zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 22 listopada 2019

recenzja: Journey "Generations"

24.01.2006  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Journey
Tytuł płyty: "Generations"
Utwory: Faith In The Heartland; The Place In Your Heart; A Better Life; Every Generation; Butterfly (She Flies Alone); Believe; Knowing That You Love Me; Out Of Harms Way; Self-Defense; Better Together; Gone Crazy; Beyond the Clouds; It?s Never Too Late
Wykonawcy: Neal Schon - wokal, gitara; Jonathan Cain - instrumenty klawiszowe, wokal, gitara; Ross Valory - wokal; Steve Augeri - wokal; Deen Castronovo - instrumenty perkusyjne, wokal
Wydawcy: Frontiers Records, Mystic Production
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Journey to zespół legendarny. 30 lat w biznesie muzycznym, wiele wydanych płyt i tysiące koncertów. Przez kapelę "przewinęło się" osiemnaście osób (tylko gitarzysta Neal Schon grał na wszystkich albumach), a choć aktualnie sława kwintetu nieco osłabła, to Journey i tak uznaną marką jest i basta. Do niedawna ostatnim "pełnym" albumem był wydany w roku 2001 "Arrival", a rok później kapela uraczyła fanów mini-LP "Red 13". Teraz powraca z nową propozycją - płytą zatytułowaną "Generations".

Muzyka na nowym albumie nie jest zaskakująca jeśli chodzi o stylistykę, ale chwilami zadziwia pod względem świeżości i pomysłowości. Tak jak wcześniejsze płyty zespołu, tak i "Generations" zawiera bowiem dawkę amerykańskiego, dość melodyjnego rocka, w którym to gatunku ciężko nagle dokonać jakiejś rewolucji. Zespół gra tu jednak z taką werwą i "jajem", że większość nowych "gwiazdek" może im co najwyżej pozazdrościć. A o doświadczeniu i umiejętnościach nawet nie ma co mówić. Album jest wyważoną mieszanką numerów szybkich i dynamicznych ("Gone Crazy", "It's Never Too Late"), wolniejszych i bardziej zadziornych ("Faith In The Heartland", "The Place In Your Heart", "Every Generation") oraz ballad ("Butterfly (She Flies Alone)"). Dawka muzyki jest duża - 13 numerów i blisko 70 minut - ale, choć zdarzają się numery nieco słabsze ("Knowing That You Love Me"), większych odstępstw od wysokiego poziomu tu nie ma. Znacznie łatwiej wskazać numery znakomite, którymi wyładowana jest szczególnie pierwsza część płyty. Znakomite otwierające album "Faith In The Heartland", pełne energii "The Place In Your Heart", kapitalne "Every Generation", pół-balladowe "Butterfly (She Flies Alone)", lekkie "Believe", dynamiczne "Out Of Harms Way" to numery naprawdę wysokich lotów.

Fajne, dość stonowane wokale (za śpiewanie poza głównym wokalistą, wzięli się wszyscy pozostali członkowie zespołu i wszystkie brzmią co najmniej fajnie!), gitary grające jednocześnie lekko i zadziornie, schowana nieco w tle sekcja i świetne wtrącenia klawiszy. Jak wcześniej napisałem - niby nic nowego, a jednak słucha się tego znakomicie.

Świetny album rockowych dinozaurów. Obyśmy na kolejny nie musieli znów czekać cztery lata...

Komentarze
Dodaj komentarz »