zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 30 marca 2020

recenzja: Fields Of The Nephilim "Fallen"

11.10.2010  autor: Jakub "Rajmund" Gańko
okładka płyty
Nazwa zespołu: Fields Of The Nephilim
Tytuł płyty: "Fallen"
Utwory: Dead To The World; From The Fire; Thirst; Darkcell AD; Subsanity; Hollow Doll; Fallen; Deeper; Premonition; One More Nightmare
Wydawcy: Jungle Rec.
Rok wydania: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Wkrótce po wydaniu "Elizium", Fields of the Nephilim zagrali dwa pożegnalne koncert w Londynie (zarejestrowane i wydane jako album "Earth Inferno") i się rozpadli. Podczas gdy pozostali członkowie zespołu bez większych sukcesów nagrali dwie płyty pod szyldem Rubicon, Carl McCoy kontynuował swoje dzieło pod skróconą nazwą The Nefilim. W 1996 roku formacja wydała swoją jedyną płytę: "Zoon", którą charakteryzowało o wiele mocniejsze brzmienie niż w poprzednim zespole wokalisty. Dwa lata później grupa Fields of the Nephilim podała do informacji publicznej wiadomość o reaktywacji.

W maju 2000 roku ukazał się singiel z dwoma utworami znanymi już z EPki "Burning the Fields", nagranymi w zupełnie nowych wersjach: "Trees Comes Down" (teraz jako "One More Nightmare") oraz "Darkcell". Dwa lata później wytwórnia Jungle Records wydała zaś nowy studyjny album Fields of the Nephilim: opisywany tu "Fallen". I wszyscy byliby bardzo szczęśliwi, gdyby nie fakt, że krążek został wydany bez wiedzy i zgody zespołu, ponadto nie jest tak naprawdę żadnym nowym studyjnym dziełem, lecz bootlegowym zbiorem demówek. To niestety słychać w jakości nagrań, ich surowym miksie, a nawet wyciszeniach(!). Daleko tej płycie do dopracowanych w najdrobniejszych detalach produkcji sprzed lat. Nie sposób dziwić się, że McCoy publicznie zbojkotował ten dziwny składak. Czy jest jednak naprawdę tak źle? Nie, "Fallen" spokojnie da się słuchać z pewną przyjemnością.

Album otwiera trzyutworowa suita "Dead to the World" - "From the Fire" - "Thirst". Konstrukcja trochę przypomina pierwsze utwory z "Elizium", ale muzycznie jest o wiele ciężej i surowiej, a "From the Fire", choć zapadający w pamięć i zdecydowanie wyróżniający się na całym wydawnictwie, daleko do przebojowości "For Her Light". Wszystkie trzy utwory znane już były wcześniej z bootlega The Nefilim "Genesis", nie ma więc co się dziwić ich ciężarowi. Z demówek The Nefilim pochodzi również rewelacyjny "Subsanity", który stanowi doskonałe połączenie szybkich partii gitary z typowo nephilimowskim motywem. Szkoda tylko, że utwór psuje brudne i mało selektywne brzmienie. Na krążku znalazły się też dwie kompozycje z wspomnianego już singla: "Darkcell AD" i "One More Nightmare". Pierwsza dość monotonna i transowa - niestety, przy tym trochę nudnawa, druga zaś to świetny remake "Trees Come Down" z potężnym brzmieniem, nowoczesnymi samplami i diabelską mocą. Co poza tym? "Hollow Doll" - chyba najbardziej w starym stylu zespołu, a to za sprawą typowej dla Fieldsów partii basu, ogólnie jednak trochę bez pomysłu. Na podobną przypadłość cierpią też zupełnie nijakie "Deeper" i "Premonition" - tak słabych utworów Fieldsi po prostu nie wypuszczają. Uwagę przykuwa jeszcze tytułowy "Fallen": ładnie rozwijająca się grzałka z pięknym krzykiem McCoya w refrenie - szkoda tylko, że po raz kolejny utwór zabija fatalne, przytłumione brzmienie.

Wielka szkoda, że materiał ten wydano w taki, a nie inny sposób. Gdyby tylko McCoy z zespołem dostali szansę na dopracowanie go, a przede wszystkim: jego mądrzejszą selekcję, mogłoby powstać kolejne wielkie dzieło Fieldsów. Tak otrzymujemy zaledwie wgląd w szkicownik, okraszony demówkami i niedokończonymi pomysłami, któremu bliżej do brzmienia "Zoon", niż któregokolwiek z epickich dzieł Fields of the Nephilim. Nie sposób się zresztą dziwić, skoro większość zawartych tu dem pochodzi właśnie z okresu tamtego krążka. Jeśli tylko będziemy pamiętać, że nie jest to pełnowymiarowe dzieło zespołu i przymkniemy oko na jego mankamenty techniczne, można "Fallen" całkiem sympatycznie posłuchać. Jest to jednak propozycja tylko dla zagorzałych zwolenników twórczości McCoya - wszystkich innych odsyłam do następnej wielkiej płyty w dyskografii Nephilimów, czyli "Mourning Sun" z 2005 roku.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Fields Of The Nephilim "Fallen"
piotr67m (gość, IP: 89.1.208.*), 2020-02-16 15:58:20 | odpowiedz | zgłoś
Rzeczywiście wyczuwa się komercyjne podejście McCoya w Mourning Sun. Może nie ma zbyt szerokiego spectrum głosu, jednak potrafił wykorzystać vocal jako specyficzny instrument do budowania atmosfery. Jednak tak było na wcześniejszych płytach. Osobiście z całego teamu śledzę tylko poczynania Toniego P. w The Eden House, gdzie chłopak potrafi nawet najgorszy materiał wyciągnąć na wyżyny, dzięki sprawnemu operowaniu 4 strunami. Dla mnie to on byłby teraz gwoździem spinającym twórczość Carla i spółki.
Niezły jest ten krążek
Radek W. (gość, IP: 193.219.114.*), 2010-10-27 15:32:54 | odpowiedz | zgłoś
Pomimo, że jest to album niespójny i nieukończony to jednak warto go posiadać w kolekcji i jest tu kilka perełek w postaci choćby suity czy One more nightmare. No i przykro to przyznać ale ten niedorobiony krążek jest lepszy od Mourning sun, który jest jak dla mnie typowym skokiem na kasę w wykonaniu McCoya (do tego nienajlepszym technicznie) i żerowaniem na sentymentach starych fanów FotN.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (130 głosów):

 
 
76%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Nightwish "Oceanborn"
- autor: Pyrelysis
- autor: Do diabła
- autor: Margaret

Dimmu Borgir "Abrahadabra"
- autor: Megakruk

Iron Maiden "The Final Frontier"
- autor: Megakruk

Amorphis "Skyforger"
- autor: Megakruk

Hunter "Hellwood"
- autor: Megakruk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy jakiś muzyk uczył Cię gry na instrumencie lub śpiewu?