zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 20 czerwca 2019

recenzja: Bombay Bicycle Club "A Different Kind Of Fix"

7.09.2012  autor: Szamrynquie
okładka płyty
Nazwa zespołu: Bombay Bicycle Club
Tytuł płyty: "A Different Kind Of Fix"
Utwory: How Can You Swallow So Much Sleep; Bad Timing; Your Eyes; Lights Out, Words Gone; Take The Right One; Shuffle; Beggars; Leave It; Fracture; What You Want; Favourite Day; Still
Wykonawcy: Suren de Saram; Jamie MacColl; Ed Nash; Jack Steadman
Wydawcy: Universal Island Records
Rok wydania: 2011
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Bombay Bicycle Club to jeden z tych zespołów, których dziwna nazwa może wzbudzać ciekawość. Tytuł płyty: "A Different Kind Of Fix", też frapujący jest. Dodajmy do tego intrygującą okładkę i już można sobie rzec: sprawdź to człowieku.

To już trzeci album tego młodego, indierockowego zespołu z Londynu. Bombay Bicycle Club na tym krążku brzmi jak coś pomiędzy The Cure a Vampire Weekend. Gitary grają proste "naiwne" melodie oparte o kapitalnie pulsującą sekcję rytmiczną. W tle rozlewają się czasami keyboardowe kałuże. Do tego dochodzą wokale Jacka Steadmana, którego głos brzmi jakby gość coś zażył i teraz leci na "małej różowej chmurce". Śpiew wokalisty uzupełnia w wielu utworach drugoplanowy głos niejakiej Lucy Rose - czerwonowłosej nimfy w przydługim sweterku, rodem z Warwickshire.

Bombay Bicycle Club gra muzykę, która ma w sobie coś odrealnionego. Dobrze się słucha tych dźwięków za dnia, ale tak naprawdę odpływa się z nimi najlepiej nocą. Sprzyja temu brzmienie zespołu - mocno nasączone pogłosami, a także pewna transowość, bo melodie raczej nie rozwijają się od początkowej formy w coś większego, częściej prezentują się jak loopy tematów granych na gitarze czy instrumentach klawiszowych (np. pianinowy loop w "Shuffle"). Niesamowitość grupy polega na tym, że często udaje jej się zagrać zarazem wesoło, jak i melancholijnie. Coś jak czekolada mleczno-gorzka i do tego z bakaliami.

Album "A Different Kind Of Fix" trzyma wysoki poziom. Tylko dwie piosenki wyróżniają się in minus. "Take The Right One", gdzie indierockowy sound jest zbyt zmulony, oraz "Still", w której głos Jacka brzmi cienko, jak wysuszone źdźbło. Te dwa kawałki nie są jednak klapami totalnymi. Ot, mają w sobie coś, co drażni. Jaśniejszymi punktami płyty są natomiast: "How Can You Swallow So Much Sleep" - trwa trzy i pół minuty, a wydaje się, że co najwyżej kilkadziesiąt sekund. "Your Eyes" - skoczny numer oparty o fajny riff basu, wokal nawiązuje do plumkania gitary, gary budują napięcie, które ma swój finał w rockowej eksplozji. "Lights Out, Words Gone" napędzany fikuśnym rytmem i brzmieniem jak widok czystego nieba po pierwszej w nocy, kapitalny basik, Lucy dośpiewuje, pięknie jest. "Shuffle" brzmi jak kauczuk na sprężynach, to bardzo udany i wręcz taneczny numer. "Beggars" - akustyczna gitara i wokal zaczynają, jest ciekawie i beatlesowsko, a gdy wchodzi reszta zespołu powstaje kapitalna ściana dźwięku. Świetnie brzmi także "What You Want", zawierający fajne sploty linii gitar, basu i wokalu.

Okładka albumu jest rozkładana. Daleka od przeładowania informacjami, ale za to stylowa. Zawiera ciekawe humano - protozoa - kwieciste grafiki autorstwa Katie Scott, nawiązujące do frontowego obrazka.

Muzyka na "A Different Kind Of Fix" potrafi zaskoczyć, ale częściej przypomina bujanie w obłokach. Bombay Bicycle Club lata po krainie łagodności, do której chce się co jakiś czas wracać. Jak już ktoś zmęczy się szarzyzną codzienności albo np. bigosem z serwisów informacyjnych, to warto odlecieć z tym albumem. A rano...

Komentarze
Dodaj komentarz »