zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 17 lipca 2019

recenzja: Iluzjon "Silent Andromeda"

14.05.2009  autor: Michał Szwedo
okładka płyty
Nazwa zespołu: Iluzjon
Tytuł płyty: "Silent Andromeda"
Utwory: Andromeda is Calling; Nightmare Blues; The 1990?s; Boundless Ignorance; Dark Electron; Unknown Roads; Healing Paths; Warning Mood
Wykonawcy: Grzegorz Nowak - instrumenty perkusyjne; Sławomir Jaros - gitara; Michał Dziadosz - elektronika, syntezatory, wokal; Marcin Drumew - gitara basowa
Wydawcy: Mystic Production
Rok wydania: 2009
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Złowieszcze i tajemnicze spojrzenie ptaka z okładki najnowszej płyty grupy Iluzjon - "Silent Andromeda" - zdaje się mówić, że zespół kolejny raz będzie chciał zahipnotyzować słuchacza i wprowadzić go w lekko baśniowy nastrój - nic bardziej mylnego.

Trzeci album Iluzjon różni się bowiem znacznie od swoich poprzedniczeków. O ile wcześniej muzycy stawiali raczej na klimat, to tutaj dominują ostre, drapieżne gitary, a spokoju i wyciszenia jest bez porównania mniej. Na dobrą sprawę mamy tu jedynie dwa utwory, które zupełnie różnią się brzmieniem i atmosferą od pozostałych. Płyta jest przez to dość spójna, ale słucha się jej dużo trudniej, bardziej wrażliwe uszy przestawią się na te inne fale dopiero po dłuższym obcowaniu z krążkiem.

Album rozpoczyna się od instrumentalnej kompozycji "Andromeda Is Calling", łagodny początek, a potem następują zmiany tempa - raz szybciej i mocniej, by za chwilę zwolnić i dać trochę odetchnąć słuchaczowi.

Na takim zamyśle zbudowane są cztery pierwsze utwory. Otwarcie płyty jest dość interesujące, jednak już kolejny numer nie jest tak dobry. "Nightmare Blues" jest po prostu monotonny, żeby nie powiedzieć nudny, pod koniec drugiej minuty mamy co prawda urozmaicenie w postaci solówki, ale jest ona bardzo krótka, zatem zbyt dużo uroku nie dodaje. W "Nightmare Blues" słyszymy także po raz pierwszy Michała Dziadosza. Cóż, powiem szczerze, że wokal na tej płycie zupełnie mnie nie przekonuje, momentami odnosiłem wrażenie, jakby to nie był śpiew, lecz beznamiętne czytanie tekstu z kartki. Bardziej krzykliwe momenty, jak np. w "Boundless Ignorance", nie wywołują niestety dreszczy na ciele, a szkoda, bo na pewno warunki wokalne Michała Dziadosza dają takie możliwości. "1990's" poprawia wrażenie po bardzo przeciętnym poprzedniku. Ciepły wstęp, potem bardzo dobry ostrzejszy fragment, godna uwagi jest też partia saksofonu w wykonaniu Joachima Goldsteina, grającego gościnnie nowojorskiego muzyka.

Wraz z ostatnimi taktami "Boundless Ignorance" kończy się też niejako pierwsza część tego albumu, a rozpoczyna druga, moim zdaniem dużo lepsza, w której zespół bardziej eksperymentuje i popuszcza wodze wyobraźni.

"Dark Electron" jest na to świetnym przykładem - to najdłuższy, najbardziej rozbudowany i chyba najciekawszy utwór na "Silent Andromeda". Wiele zmian tempa tak jak wcześniej, ale nie mamy tu już do czynienia z jednym powtarzanym motywem głównym, lecz z kilkoma, które zmieniają się w bardzo interesujący sposób. Od czwartej minuty atakuje ciężka gitara, ostry riff, przeplatany spokojem, potem mamy też świetne, dłuższe tym razem solo. Elektroniczna końcówka może nieco zaskoczyć, zwłaszcza, że elektronika na tej płycie została dość mocno ograniczona, ta zmiana wyszła zespołowi akurat na dobre. Po "Dark Electron" mamy całkowitą zmianę nastroju - czyli dwa echa odległego czasu, najbardziej na "Silent Andromeda" przypominające poprzednie dokonania Iluzjon. "Unknown Roads" jest średni, nie robi kosmicznego wrażenia, natomiast "Healing Paths" to majstersztyk - piękny, pobudzający zmysły motyw przewodni, a w oddali wiersz recytowany przez Michała Florczaka. Szybko zapada w pamięć, obok "Dark Electron" zdecydowanie najmocniejszy punkt albumu. Z błogostanu wyrywa dość brutalnie ostatnia kompozycja, czyli "Warning Mood". Na pierwszy plan wysuwa się bas, który po jakimś czasie znika, by powrócić i towarzyszyć nam już do końca. Środek dość mocny, przypomina odrobinę "Andromeda Is Calling". Koniec kompaktu jest równie udany jak jego początek. Muzyka odpływa, płyta się kończy. A jakie pozostają po niej odczucia?

Raczej pozytywne. "Silent Andromeda" to naprawdę solidna, przemyślana robota, dobrze wyprodukowana. Bardzo oryginalne podejście do sprawy, w przeciwieństwie do "City Zen", gdzie można było mocno odczuć Porcupine Tree, tutaj podobieństwa do grupy Stevena Wilsona są co najwyżej śladowe. Niestety to pozycja jednak nazbyt schematyczna, zwłaszcza w pierwszej części, brakuje tu polotu, swobody, wszystko wydaje się być chłodno wykalkulowane. Długość płyty - zaledwie 41 minut - świadczy o tym, że grupa koniecznie chciała stworzyć coś zwartego - co akurat się udało. Niestety po drodze zabrakło jakby wiary w to, że rozciągnięcie poszczególnych piosenek niekoniecznie musi tej spójności zaszkodzić. Najdłuższy "Dark Electron" wypadł tutaj przecież znakomicie, tym bardziej może więc to dziwić.

"Silent Andromeda" jest z pewnością godna uwagi. Na coś wielkiego autorstwa Iluzjon trzeba jednak poczekać. Przynajmniej do następnej płyty.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Iluzjon "Silent Andromeda"
Polish artrock (gość, IP: 31.182.134.*), 2017-08-07 22:35:32 | odpowiedz | zgłoś
Niestety, zespół z potencjałem przegrał z grupą trzymającą władzę. Bandy, które wtedy promowały najbardziej znane portale nie wytrzymały próby czasu, a przynajmniej nie ich twórczość. Oni - Iluzon byli wyjątkowi, ale pod prąd, w tym wbrew "Naczelnym". Napalm zwyciężył, jak zawsze w takich konfrontacjach, ale co z tego? Dziś polska scena jest uboga. Nie mamy nic, a mogliśmy...
re: Iluzjon "Silent Andromeda"
Ork (gość, IP: 83.27.239.*), 2017-08-08 14:29:19 | odpowiedz | zgłoś
Większych głupot dawno nie czytałem. Kto ich niby niszczył, piętnował i nie pomagał, gdzie i kiedy? Chyba że chodzi jedną pyskówkę na forum pewnego portalu, zupełnie niepotrzebną, za to po części sprowokowaną przez przedstawiciela zespołu. Zespół mimo to jakoś nadal nagrywał i miewał tu i tam pozytywne recenzje, więc jaki napalm, bo nie rozumiem? I ostatnie i najważniejsze: samo promowanie przez jakiś jeden czy dwa portale internetowe nie załatwi sprawy, choćbyś nie wiem jakim doskonałym materiałem muzycznym dysponował. Tak było wtedy, tak jest tym bardziej teraz. Koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty - to jest w zasadzie jedyna droga żeby dotrzeć do ludzi. A Iluzjon niestety koncertów prawie nie grał, a szkoda, bo jakiś tam potencjał był, tu się zgodzę.
re: Iluzjon "Silent Andromeda"
fan yes (gość, IP: 5.185.15.*), 2013-05-18 10:20:53 | odpowiedz | zgłoś
Nie będzie następnej płyty. Między innymi właśnie przez takie zjebane recenzje. Można sprawdzać, czy bażant przeżyje traktując go napalmem. Pytanie tylko jak długo;)

Oceń płytę:

Aktualna ocena (62 głosy):

 
 
58%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?