zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 27 listopada 2020

recenzja: Fear Factory "Remanufacture"

31.01.2003  autor: Miłosz T. Myśliwiec
okładka płyty
Nazwa zespołu: Fear Factory
Tytuł płyty: "Remanufacture"
Utwory: Remanufacture (Demanufacture); National Panel Beating (Body Hammer); Genetic Blueprint (New Breed); Faithless (Zero Signal); Bionic Chronic; Cloning Technology (Replica); Burn (Flashpoint); T-1000 (H-K); Machines Of Hate (Self Bias Resistor); 21st Century Jesus (Pisschrist); Bound For Forgiveness (A Therapy For Pain); Refinery; Remanufacture - edited version
Wykonawcy: Kingsize; DJ Dano; Junkie XL; Rhys Fulber; Raymond Herrera - instrumenty perkusyjne; Dino Cazares - gitara; Christian Olde Wolbers - gitara basowa; Burton C. Bell - wokal
Wydawcy: Roadrunner Records
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Ukazanie się tego albumu (jego zawartość to, przypomnę, remiksy piosenek z płyty "Demanufacture") wywołało ongiś burzę. Część fanów obraziła się na zespół, zarzucając dziadowanie i pójście w komerchę. Dając ósemkę na wejście, aż takiej burzy raczej nie wywołam, ale na pewno znajd się tacy, co to zaraz zakrzykną: "Ooo, takie badziewie i ósemka?"

Można się spierać, czy ta płyta była komukolwiek potrzebna. Czas zresztą pokazał, że raczej nie była - zespołowi przysłużyła się przecież nie najlepiej. Faktoria Strachu straciła wielu sympatyków, co pokazały nakłady późniejszych, już "normalnych" albumów, ponadto na eksperyment tego typu już się więcej nie zdecydowano. W dodatku trudno wymagać od płyty z remiksami, by zachowywała muzyczny klimat reszty albumów - a skoro nie zachowywała, to wypadało ją zjechać. Zatem generalnie mogę się zgodzić, że nagrywanie tego typu płyt jest mocno dyskusyjne. Ale jeśli dać szansę temu materiałowi na to, by bronił się sam z czysto muzycznego punktu widzenia, to tu już nie popuszczę, gdyż jest to wydawnictwo co najmniej dobre.

Ja wiem, że radykałowie zaraz mnie odsądzą od czci i wiary, ale dzielenie muzy na metalową i złą, co uprawiają niektórzy, to jednak lekka przesada. Gdyby bowiem odłożyć etykietę Fear Factory i skupić się wyłącznie na tym, co udało się zrobić, to nie bardzo jest się do czego przyczepić. Można nie lubić techno (takie klimaty dominują), ale gadanie o tym, że to płyta do bani, jest po prostu bez sensu, choćby ze względu na brak konkretnych zarzutów, bo jeszcze takich nie słyszałem. Zresztą tuż po jej wydaniu kłopot miało wielu recenzentów, ale np. w "Tylko Rocku" na pięć możliwych ówcześnie do otrzymania gwiazdek (nie wiem, jak jest teraz z tymi gwiazdkami, bo już tego pisemka nie czytuję), "Re" zgarnęło całe cztery. Uważam, że nieprzypadkowo.

Stylistyka tej płyty to szeroko rozumiana muza elektroniczna, której nie jestem ani znawcą, ani fanem. Kształtuje się to bardzo różnie - od ambientu ("Bound For Forgiveness") poprzez stosunkowo spokojne podskoki (np. "Genetic Blueprint") i typowo dyskotekowe łupanie (np. "Machines Of Hate") do dosyć agresywnego techno ("T-1000"). Wszystkie te remiksy zrobiono jednak szalenie inteligentnie, z mnóstwem smaczków i z zachowaniem naprawdę wielu oryginalnych partii z "Demanufacture". Wprost genialnie przemieszano Cazaresowe ciężkie riffy z puszkową perkusją i syntetycznymi brzmieniami. Gdzieniegdzie zresztą dodano całe wielominutowe fragmenty, nie mające co prawda już kompletnie nic wspólnego z oryginałami, ale za to interesujące, a często nawet ekscytujące, jak np. "solówka" elektronicznej perkusji w numerze tytułowym albo środkowa, całkowicie wyjęta z pudełka część "Burn", najlepszego moim zdaniem numeru na tej płycie. Gitarę Cazaresa poprzerabiano na różne sposoby i w wielu miejscach, ale w równie wielu miejscach jest ona zachowana w oryginalnej postaci i bynajmniej nie stanowi li tylko tła. To samo spotkało także partie wokalne, gdzie zresztą pojawiło się kilka dogrywek. Bas wycięto mniej więcej w trzech czwartych, wprowadzając substytut rodem z kompa, natomiast gary Raya Herrery znikły w całości - ostał się tylko jeden fragmencik, dosłownie szesnaście taktów, ale nie powiem, gdzie; kto ma dobry słuch, usłyszy.

Zdecydowana większość tych remiksów to rzeczy "twórcze" i naprawdę ciekawe - oto, co można zrobić z muzy, każdej przecież, nie tylko metalowej. Pomysłowość tak zespołu, jak i zaproszonych do miksowania DJ-ów w wielu miejscach przeszła najśmielsze oczekiwania - mogę tu wymienić m. in. wspomniane "Burn", ale także "Demanufacture", "T-1000" czy "Machines Of Hate". Niekiedy są to wariacje na temat (np. "21st Century Jesus", który niemal w ogóle nie przypomina "Pisschrist"), a niekiedy bardzo mimo wszystko wierne wersje (rzecz tytułowa, "Machines Of Hate"). I wszędzie smaczki - fragmenty jakichś komunikatów, samplowane dęciaki, odgłosy rogatek kolejowych czy strzałów z rewolweru, dyskretny bigband jazzowy w końcówce "Burn"... Co ciekawe, praktycznie nie ma skreczy! Zwrotki pozamieniane rolami z refrenami - część głównych tematów zjechała do roli wspomagaczy, zaś wyeksponowano inne, niekoniecznie kluczowe. Zdarza się, że np. Burton wyśpiewuje refren na tle podkładu wziętego z zupełnie innego fragmentu numeru. W "National Panel Beating" trochę nawet podkolorowano rzeczywistość, dodajc dogrywki na wiośle i wokalu, sprawiające wrażenie, jakoby pochodziły z oryginału (czyli z "Body Hammer"), co nie jest akurat prawdą.. Żeby to wszystko wymyśleć, naprawdę trzeba moim zdaniem mieć łeb nie od parady. W tym miejscu otwarcie jednak wypada powiedzieć, że nie wszystko się udało - zepsuto do cna oryginalny numer "Replica", skryty pod tytułem "Cloning Technology". Klimat, który był w tym kawałku, został rozniesiony w drobne i zastąpiony niezrozumiałymi, rwanymi, generalnie usypiającymi podskokami na sześć minut. Kręcić nosem można też na "Genetic Blueprint" (poprzednio jako "New Breed") - taki skoczny kawałek, a tak go pocięto... Ale dodam jeszcze jeden plus - nie ma na "Re" zremiksowanego "Dog Day Sunrise", gdyż zrezygnowano z przerabiania tego numeru. Decyzja w 100% słuszna - kto zna tę rzecz, raczej mnie poprze.

W ramach ciekawostki dodano, jak zreszt widać w opisie, dwa oryginalne kawałki, "Bionic Chronic" i "Refinery". Niech jednak nikogo nie zwiedzie ten zabieg - pierwszy z tych numerów to półminutowy przerywnik, zestawiony z kilku dość przypadkowych sampli, zaś drugi to po prostu industrialny kolaż dźwiękowy, w którym nie ma ani jednej nuty, a są jeno jakieś fabryczne odgłosy - podobno nie pochodzące z tytułowej rafinerii... W tym miejscu mam raczej mieszane uczucia - chyba miało być klimatycznie, ale czy jest, to akurat rzecz do dyskusji...

Jak wspomniałem na początku, może to niepotrzebna płyta. Bo jednak sieje zamęt... Ale z drugiej strony, czy ma sens nagrywanie płyt, o których nikt nie pamięta? W dodatku zamęt ów uważam akurat za pozytywny. Czasami dobrze jest spojrzeć na ostr muzę z innej perspektywy albo, jak kto woli, przez inną optykę (wg klasyka). Spojrzenie, jakie zaprezentowało tutaj FF, kupuję praktycznie w całości, co absolutnie nie znaczy, że poleciłbym tę płytę każdemu... Paradoksalnie nawet fan muzyki dyskotekowej miałby ból brzucha z tym albumem - raczej żaden z tych remiksów nie nadaje się mimo wszystko do dyskoteki...

"Remnaufacture", oprócz wszystkich swoich osobliwych cech, ma jeszcze jedną właściwość. Stanowi po prostu świadectwo dystansu zespołu do własnej twórczości. Takiego właśnie dystansu życzmy sobie wszyscy nawzajem, nawet jeśli tylko recenzujemy...

Komentarze
Dodaj komentarz »
pozytyw polecam tego allegrowicz
w2bb (gość, IP: 90.156.80.*), 2009-01-17 16:37:19 | odpowiedz | zgłoś
dobra i rzetelna recenzja. podpisuje sie pod tym.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (151 głosów):

 
 
49%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Malefice "Entities"
- autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Dismember "The God That Never Was"
- autor: Mrozikos667

Machine Head "The Blackening"
- autor: Mrozikos667

Hurtlocker "Embrace The Fall"
- autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Machinemade God "Masked"
- autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy dzielisz się ze znajomymi swoimi muzycznymi odkryciami?