zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 22 listopada 2019

recenzja: Deneb "Diasparagmos"

31.03.2004  autor: BadBlood
okładka płyty
Nazwa zespołu: Deneb
Tytuł płyty: "Diasparagmos"
Utwory: Phantom; Diasparagmos; Dream
Wykonawcy: Andrzej - wokal; Wojtek - wokal; Tomek - gitara; Grzegorz - gitara; Szymon - gitara basowa; Daniel - instrumenty perkusyjne
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 4

Do tej demówki powróciłem za sprawą namolnych upomnień jednego z wokalistów Deneb, Andrzeja, jakieś dwa lata po jej otrzymaniu. Może świeżością więc recenzja nie grzeszy, ale niech będzie - danego słowa wreszcie dotrzymam. Lepiej późno niż wcale.

Co tu ukrywać, wyrywny do ponownej konfrontacji z trzema kawałkami zarejestrowanymi przez rybnicki zespół "w listopadzie 2001 w jakimś chujowym studio w Leszczynach koło Rybnika" specjalnie nie byłem. Z poprzedniej nie utkwiło mi w pamięci zupełnie nic. A oznacza to mniej więcej tyle, że odebrałem wówczas "Diasparagmos" jako demo bezbarwne, przeciętne, w żaden sposób nie przykuwające uwagi. Drugie podejście, niestety, mojej opinii nie zmienia. Mikstura drugiej fali szwedzkiego death metalu z melodyjnymi blackmetalowymi partiami o żywsze bicie serca nijak nie przyprawia, krew w żyłach stygnie od cholernie monotonnego, płaskiego growlu, a i "norweski" wrzask - najlepszy chyba element tej układanki - wiele dobrego nie czyni. Całość zresztą po prostu kiepsko brzmi, a przede wszystkim jest strasznie wtórna i przeciętna. Na krajowym tylko podwórku znajdzie się pewnie kilkadziesiąt podobnej "klasy" zespołów. I to stwierdzenie chyba najlepiej temat podsumowuje.

Inna sprawa, że w zalewie koszmarnych demówek, które ostatnio do mnie dotarły, prezentuje się "Diasparagmos" całkiem przyzwoicie - co też niezbyt dobrze świadczy o kondycji polskiej sceny. Niech mnie stado wściekłych muflonów w zad pokąsa, jeśli jeszcze kiedyś to włączę.

Komentarze
Dodaj komentarz »