
Dodaj komentarz »