zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 21 stycznia 2020

recenzja: Borknagar "Empiricism"

19.12.2001  autor: Do diabła
okładka płyty
Nazwa zespołu: Borknagar
Tytuł płyty: "Empiricism"
Utwory: The Genuine Pulse; Gods Of My World; The Black Canvas; Matter & Motion; Soul Sphere; Inherit The Earth; The Stellar Dome; Four Element Synchronicity; Liberated; The View Of Everlast
Wykonawcy: Oystein G. Brun - gitara; Vintersorg - wokal; Lars A. Nedland - syntezatory; Asgeir Mickelson - instrumenty perkusyjne; Jens F. Rylard - gitara; Tyr - gitara basowa
Wydawcy: Century Media Records, Metal Mind Productions
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Zainteresowałem się Borknagar z powodu pojawienia się w nim Vintersorga - wielce utalentowanego szwedzkiego wokalisty znanego z folkmetalowego Otyg. Zarazem jednak wzbudziło to we mnie szereg obaw - znów ten sam wokal, znany, poza Otyg, z solowych płyt Vintersorga, no i... angielskie teksty. Po usłyszeniu "Holy Diver" z "Sagovindars Boning" doszedłem do wniosku, że ten pan powinien pozostać przy ojczystej mowie. W obu przypadkach czekało mnie jednak miłe zaskoczenie - wymowa jest całkiem w porządku, a wokale trzymają się wyższych rejestrów głosu Vintersorga, ponadto przeplata je growling w stylu blackowym, co razem nadaje partiom jego śpiewu zupełnie nowy wymiar.

Muzyka Borknagar oscyluje gdzieś wokół melodyjnego black metalu, ze znacznym naciskiem na pierwszy człon tego sformułowania. Poza świetnymi wokalami, na wyróżnienie zasługują ciekawe partie basu i rewelacyjne klawisze. Na płycie znajduje się jeden utwór instrumentalny - "Matter & Motion", zagrany na fortepianie z subtelną perkusją w tle, lekko jazzujący, rozkręcający się w końcu w majestatyczny metal symfoniczny, który znów przechodzi płynnie w obfitujące w ciekawe melodie i świetne partie basu "Soul Sphere". Utwory utrzymane są w średnich tempach, lecz z kilkoma wyjątkami, jak szybki i wzniosły kawałek otwierający płytę. Za nadzwyczaj udany pomysł uważam użycie prawdziwego fortepianu, hammonda i smyczków - dodaje to muzyce głębi, której nie da się osiągnąć nawet na najlepszym syntezatorze.

"Empiricism" to bardzo udany album. Jednak czasem odnoszę wrażenie, że brakuje tej muzyce czegoś, co uczyniłoby ją wyjątkową i choć niby nie mam jej nic do zarzucenia, to momentami jakoś nie wciąga, pozwala słuchaczowi odpocząć. Za mało w niej napięcia, dynamiki. Tym nie mniej to bardzo dobra płyta, która wielu przypadnie do gustu.

Komentarze
Dodaj komentarz »