zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 18 lutego 2018

recenzja: Judas Priest "Redeemer Of Souls"

30.07.2014  autor: Damian Mączyński
okładka płyty
Nazwa zespołu: Judas Priest
Tytuł płyty: "Redeemer Of Souls"
Utwory: Dragonaut; Redeemer Of Souls; Halls Of Walhalla; Sword Of Damokles; March Of The Damned; Down In Flames; Hell & Back; Cold Blooded; Metalizer; Crossfire; Secrets Of The Dead; Battle Cry; Beginning Of The End; Snakebite; Tears Of Blond; Creatures; Bring It On; Never Forget
Wykonawcy: Rob Halford - wokal; Glenn Tipton - gitara, syntezatory; Richie Faulkner - gitara; Ian Hill - gitara basowa; Scott Travis - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Epic Records, Columbia Records
Rok wydania: 2014
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

"Ostatni Mohikanie heavy metalu". Tak o członkach Judas Priest zwykł mawiać Ozzy Osbourne. Mijają lata, dekady, a Rob Halford i spółka co jakiś czas obdarowują nas nowym materiałem. W 2005 roku, po 15 latach, Judas Priest powróciło w klasycznym składzie z albumem "Angel Of Retribution". Była to płyta niezbyt spójna, aczkolwiek posiadająca kilka zabójczych numerów, jak np. "Judas Rising". Trzy lata później otrzymaliśmy dwupłytowe dzieło "Nostradamus", które pomimo kilku kapitalnych utworów nie przypadło mi do gustu, gdyż było przekombinowane. W 2011 roku grupę opuścił K.K. Downing, na jego miejsce zatrudniono Richiego Faulknera. W tym składzie przystąpiono do realizacji "Redeemer od Souls". Siedemnasty album Judas Priest dowodzi nieśmiertelności formacji i heavy metalu. Jej najnowsze dzieło stoi na wysokim poziomie. Czterdzieści lat po debiucie zespół jest w bardzo dobrej formie.

Na nowy album musieliśmy czekać aż sześć lat. Jednakże było warto. Płytę rozpoczyna rewelacyjny, oparty na motorycznym riffie utwór "Dragonaut". 63-letni Rob Halford śpiewa kapitalnie, jakby na przekór swojej metryce. Melodyjny refren i wyborne partie gitarowe wskazują, iż mamy do czynienia z metalowym hitem. Dalej jest równie dobrze. Hymnowy utwór tytułowy okraszony jest rewelacyjnymi solówkami Glenna Tiptona i Richiego Faulnkera. Następny, najbardziej rozbudowany track to "Halls Of Valhalla". Utrzymuje dobry poziom płyty. "Sword Of Damocles" to przemyślana, dwuczęściowa kompozycja z bluesowymi wstawkami. "March Of The Damned" Halford śpiewa zaskakująco łagodnie, cedząc słowa niczym Ozzy Osbourne. Potem mamy klasyczny judasowy "Down In Flames" oraz kapitalny, zadziorny, utrzymany w średnim tempie "Hell & Back". Gitarową szkołę Tony'ego Iommiego czuć w "Cold Blooded". Ten mocno sabbathowy utwór nie odznacza się niestety niczym specjalnym, ale muzycy nie zwalniają tempa. "Metalizer" to wręcz powermetalowy utwór ze świetnymi partiami gitarowymi zagranymi unisono. "Crossfire" to ukłon Brytyjczyków w stronę lat 60, gdzie czuć Cream oraz Jimmiego Hendriksa. Następnie muzycy serwują nam nowoczesny, lekko orientalny "Secrets Of The Dead" oraz kawałek torpedę, "Battle Cry", gdzie linia wokalna Halforda przywołuje jego najlepsze lata. Płyta zwieńczona została balladą "Begining Of The End", w której wykorzystano gitarę akustyczną. Utwór ten stylistycznie nawiązuje do poprzedniej płyty.

Kupując wersje "deluxe" otrzymujemy kolejnych pięć utworów, z których najbardziej interesujący jest "Snakebite", stylistycznie nawiązujący do płyt "Screaming For Vengeance" (1982) oraz "Defenders Of The Faith" (1984).

Najnowszy longplay Judas Priest najbardziej spokrewniony jest z albumem "Painkiller". Jest na "Redeemer Of Souls" jednak więcej odniesień do przeszłości. Płyta jest spójna, przemyślana i przebojowa. Rob Halford jest w bardzo dobrej formie i pomimo że nie "wyciąga" już jak kiedyś, zaskoczył mnie w równym stopniu, jak dyspozycja Ozziego na "13" Black Sabbath. Gitarzyści i sekcja rytmiczna grają na wysokim poziomie. Nowy gitarzysta Richie Faulkner tchnął w grupę nutę świeżości. Nie jest to może album, który należy porównywać do "British Steel", "Screaming For Vengeance" czy "Painkiller". Nie ten czas, nie ten wiek. Powinniśmy raczej porównać "Redeemer Of Souls" do dwóch poprzednich płyt - najnowsze dzieło Brytyjczyków jest lepsze od poprzednich. Mam nadzieję, że nie jest to ostatnie słowo bogów metalu.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Metal rządzi
Sew (gość, IP: 31.11.130.*), 2018-02-13 10:17:14 | odpowiedz | zgłoś
Dzisiaj posłuchałem tej płyty.
Słuchając Heavy Metalu od wielu lat mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością że płyta "Redeemer Of Souls" jest zajebista. Grają z pazurem , gitarki są pierwszego sortu.
Wokal , bębny to wysoki poziom do którego trudno się przyczepić. Widać na emeryturze można mieć dalej jaja i wymiatać. Pozdrawiam wszystkich na rockmetal.pl
re: Judas Priest "Redeemer Of Souls"
Remington Swans (gość, IP: 92.26.147.*), 2016-11-18 00:13:41 | odpowiedz | zgłoś
O wiele bardziej podobała mi się metal opera "Nostradamus", ponieważ jestem świadom tego, że nie da się po raz kolejny stworzyć arcydzieła rodzaju "Painkiller"
re: Judas Priest "Redeemer Of Souls"
Bzdrimbzdrilek (gość, IP: 195.245.213.*), 2014-12-29 17:23:19 | odpowiedz | zgłoś
Jak dla mnie to zaraz po Nostradamusie najgorszy album tej kapeli, nudy, wszystko zagrane tak jakby trzeba było tylko wypełnić kontrakt, a Halford tak "śpiewa" jakby cierpiał na poważna obstrukcję. Żenada, po kiego wydawac takom płyte ?
Bez sęsu.
Judas Priest "Redeemer Of Souls"
czytelnik (gość, IP: 89.69.122.*), 2014-11-11 18:14:52 | odpowiedz | zgłoś
Wiadomo było że nie będzie już "remaku" takich albumów jak Painkiller czy Defenders of the Faith.Nie spodziewałem się już nie wiadomo jakiej mocy.Album będzie raczej doceniony po upływie jakiegoś dłuższego czasu.Można to było skrócić i wyrzucić np.Metalizera.Da się oczywiście słuchać ale szału już nie ma.
re: Judas Priest "Redeemer Of Souls"
edek77 (gość, IP: 109.231.27.*), 2014-09-05 11:33:53 | odpowiedz | zgłoś
Mnie plyta oczarowala od pierwszego odsluchu....Myslalem ze z bonusami plyta bedzie sie sluzyc w nieskjonczonosc a jest odwrotnie.Riffy i solowki Tiptona i Funklera po prostu zabijaja,vocal Roba w niskich rejestrach naprawde fajnie laczy plyta w nieskazitelna calosc.Bebny Scotta szczegolnie partje z podwojna stopa wyrywaja z butow.Po slabym Nostradamusie dostalem klasyczny Judas...Najlepsze utwory???Wszystki maja cos w sobie oryginalnego ale Down in Flames, Secrets of the dead, Beattle Cry, Valhalla, Tears&Blood, Snakebite, Redeemer.....to naprawde perelki tej plyty,nie wspomne o walcowatym March of the Damned czy Creatures.
re: Judas Priest "Redeemer Of Souls"
minus
minus (wyślij pw), 2014-08-12 19:28:59 | odpowiedz | zgłoś
Moim zdaniem Judas po "Angel Of Retribution" powinien zamilknąć, tak jak się odgrażali. Słabe to wszystko i wymuszone.
re: Judas Priest "Redeemer Of Souls"
defenders... (gość, IP: 78.30.113.*), 2014-08-12 10:22:40 | odpowiedz | zgłoś
Mam nadzieje ze plyta nie bedzie bardzo przewidywalna melodycznie, zbyt ckliwa zeby nie powiedziec infantylna. Niestety ostatnie ich dziela tak dzis slysze.
re: Judas Priest "Redeemer Of Souls"
mariuniu1973 (gość, IP: 31.61.136.*), 2014-08-03 14:31:04 | odpowiedz | zgłoś
Panowie to dobra płyta. Metal się skończył, spójrzmy prawdzie w oczy. Takie płyty to sentyment do genialnego okresu. Są takie kapele jak Accept , które nagrywają świetne płyty.
re: Judas Priest "Redeemer Of Souls"
binadra
binadra (wyślij pw), 2014-08-05 17:02:12 | odpowiedz | zgłoś
Polecam Black Trip skoro metal niby się skończył.
re: Judas Priest "Redeemer Of Souls"
RippR-Wstecznik (gość, IP: 83.18.205.*), 2014-08-06 15:08:09 | odpowiedz | zgłoś
Gościowi (mam przynajmniej nadzieję) nie o to chodzi, że się metal skończył i trzeba na niego położyć laskę i nie słuchać. Owszem, trwa i jeszcze jest na (wtórnej) fali nostalgii. Owocem tej nostalgii jest w/w, bardzo przyjemny w odbiorze klon Thin Lizzy w postaci Black Trip, z którym dzięki tobie się zapoznałem, thanx.

Teza że metal "skończył się" stylistycznie jest jednak do obrony. Tak jak i globalne założenie, że w postmodernistycznym świecie skończyło się w pizdu ogóle wszystko; że mamy tylko trawestacje, cytaty, mutacje, crossovery, mikstury, dekonstrukcje czy nawet mindfuck w postaci nawiązań, które polegają na negacji danego zjawiska, więc siłą rzeczy są do niego wtórne, uff...

Dla mnie ostatnią realną nowością w metalu był nu-metal (którym kurwa gardzę), zresztą też polegał na zrobieniu mikstury, czyli zanieczyszczeniu pierwotnej formy. Mam nadzieję, że za pięć lat nie wróci na własnej fali nostalgii. Chroń nas Lucyferze przed nowinkami tego pokroju. To ja raczej poproszę pięć nowych klonów Testamentu i ze dwóch pogrobowców Slayera.
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (229 głosów):

 
 
80%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Vader "Tibi Et Igni"
- autor: Megakruk

Overkill "White Devil Armory"
- autor: Szamrynquie

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czego najbardziej nie lubisz?