zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 21 lipca 2019

recenzja: Dying Fetus "Reign Supreme"

1.07.2012  autor: Grzegorz "Chain" Pindor
okładka płyty
Nazwa zespołu: Dying Fetus
Tytuł płyty: "Reign Supreme"
Utwory: Subvert The Idols; Subjected To A Beating; Second Skin; From Womb To Waste; Dissidence; In The Trenches; Devout Atrocity; Revisionist Past; Blood Of Power
Wykonawcy: John Gallagher - wokal, gitara; Sean Beasley - wokal, gitara basowa; Trey Williams - instrumenty perkusyjne
Rok wydania: 2012
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Nie byłem i nie jestem zwolennikiem Dying Fetus, ale doceniam ogromny wpływ trio z Maryland na death metal sam w sobie, jak i na wciąż superpopularny deathcore. W zasadzie wychodzi na to, że wespół z Aborted dali podwaliny dla tej muzyki, a wszystko to dzięki "breakdownom".

Tych na "Reign Supreme" nie brakuje, ale są to partie, które mają na celu być odskocznią i urozmaiceniem muzyki, nie zaś jednym z głównych motywów. W zalewie blastów, szczekanych (growlowanych) wokali czy popisów technicznych, każdy element - niebędący częścią deathmetalowej układanki, jak chwilowe wycieczki w stronę hc czy grindu - odświeża formułę. Chociaż, z drugiej strony, zespół taki, jak Dying Fetus nie musi nikomu udowadniać, że ma zarówno pomysł na siebie, własny brutalny i bezkompromisowy styl, jak i zdolność przekuwania wkurwienia w łatwo zapamiętywane utwory.

To w death metalu rzadkość, tym bardziej, jeśli przez lata niejako krąży się wokół raz wypracowanego stylu. Powtarzalność muzykom nie grozi, a z albumu na album jest lepiej, równiej, gęściej, a i produkcyjnie z longa na long podnoszą sobie poprzeczkę. Nie jest idealnie, ale pod tym względem do absolutu w tak intensywnej muzyce już wiele nie brakuje. Obok tegorocznych wydawnictw Job For A Cowboy czy Cattle Decapitation, "Reign Supreme" to obowiązkowy materiał, który wymaga natychmiastowego przyswojenia. Headbanging gwarantowany. A poza tym, czego innego słuchać, jak w mainstreamowym death metalu taka posucha?

Komentarze
Dodaj komentarz »
człowieku
kloceusz (gość, IP: 95.49.19.*), 2012-07-02 09:36:51 | odpowiedz | zgłoś
Jeśli ktoś dał podwaliny dla deathcore'u to było to raczej Suffocation ze swoimi pierwszymi płytkami. Dying Fetus pokazał jak powinien brzmieć slam death metal na pierwszej swojej płytce (nie wiesz co to? sprawdź na yt) a teraz roznosi wszystko jako brutalna, techniczna rzeźnia. A z death metalem nie jest tak źle jak piszesz, wyszło chociażby Nile, Hour Of Penance, Cannibal Corpse, czy nawet Gojira.
re: człowieku
Anal encounter (gość, IP: 82.145.208.*), 2012-07-03 18:40:10 | odpowiedz | zgłoś
Gojira to nie jest death metal, tylko thrash/groove z elementami deathu.
re: człowieku
staruch (gość, IP: 46.170.26.*), 2012-07-04 15:38:48 | odpowiedz | zgłoś
Proponuję jeszcze kilka równie idiotycznych wymian na poziomie gimnazjum pt. "do jakiej szufladki to włożyć". Ludzie, nie macie czym się zająć?
re: człowieku
klocusz (gość, IP: 95.49.85.*), 2012-07-06 13:29:28 | odpowiedz | zgłoś
A powiedz mi co ci do tego?
re: człowieku
universal_soul (gość, IP: 84.13.54.*), 2012-07-11 02:36:30 | odpowiedz | zgłoś
dla mnie nr1 bezsprzeczny (po odejściu Death) to Septic Flesh. Wyprzedzają o lata świetlne wszystkie prymitywne rzeźnie typu Nile, czy Cannibal Corpse. Choć i na takie czasem ma się ochotę

Oceń płytę:

Aktualna ocena (60 głosów):

 
 
63%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?